Mieszkania w koszarach ZOMO
Sto wygodnych mieszkań komunalnych w bloku przystosowanym do potrzeb osób niepełnosprawnych - takiego zastrzyku mieszkań komunalnych w Bielsku-Białej nie było od lat. Wszystko dzięki budynkowi, który powstał dla potrzeb ZOMO.
Franciszek Stochła mieszka z rodziną w wynajmowanym mieszkaniu w centrum Bielska. Ale nie jest z niego zadowolony. - Czynsz wysoki, a warunki kiepskie. Muszę palić węglem w piecach kaflowych i nigdy nie mamy cieplej niż 17 stopni - opowiada. Od ośmiu lat czeka na lokal od miasta. Teraz jego marzenie się spełni. Przyznano mu jedno z mieszkań w pachnącym nowością bloku przy ul. Relaksowej. - Jest bardzo ładne. Na pierwszym piętrze, dwa pokoje z aneksem kuchennym, łazienka, centralne ogrzewanie. Czekam tylko na podpisanie umowy - cieszy się pan Franciszek.
Do przeprowadzki szykuje się wielu innych bielszczan czekających od dawna na mieszkanie komunalne. Bielskie władze zakończyły największą od lat inwestycję mieszkaniową. Przed dwoma laty samorząd przejął od Beskidzkiego Hurtu Towarowego bardzo duży blok stojący na peryferiach miasta. W latach 80. zaczęto go budować na koszary dla funkcjonariuszy ówczesnych Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej. Budynek miał wzmocnioną konstrukcję, pomieszczenia zaplanowane na magazyn broni i kantynę. Nigdy nie został jednak skończony. Długie lata stał pusty i niszczał.
Miasto postanowiło zaadaptować go na mieszkania komunalne. Generalna przebudowa trwała rok. Trzeba było wymienić okna, naprawić dach, założyć wszystkie instalacje, ocieplić ściany, przebudować klatki schodowe, zamontować windę, wybudować parking, podjazd dla osób niepełnosprawnych i zagospodarować otoczenie budynku. - W ten sposób powstało sto wygodnych mieszkań dwu- i trzypokojowych o powierzchni od 30 do 60 m kw. Nowi lokatorzy muszą je tylko wykończyć - mówi Jan Pacia, naczelnik wydziału inwestycji Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej.
Przebudowa kosztowała 8,5 mln zł. Urzędnicy tłumaczą, że budowa pochłonęłaby o wiele więcej pieniędzy. - W urzędzie mamy około tysiąca wniosków o mieszkania komunalne. Ten blok to bardzo duży zastrzyk nowych lokali, od lat nie było takiego - mówi Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego magistratu.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Franciszek Stochła mieszka z rodziną w wynajmowanym mieszkaniu w centrum Bielska. Ale nie jest z niego zadowolony. - Czynsz wysoki, a warunki kiepskie. Muszę palić węglem w piecach kaflowych i nigdy nie mamy cieplej niż 17 stopni - opowiada. Od ośmiu lat czeka na lokal od miasta. Teraz jego marzenie się spełni. Przyznano mu jedno z mieszkań w pachnącym nowością bloku przy ul. Relaksowej. - Jest bardzo ładne. Na pierwszym piętrze, dwa pokoje z aneksem kuchennym, łazienka, centralne ogrzewanie. Czekam tylko na podpisanie umowy - cieszy się pan Franciszek.
Do przeprowadzki szykuje się wielu innych bielszczan czekających od dawna na mieszkanie komunalne. Bielskie władze zakończyły największą od lat inwestycję mieszkaniową. Przed dwoma laty samorząd przejął od Beskidzkiego Hurtu Towarowego bardzo duży blok stojący na peryferiach miasta. W latach 80. zaczęto go budować na koszary dla funkcjonariuszy ówczesnych Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej. Budynek miał wzmocnioną konstrukcję, pomieszczenia zaplanowane na magazyn broni i kantynę. Nigdy nie został jednak skończony. Długie lata stał pusty i niszczał.
Przebudowa kosztowała 8,5 mln zł. Urzędnicy tłumaczą, że budowa pochłonęłaby o wiele więcej pieniędzy. - W urzędzie mamy około tysiąca wniosków o mieszkania komunalne. Ten blok to bardzo duży zastrzyk nowych lokali, od lat nie było takiego - mówi Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego magistratu.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Artykuł wyświetlono 1393 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 5
Szpik
W tym bloku nie ma mieszkań trzy pokojowych. Tylko 2 i 1....
Zenek
do das- moja sąsiadka ma długo prawie 50 tys za czynsz na mieszkaniu i tez nie chce na nia placic a jakie mam wyjscie?

Klauzula informacyjna ›