Mieszkańcy Skoczowa skarżą się na natrętnych wyłudzaczy. Radni chcieli zakazać żebrania, ale okazało się, że nie da się tego zrobić.

Pod jednym ze sklepów stoi nastoletni chłopak. Zaczepia przechodniów, prosząc o drobne na jedzenie. Gdy jednak jakiś przechodzień proponuje, że zabierze go na obiad do baru, chłopak odmawia. Podobne obrazki często można zobaczyć na ulicach Skoczowa. - Latem przyjeżdżają do nas młodzi ludzie z innych miast. Wcale nie są głodni. Żebrzą o drobne, bo zbierają na piwo i papierosy. To po prostu oszuści uprzykrzający ludziom życie - denerwuje się Aleksandra Pawlus ze Skoczowa.

Na naciągacza natknął się też Władysław Orawski, wiceprzewodniczący skoczowskiej rady miejskiej. W pierwszej chwili zrobiło mu się żal żebrzącego na ulicy chłopaka, i zaproponował, że pomoże mu znaleźć pracę. Ale chłopak odmówił, mówiąc wprost, że pracować mu się nie opłaca, bo na ulicy zarobi dużo więcej. Z podobnymi incydentami zetknęli się też inni radni. W końcu uznali, że trzeba tego procederu zakazać.

Skoczowski magistrat od pomysłu rajców się odciął, bo przecież - pytał - jak oddzielić naciągaczy od tych, którym naprawdę brakuje na jedzenie? Radni przypominali, że zakaz został już wprowadzony np. przez wielu burmistrzów w północnych Włoszech. Żeby wszystko miało ręce i nogi, Andrzej Bacza, przewodniczący skoczowskiej rady miejskiej, poprosił o opinię prawników. Gdy dostał odpowiedź, wiedział już, że z planów nic nie wyjdzie. - Mam przed sobą trzy strony opinii prawnej. Wynika z niej, że wprowadzenie takiego zakazu byłoby sprzeczne z prawem - mówi Bacza. - Straż miejska i policja mogą interweniować tylko wtedy, jeśli żebrzący jest natarczywy, zakłóca spokój, przeszkadza przechodniom - wylicza.

Najprawdopodobniej jednak uda się rozwiązać inny "uliczny" problem w Skoczowie z natarczywymi obwoźnymi sprzedawcami. Skarżą się na nich od dawna sklepikarze, bo komiwojażer odbiera klientów. - Jest tańszy, bo pracuje najczęściej na czarno, nie płaci czynszów i podatków - argumentują. W ich sprawie prawnicy poproszeni przez radnych o opinię mieli lepsze wiadomości. - Dlatego zaczynamy prace nad projektem uchwały zakazującym sprzedaży ulicznej na czarno - zapowiada Bacza.

Źródło: Gazeta Wyborcza