Szlaban dla fałszywych inwalidów
Fałszywi inwalidzi, nieudolnie podrobione na ksero zezwolenia na wjazd, kierowcy oszukujący, że przyjechali z towarem - z takimi osobami na co dzień mają do czynienia strażnicy miejscy pilnujący wyłączonego z ruchu fragmentu centrum Bielska-Białej. - Jak nie pomogą wzmożone kontrole, pozostanie nam chyba tylko ustawić szlabany - wzdycha komendant bielskiej Straży Miejskiej.
Bielska ulica 11-Listopada jest głównym deptakiem handlowym w mieście. Obowiązuje tutaj zakaz ruchu. Podobnie jest na prostopadłej ulicy Cechowej, przy której są kawiarnie, restauracje i pizzerie oraz na kilku innych uliczkach w tej części miasta. Wjechać mogą tutaj tylko posiadacze specjalnych zezwoleń. Podobne rozwiązania można zobaczyć w wielu miastach Polski. Jednak bielscy kierowcy nie mogą się z tym pogodzić. Zakaz notorycznie jest łamany.- To wąskie ulice, którymi codziennie spacerują setki ludzi. To cud, że jeszcze nikogo wjeżdżający na pełnym gazie samochód nie rozjechał na deptaku - denerwuje się Wacław Rak, mieszkaniec centrum Bielska-Białej.
Władze miasta zażądały od strażników miejskich: trzeba zrobić tam porządek.
Od tygodni na skrzyżowaniu ulic Cechowej i 11 Listopada stoi radiowóz straży miejskiej. Poluje na kierowców łamiących zakazy. Mandaty sypią się codziennie. - Kierowcy okazali się tak pomysłowi, że nawet nie przyszłoby nam to do głowy. Nie mówiąc już o tym, że oczywiście oburzają się, widząc stojący radiowóz i strażników ośmielających się ich kontrolować - mówi Andrzej Grzegorzek, komendant bielskiej straży miejskiej.
Strażnicy złapali już kilku fałszywych inwalidów wjeżdżających na deptak na podstawie pożyczonych od znajomych czy sąsiadów zaświadczeń o niepełnosprawności, nagminne jest też nieudolne podrabianie zezwoleń na wjazd na ksero. Na deptak i przyległe ulice wyłączone z ruchu mogą w określonych godzinach wjeżdżać samochody z towarem do działających tam sklepów, restauracji, itd. - Okazuje się, że to także jest często nadużywane. Właściciele niektórych lokali potrafią zostawić samochód na cały dzień, traktując ulicę jako bezpłatny parking - opowiada Grzegorzek.
W ciągu kilku tygodni akcji niektórzy kierowcy stali się już dobrymi znajomymi strażników. Tacy jak mężczyzna przyłapany na złamaniu zakazu ruchu, którego już następnego dnia strażnik śledzący obraz z monitoringu w tej części miasta zauważył, jak nietrzeźwy wychodzi z jednej z knajp w centrum i wsiada do samochodu. - Wydaje mi się, że nasza akcja trochę już zdyscyplinowała kierowców. Jeśli jednak nadal będą łamać zakazy, trzeba będzie się zastanowić nad innym rozwiązaniem. Na przykład, ustawieniem na ulicach w centrum miasta szlabanów - ostrzega Grzegorzek.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Artykuł wyświetlono 966 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 3
Z kartą
To samo na parkingach. Raz nawet widziałem faceta, który stanął na miejscu dla niepełnosprawnego i wyciągnął coś co do złudzenia przypominało kartę parkingową, a nią w rzeczywistości nie było. Mimo tego nie oberwało mu się od ochrony a z samochodu nie wychodziła ani jedna osoba wyglądająca na niepełnosprawną fizycznie. Najgorsze jest to, że tam, gdzie się zaczyna teren wewnętrznego parkingu kina, centrum handlowego, żadna ze służb miejskich typu straż miejska czy policja bez wyraźnego zlecenia ze strony ochrony obiektu nie ma praktycznie nic do gadania, o czym dowiedziałem się od trójki posterunkowych patrolujących "Sferę". O ile mnie słuch nie myli, jednak to ma się zmienić i wtedy będzie lepiej.
sm
powinni karać cwaniaków co podrabiają karty parkingowe dla osób niepełnosprawnych łatwo sprawdzić każda karta ma numer i zdjęcie
Gucia
A co ze starszymi osobami, które muszą być dowożone do Przychodni Zdrowia Rodzinnego przy Cechowej? Już kilka razy musiałam sie tłumaczyć jadąc z moją 85-letnia Mamą do lekarza. Niestety nie ma ona statusu inwalidy, tylko z powodu starości nie może chodzić. I za każdym razem słyszę, że to już ostatni raz bez mandatu.

Klauzula informacyjna ›