Redakcja portalu otrzymała list od mieszkańca Wapienicy, w którym prosi nas o zainteresowanie się przystankiem autobusowym przy ulicy Cieszyńskiej. Widok, z jakim na co dzień spotykają się okoliczni mieszkańcy i pasażerowie MZK woła o pomstę do nieba! Dlaczego Straż Miejska nic nie robi w tej sprawie? – pyta Czytelnik.

 

Czwartek, 11 września, godzina 7.50. Dzieci zmierzają na przystanek autobusowy, z którego za chwilę odjedzie autobus dowożący je do pobliskich szkół. Zamiast myśleć o nauce, dzieci zastanawiają się jednak, jak ominąć puste butelki po winie lub piwie. Bywają takie dni, gdy trzeba również ominąć... pijaków śpiących dookoła przystanku. Tak było wczoraj około godz.15. Z tyłu wiaty przystankowej spał jeden z biesiadników. Inni siedzieli na ławce i tęgo popijali winko. Gdy zobaczyli zbliżający się patrol Straży Miejskiej, schowali trunki za ławkę. Straż jednak przymyka oczy na tę tragiczną wizytówkę naszego miasta.

- Od bladego świtu do późnego wieczora przystanek autobusowy przy ul. Cieszyńskiej w kierunku centrum miasta jest miejscem spotkań okolicznych pijaczków – mówi przypadkowo przez nas spotkana kobieta. - Nie tylko tam przesiadują. Co oczywiste, również piją, w okolicznych krzakach załatwiają swoje potrzeby, a gdy się zmęczą – zasypiają gdzie popadnie.

Przystanek znajduje się kilkadziesiąt metrów od przedszkola i szkoły. Puste butelki często lądują na ich terenie. - Przebywanie w takim towarzystwie podczas oczekiwania na autobus, to nic przyjemnego. A wieczorem, to już nawet strach – powiedział nam mieszkaniec Wapienicy. - Kilka razy dzwoniłem do Straży Miejskiej w tej sprawie, ale bez skutku.

Dzisiaj o godz.10 odwiedziliśmy przystanek ponownie. Niestety, widok był podobny – sześciu mężczyzn popijających wino. Jakby tego było mało, między dwójką z nich doszło do szarpaniny. Na szczęście konflikt załagodził łyk wina należącego do krewkiego kolegi.

Apelujemy do Straży Miejskiej. Tak dalej być nie może! Czy dopiero jakaś tragedia spowoduje, że służby porządkowe zainteresują się winnymi biesiadami na przystanku?


Grzegorz Wieczorek

 

PS. Nasz artykuł spotkał się z błyskawiczną reakcją komendanta bielskiej Straży Miejskiej. Andrzej Grzegorzek zobowiązał się, że odtąd będzie częściej wysyłał patrole w tę niebezpieczną okolicę, w tym radiowozy w godzinach nocnych. Miesięczny monitoring pozwoli wypracować gruntowne wnioski w tej sprawie. Być może trzeba będzie przebudować przystanek autobusowy. O dalszych losach naszej interwencji będziemy czytelników informować.
 
                                                                             Red.