Nowy, potrzebny, ale nie idealny...
KRWISTY DOKUMENT
Od 1 marca stacje krwiodawstwa z terenu Śląska zaczęły wydawać tak zwane krewkarty, czyli swoiste legitymacje potwierdzające, jaką z grup krwi posiada właściciel dokumentu. Na podstawie zawartych w krewkarcie informacji lekarz będzie mógł - jak zakładają pomysłodawcy tego projektu - podać natychmiast krew czekającej na nią osobie w sytuacji, gdy zagrożone jest jej życie.
STRACONE CHWILE
Do tej pory gdy konieczna była natychmiastowa transfuzja, najpierw badano, i to za każdym razem, jaką grupę krwi ma pacjent. Te kilka straconych na badania chwil w sytuacjach, gdy liczy się każda minuta może decydować o czyimś życiu lub śmierci. Aby przebadać krew, a następnie sprowadzić ją ze stacji krwiodawstwa, potrzeba sporo czasu. Teraz ma być inaczej. Posiadając przy sobie taki dokument, można - gdy zajdzie taka potrzeba - znacznie skrócić okres oczekiwania na krew. Żaden bowiem inny dokument, jak na przykład własnoręcznie spisane oświadczenie o posiadanej grupie krwi, noszona na piersi plakietka z wygrawerowanym symbolem grupy, czy tatuaż z taką informacją, nie może być przez lekarzy brany pod uwagę przy doborze odpowiedniej dla pacjenta krwi.
Dawniej rodzaj grupy krwi był umieszczany w książeczkowych dowodach osobistych. Obecnie w użyciu są plastikowe dowody tożsamości, w których informacji takiej nie ma. - Stąd konieczność uzupełnienia tej luki poprzez ustanowienie całkiem nowego dokumentu potwierdzającego, jaką grupę kwi posiada dany człowiek - tłumaczy Bożena Drybańska, zastępca dyrektora Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach. Potrzebę stworzenia takiego dokumentu dostrzegali też przedstawiciele wielu grup zawodowych, w których istnieje duże ryzyko ulegnięcia ciężkiemu wypadkowi. - Dzwonili do nas na przykład kierowcy obsługujący dalekie, w tym międzynarodowe, trasy i pytali, czy mogą otrzymać jakieś urzędowe zaświadczenie potwierdzające, jaką grupę krwi posiadają - mówi Bożena Drybańska dodając, że krewkarta jest dokumentem respektowanym w całej Unii Europejskiej.
PLASTIK BEZ ZDJĘCIA
Dokument ma formę plastikowej karty - podobnej do obecnego dowodu osobistego - na której oprócz danych osobowych (nazwisko, imię, pesel) są informacje o grupie krwi jej właściciela, a także dane dotyczące laboratorium i terminu, w którym krew była badana, jak również dane najbliższych członków rodziny posiadacza karty. Co ciekawe, aby na karcie znalazł się symbol grupy, krew musi zostać sprawdzona dwukrotnie podczas niezależnych od siebie badań.
Dużą wadą dokumentu jest to, że nie ma na nim zdjęcia jego posiadacza. Dlatego dokument ten może być brany pod uwagę jedynie wraz z innym dokumentem ze zdjęciem potwierdzającym tożsamość danej osoby.
W niektórych częściach kraju krewkarty wydawane są już od pewnego czasu. Na Śląsku wydawanie kart rozpoczęło się dopiero 1 marca. Stąd za wcześnie na ocenę, jakim zainteresowaniem cieszy się ta akcja. W Bielsku-Białej - jak nas poinformował kierownik stacji krwiodawstwa Marek Graczyński - wydano dopiero kilka takich kart.
Na razie kartę mogą otrzymać jedynie honorowi dawcy krwi. Pozostali obywatele będą mogli - jak informuje Bożena Drybańska - starać się o nią po 1 kwietnia. Przy czym honorowi krwiodawcy otrzymują krewkartę za darmo, pozostałe będą musiały za ten dokument zapłacić, i to niemało. Wydanie karty będzie kosztować bowiem około 60 złotych. Cena ta to wypadkowa kosztów dwukrotnego badania krwi i wydrukowania dokumentu.
CZY WARTO ?
Czy dokument ten faktycznie warto sobie wyrobić mimo jego wysokiej ceny? Czy przyda się, gdy jego posiadacz znajdzie się w krytycznej sytuacji i będzie potrzebował podania mu cudzej krwi? Do krewkarty z dużą rezerwą podchodzą lekarze. Jak poinformowała nas rzecznik Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej Jolanta Trojanowska, z rozmów jakie przeprowadziła z lekarzami tej placówki wynika, że żaden z nich nie poda pacjentowi krwi wyłącznie na podstawie krewkarty, bez wcześniejszego zbadania, jaką grupę posiada potrzebujący. - Istnieje zbyt duże ryzyko popełnienia błędu, zwłaszcza że na dokumencie tym nie ma zdjęcia - wyjaśnia Jolanta Trojanowska.
Marek Graczyński zauważa jednak, że nawet jeśli grupa krwi poszkodowanego będzie badana w szpitalu, to i tak posiadając przy sobie krewkartę znacznie poprawimy - kiedy na przykład ulegniemy ciężkiemu wypadkowi - swoją sytuację. - Już na miejscu wypadku, posiłkując się informacjami zawartymi w krewkarcie, lekarz będzie mógł zorientować się, jaka krew będzie potrzebna i natychmiast zamówić ją w stacji krwiodawstwa - tłumaczy Marek Graczyński. Krew dotrze wtedy do szpitala znacznie szybciej niż wtedy, gdy najpierw, zanim się ją zamówi, trzeba sprawdzić, jaką jej grupę posiada pacjent.
