Tradycja,co łączy nas i dzieli
Powiew Wielkanocy
Wielkanocą "pachnie" już w pierwszym dniu Wielkiego Tygodnia, a więc w Niedzielę Palmową, kiedy to w wielu kościołach naszego regionu ogłaszany jest konkurs na najlepszą Palmę Wielkanocną. W Gilowicach konkurs jest organizowany od 1994 roku. W bieżącym roku przyniesiono do kościoła około 70 palm. Wyróżniono kilkadziesiąt drzewek, wśród których najlepiej oceniono siedem. Palmy rywalizowały w dwóch kategoriach - drzewkowate i trzpieniowate. Wszystkie musiały być zrobione ręcznie, a do ich wykonania użyto wyłącznie zielonych roślin: bazi, drzewka oliwnego, tui, jałowca, jemioły, jagodnika, leszczyny oraz kwiatków i wstążek z bibuły. Najwyższe palmy przyniesione do gilowickiego kościoła miały dziesięć metrów.
Podobne konkursy organizowane są również w gminie Bestwina. W Kaniowie dzieci przynoszą do kościoła palmy, spośród których miejscowy proboszcz wybiera tę najpiękniejszą, po czym nagradza dziecko za pracę i pomysłowość. Natomiast bestwińska gminna biblioteka publiczna już szósty raz z rzędu zorganizowała ogólnopolski konkurs poetycki "O Palmę Wielkanocną". Rozdanie nagród laureatom nastąpi 25 marca.
Tradycja czasem dzieli...
Każda tradycja ma swoich zwolenników i przeciwników. Przykładem potwierdzającym prawdziwość owej tezy jest Skoczów. Corocznie w tym mieście odbywa się pochód z Judoszem. Jest to słomiana kukła, która w Wielki Piątek rozpoczyna marsz ulicami tego miasta, a następnego dnia zostaje spalona. Lokalny kościół jest przeciwny tej demonstracji. W zeszłym roku był nawet apel działaczy LPR-u, aby zaprzestać kultywowania tradycji, która - ich zdaniem - przysłania rangę Wielkiego Piątku.
Co ciekawe, nawet duchowni są podzieleni w ocenie pochodu. Wielka szkoda, że ta wieloletnia tradycja zamiast łączyć ludzi, dokonuje niezdrowej polaryzacji miejscowej społeczności. Mieszkańcy Skoczowa są jednak w większości za podtrzymywaniem zwyczaju. Również w tym roku dopięli swego, bowiem pochód z Judoszem doszedł do skutku. Kukła została spalona w Wielką Sobotę. Akt ów symbolizuje sprawiedliwy sąd nad Judaszem, który zdradził Jezusa. Spalenie kukły ma także zaklinać przyrodę i zapewnić urodzaj.
...lecz w większości łączy ludzi
W dniu dzisiejszym żywiecki kościół pod wezwaniem Świętego Krzyża gościł będzie zespół "Na Bębnach i Strunach", który wykona utwory o tematyce Wielkanocnej. Parafianie podziwiać będą występy solistów oraz chóru. Wstęp na koncert jest bezpłatny.
O tym, że drugi dzień świąt Wielkiej Nocy kojarzy się głównie z tradycją polewania wodą nigdy nie zapominają mieszkańcy Wilamowic. Ta położona pomiędzy Kętami a Oświęcimiem miejscowość licząca blisko trzy tysiące mieszkańców ma bardzo bogatą tradycję, sięgającą korzeniami początków Państwa Polskiego. Śmigus-Dyngus w Wilamowicach celebrowany jest aż dwa dni - w Niedzielę Wielkanocną i Poniedziałek Wielkanocny. Każdy dzień posiada swój specyficzny klimat i charakter. W niedzielę wieczorem młodzież męska spotyka się ze znajomymi, aby ustalić "plan strategiczny" poniedziałkowego polewania.
Oprócz dobrego humoru, niezwykle istotną częścią tej tradycji jest strój, który zdecydowanie wyróżnia uczestników zabawy swą kolorystyką i sposobem przygotowania. Jest to ubiór składający się ze spodni, bluzy oraz maski zakrywającej twarz "śmierguśnika". Stroje te szyte są przez matki uczestników bądź bywają dziedziczone po starszych braciach, ojcach czy też wujkach. Spodnie i część górna przyozdobione są różnokolorowymi falbanami, maska zaś zrobiona jest z masy papierowej.
Wśród rekwizytów znajdują się przede wszystkim instrumenty grające: akordeony, trąbki, bębny i wiele, wiele innych. Ich dźwięki oznajmiają najście „śmierguśnika”. Czas zabawy rozpoczyna się wraz z zapadnięciem zmierzchu. Wyjście grupą i możliwość odwiedzenia starych znajomych – a szczególnie urodziwych dziewczyn - jest zachętą do uczestnictwa w obrzędzie. Zgodnie z tą tradycją, rodzina panny częstuje chłopaków jedzeniem lub piciem. Domy są wówczas pełne śpiewającej młodzieży. Tutejsi chłopcy potrafią dobrze śpiewać, gdyż znaczna ich część związana jest z grupami pieśni i tańca lub z miejscową orkiestrą dętą. Przy tej okazji śpiewa się różne piosenki, m.in.:
„Ja pod twoim oknem trzy godziny moknę.
Z góry pada na mnie deszcz,
buty przemoknięte i ubranie zmięte.
A ty Kasiu nie chcesz mnie”.
Podróże między domami trwają niemal całą noc, z przystankami po około jednej godziny w każdym z nich. Kończą się o świcie. Wtedy to chłopcy udają się na spoczynek w domu ostatniej odwiedzonej osoby bądź w salce katechetycznej udostępnionej przez wilamowickiego proboszcza, ks. Michała Bogutę.
Wielkie polewanie odbywa się w poniedziałek. Oczywiście, najpierw jest modlitwa na mszy świętej w kościele, podczas której miejscowy proboszcz napomina wiernych do zachowania kultury i umiaru tradycji wielkanocnej. Największe oblężenie wokół rynku i wilamowickiego kościoła panuje około południa. Chłopcy "dbają" wtedy o to, aby żadna panna nie wróciła do domu sucha.
Śmigusowa tradycja jest przejawem żywego folkloru w jego najczystszej formie. Wilamowiczanie ją pielęgnują, a nawet rozwijają. Dzięki temu zabawa może spełniać swój najważniejszy cel - łączy wszystkich młodych ludzi.
Artykuł wyświetlono 3519 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 4
Mancia
Śnieg, śnieg i jeszcze raz śnieg:( coraz gorsza pogoda na dzien śmingusa;/
ja
Wielka skoda,ale mi to nie przyszkodzilo,oblac moich blizkich :D

Klauzula informacyjna ›