Przeznaczone dla inwalidów miejsca postojowe przed bielską Sferą nagminnie zajmują napakowani młodzieńcy w wypasionych autach. Śmieją się w twarz parkingowym, którzy stają w obronie słabszych. Nic do gadania w tej sprawie nie ma też policja i Straż Miejska, bo to przecież teren prywatny.
 
Dzisiejszy nasz artykuł na temat deficytu miejsc parkingowych w Bielsku-Białej (Jak zarobić i się nie narobić) poruszył wielu czytelników. To zainteresowanie dowodzi najlepiej, że problem jest nabrzmiały i wielowątkowy. Do redakcji zadzwonił m.in. jeden z bielskich radnych, który oburzony jest traktowaniem zmotoryzowanych inwalidów przez administrację Centrum Handlowego Sfera.
 
Zdaniem naszego rozmówcy, miejsca postojowe na parkingu przed Sferą są nagminnie zajmowane przez wyżelowanych młodzieńców w wypasionych autach. Współcześni neandertalczycy kpią z parkingowych, którzy usiłują wyegzekwować prawo inwalidów do wyznaczonych miejsc. Obsługa Sfery jest bezsilna, gdyż nie może nawet założyć blokad na koła niewłaściwie zaparkowanych samochodów.
 
Podobno równie bezradne są policja i Straż Miejska. Parking położony jest na terenie prywatnym, gdzie każdy osiłek może bezkarnie wymuszać na inwalidach rezygnację z zakupów w czasie, gdy ogólnodostępny parking jest zatłoczony. Nam taka interpretacja prawa własności wydaje się absurdalna. Parking jest przecież miejscem publicznym, na którym nie może obowiązywać prawo buszu.
 
Niestety, okazuje się jednak, że w świetle aktualnych przepisów, parking na terenie prywatnym jest strefą bezkarności dla osób hołdującym zasadom obowiązującym w społeczeństwach pierwotnych. Oczy otworzył nam komendant bielskiej SM Andrzej Grzegorzek, który pod Sferę nie wysyła nawet swoich patroli. Zgodnie z prawem o ruchu drogowym, parking nie jest drogą publiczną. Grzegorzek dysponuje rządową wykładnią tych przepisów, która jednoznacznie wyłącza parkingi spod jurysdykcji SM.
 
W tej sytuacji apelujemy do wypoczętych po urlopie parlamentarzystów z naszego regionu, aby zajęli się tą sprawą w formie interpelacji bądź nawet inicjatywy ustawodawczej. Być może stracą przez to część umięśnionego elektoratu, ale zyskają w zamian wdzięczność osób, którym gorzej się w życiu powiodło.
 
 
                                                                                                  rok