Od 1 marca stacje krwiodawstwa z terenu Śląska zaczęły wydawać tak zwane krewkarty, czyli swoiste legitymacje potwierdzające, jaką z grup krwi posiada właściciel dokumentu. Na podstawie zawartych w krewkarcie informacji lekarz będzie mógł - jak zakładają pomysłodawcy tego projektu - podać natychmiast krew czekającej na nią osobie w sytuacji, gdy zagrożone jest jej życie.
STRACONE CHWILE
Do tej pory gdy konieczna była natychmiastowa transfuzja, najpierw badano, i to za każdym razem, jaką grupę krwi ma pacjent. Te kilka straconych na badania chwil w sytuacjach, gdy liczy się każda minuta może decydować o czyimś życiu lub śmierci. Aby przebadać krew, a następnie sprowadzić ją ze stacji krwiodawstwa, potrzeba sporo czasu. Teraz ma być inaczej. Posiadając przy sobie taki dokument, można - gdy zajdzie taka potrzeba - znacznie skrócić okres oczekiwania na krew. Żaden bowiem inny dokument, jak na przykład własnoręcznie spisane oświadczenie o posiadanej grupie krwi, noszona na piersi plakietka z wygrawerowanym symbolem grupy, czy tatuaż z taką informacją, nie może być przez lekarzy brany pod uwagę przy doborze odpowiedniej dla pacjenta krwi.
Dawniej rodzaj grupy krwi był umieszczany w książeczkowych dowodach osobistych. Obecnie w użyciu są plastikowe dowody tożsamości, w których informacji takiej nie ma. - Stąd konieczność uzupełnienia tej luki poprzez ustanowienie całkiem nowego dokumentu potwierdzającego, jaką grupę kwi posiada dany człowiek - tłumaczy Bożena Drybańska, zastępca dyrektora Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach. Potrzebę stworzenia takiego dokumentu dostrzegali też przedstawiciele wielu grup zawodowych, w których istnieje duże ryzyko ulegnięcia ciężkiemu wypadkowi. - Dzwonili do nas na przykład kierowcy obsługujący dalekie, w tym międzynarodowe, trasy i pytali, czy mogą otrzymać jakieś urzędowe zaświadczenie potwierdzające, jaką grupę krwi posiadają - mówi Bożena Drybańska dodając, że krewkarta jest dokumentem respektowanym w całej Unii Europejskiej.
PLASTIK BEZ ZDJĘCIA
Dokument ma formę plastikowej karty - podobnej do obecnego dowodu osobistego - na której oprócz danych osobowych (nazwisko, imię, pesel) są informacje o grupie krwi jej właściciela, a także dane dotyczące laboratorium i terminu, w którym krew była badana, jak również dane najbliższych członków rodziny posiadacza karty. Co ciekawe, aby na karcie znalazł się symbol grupy, krew musi zostać sprawdzona dwukrotnie podczas niezależnych od siebie badań.
Dużą wadą dokumentu jest to, że nie ma na nim zdjęcia jego posiadacza. Dlatego dokument ten może być brany pod uwagę jedynie wraz z innym dokumentem ze zdjęciem potwierdzającym tożsamość danej osoby.
W niektórych częściach kraju krewkarty wydawane są już od pewnego czasu. Na Śląsku wydawanie kart rozpoczęło się dopiero 1 marca. Stąd za wcześnie na ocenę, jakim zainteresowaniem cieszy się ta akcja. W Bielsku-Białej - jak nas poinformował kierownik stacji krwiodawstwa Marek Graczyński - wydano dopiero kilka takich kart.
Na razie kartę mogą otrzymać jedynie honorowi dawcy krwi. Pozostali obywatele będą mogli - jak informuje Bożena Drybańska - starać się o nią po 1 kwietnia. Przy czym honorowi krwiodawcy otrzymują krewkartę za darmo, pozostałe będą musiały za ten dokument zapłacić, i to niemało. Wydanie karty będzie kosztować bowiem około 60 złotych. Cena ta to wypadkowa kosztów dwukrotnego badania krwi i wydrukowania dokumentu.
CZY WARTO ?
Czy dokument ten faktycznie warto sobie wyrobić mimo jego wysokiej ceny? Czy przyda się, gdy jego posiadacz znajdzie się w krytycznej sytuacji i będzie potrzebował podania mu cudzej krwi? Do krewkarty z dużą rezerwą podchodzą lekarze. Jak poinformowała nas rzecznik Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej Jolanta Trojanowska, z rozmów jakie przeprowadziła z lekarzami tej placówki wynika, że żaden z nich nie poda pacjentowi krwi wyłącznie na podstawie krewkarty, bez wcześniejszego zbadania, jaką grupę posiada potrzebujący. - Istnieje zbyt duże ryzyko popełnienia błędu, zwłaszcza że na dokumencie tym nie ma zdjęcia - wyjaśnia Jolanta Trojanowska.
Marek Graczyński zauważa jednak, że nawet jeśli grupa krwi poszkodowanego będzie badana w szpitalu, to i tak posiadając przy sobie krewkartę znacznie poprawimy - kiedy na przykład ulegniemy ciężkiemu wypadkowi - swoją sytuację. - Już na miejscu wypadku, posiłkując się informacjami zawartymi w krewkarcie, lekarz będzie mógł zorientować się, jaka krew będzie potrzebna i natychmiast zamówić ją w stacji krwiodawstwa - tłumaczy Marek Graczyński. Krew dotrze wtedy do szpitala znacznie szybciej niż wtedy, gdy najpierw, zanim się ją zamówi, trzeba sprawdzić, jaką jej grupę posiada pacjent.
Marcin Płużek - KRONIKA BESKIDZKA
Artykuł wyświetlono 2585 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›