Oszczędna szkoła
"Sezon grzewczy jeszcze się nie zaczął, dzieci powinny się do szkoły ciepło ubierać"- miała usłyszeć jedna z matek od dyrektorki. Powód? Trzeba oszczędzać! Jej dziecko jest uczniem Szkoły Podstawowej nr 27 w Bielsku-Białej.
Ogrzewanie jednak włączono w środę. Dyrektor placówki Zofia Szpok była zdziwiona całą sytuacją. "Zawsze mi brakuje środków na ogrzewanie, ale nigdy na tym nie oszczędzam. Jeśli w klasach spadnie temperatura, włączamy ogrzewanie"- mówi Szpok. "Początkowo martwiliśmy się, że nie zdążymy przed okresem grzewczym zainstalować kaloryferów, które zostały zdjęte podczas remontu w łazienkach. Jednak wszystko udało się zrobić na czas"- dodaje dyrektorka. Wczoraj w szkole było spotkanie z radą rodziców, nikt takiego problemu nie zgłaszał.
O puszczeniu ogrzewania decyduje dyrektor szkoły. "I zgłasza taką potrzebę nam"- mówi Mirosław Rosik z-ca dyrektora d/s eksploatacji w "Thermie" w Bielsku-Białej. Na to, aby kaloryfery zrobiły się ciepłe potrzeba zwykle do 12 godzin. "Obecnie nie ma żadnych norm, jak kiedyś gdy czekało się aż po godz. 19-tej spadnie temperatura poniżej 12 stopni C i sytuacja powtarzać się będzie trzy dni z rzędu. Teraz decyduje właściciel lub zarządca budynku"- mówi Rosik.
W tym roku wszyscy byli klienci "Thermy" byli zgodni, także spółdzielnie i placówki oświatowe: "Zrobiło się zimno, trzeba zacząć grzać". Pierwsze sygnały były w przedsiębiorstwie w poniedziałek.
Źródło: Radio Bielsko
Ogrzewanie jednak włączono w środę. Dyrektor placówki Zofia Szpok była zdziwiona całą sytuacją. "Zawsze mi brakuje środków na ogrzewanie, ale nigdy na tym nie oszczędzam. Jeśli w klasach spadnie temperatura, włączamy ogrzewanie"- mówi Szpok. "Początkowo martwiliśmy się, że nie zdążymy przed okresem grzewczym zainstalować kaloryferów, które zostały zdjęte podczas remontu w łazienkach. Jednak wszystko udało się zrobić na czas"- dodaje dyrektorka. Wczoraj w szkole było spotkanie z radą rodziców, nikt takiego problemu nie zgłaszał.
O puszczeniu ogrzewania decyduje dyrektor szkoły. "I zgłasza taką potrzebę nam"- mówi Mirosław Rosik z-ca dyrektora d/s eksploatacji w "Thermie" w Bielsku-Białej. Na to, aby kaloryfery zrobiły się ciepłe potrzeba zwykle do 12 godzin. "Obecnie nie ma żadnych norm, jak kiedyś gdy czekało się aż po godz. 19-tej spadnie temperatura poniżej 12 stopni C i sytuacja powtarzać się będzie trzy dni z rzędu. Teraz decyduje właściciel lub zarządca budynku"- mówi Rosik.
W tym roku wszyscy byli klienci "Thermy" byli zgodni, także spółdzielnie i placówki oświatowe: "Zrobiło się zimno, trzeba zacząć grzać". Pierwsze sygnały były w przedsiębiorstwie w poniedziałek.
Źródło: Radio Bielsko
Artykuł wyświetlono 829 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›