Zwardoń: Słowacy mają bliżej do polskiego kościoła
MIĘDZYNARODOWA PARAFIA
Powiększa się parafia w nadgranicznym Zwardoniu, na Żywiecczyźnie. Ale to nie dlatego, że nagle zaczęło rodzić się dużo nowych zwardoniaków. Do kościoła w Zwardoniu zaczęli regularnie chodzić... Słowacy z przygranicznej wioski Skalite!
Oficjalnie Parafia Rzymskokatolicka Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Zwardoniu obejmuje nie tylko samą miejscowość, ale także kilka przysiółków z sąsiednich wiosek: Piekło, Kotłówka czy Stańcówka w Lalikach, część Słanic w Soli oraz niewielką część Kiczory. Zwardoński kościół parafialny znajduje się zaledwie kilkadziesiąt metrów od granicy polsko - słowackiej. Gdy po wejściu Polski i Słowacji do układu z Schengen zniknęła granica, nie ma już problemów, aby ją przekraczać w dowolnym miejscu. Korzystają z tego Słowacy, którzy chodzą do Zwardonia nie tylko na zakupy, ale i do kościoła na nabożeństwa.
- Z tego co zauważyłem i zasłyszałem od mieszkańców Zwardonia, to do naszego kościoła przychodzi regularnie około 30- osobowa grupa Słowaków. Mieszkają tuż przy granicy, w przysiółku Serafinov. Do swojego parafialnego kościoła w centrum Skalitego mają ponad osiem kilometrów. Dla nich kościół w Zwardoniu jest więc zdecydowanie bliżej. Wystarczy, że przejdą w dowolnym miejscu granicę. Mogę zdradzić, że Słowacy przychodzą także do naszego kościoła do spowiedzi. Rozumiem co mówią, bo posługują się łamaną polszczyzną albo gwarą, która jest niezwykle podobna do zwardońskiej. Niektórzy księża z innych rejonów śmieją się, że w Zwardoniu powstaje międzynarodowa parafia i będę musiał się uczyć języka słowackiego! Jak na razie Słowacy nie zgłaszali się z prośbą o udzielenie chrztu czy ślubu, ale gdy raz w miesiącu zbieramy na kościół, to dają pieniądze jak i nasi parafianie - mówi ksiądz Jan Kurdas, który od września 2007 roku jest administratorem parafii w Zwardoniu.
Sołtys Zwardonia Małgorzata Dziergas mówi, że Słowacy chodzili do kościoła w Zwardoniu jeszcze przed drugą wojną światową. - W Skalitem czy w Zwardoniu kontakty polsko-słowackie były bardzo żywe, było sporo mieszanych rodzin. Zaniknęło to po 1945 roku, gdy zamknięto granice. Tych kontaktów nie udało się do tej pory odbudować, pomimo otwarcia przejścia kolejowego w 1992 roku i drogowego trzy lata później. Słowacy chodzą do naszego kościoła już od kilku dobrych miesięcy, ale od chwili zniesienia granic przychodzi ich coraz więcej. Z tego powodu nasza Rada Sołecka stara się o to, aby na drodze koło granicy zamontować oświetlenie. Mieszkańcy Zwardonia widząc Słowaków reagują bardzo pozytywnie. Pozdrawiamy się nawzajem. Jednak pomimo przyjaznego nastawienia, jakoś nie nawiązujemy rozmów. Nie dlatego, żeby ktoś chciał pokazać, że jest lepszy. Wynika to bardziej z nieśmiałości ludzi.
Niewykluczone, że wiele osób boi się też bariery językowej. Nie ma się jednak czego obawiać, bo przecież oni i my mówimy prawie identyczną góralską gwarą. Myślę, że trzeba jeszcze czasu, aby te kontakty były takie jak przed wojną. W kościele podczas mszy siłą rzeczy obserwujemy zachowanie Słowaków. A oni uczą się naszych pieśni, dają swoje korony na tacę. Zachowują się jak nasi parafianie - mówi sołtys Małgorzata Dziergas.

Powiększa się parafia w nadgranicznym Zwardoniu, na Żywiecczyźnie. Ale to nie dlatego, że nagle zaczęło rodzić się dużo nowych zwardoniaków. Do kościoła w Zwardoniu zaczęli regularnie chodzić... Słowacy z przygranicznej wioski Skalite!
Oficjalnie Parafia Rzymskokatolicka Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Zwardoniu obejmuje nie tylko samą miejscowość, ale także kilka przysiółków z sąsiednich wiosek: Piekło, Kotłówka czy Stańcówka w Lalikach, część Słanic w Soli oraz niewielką część Kiczory. Zwardoński kościół parafialny znajduje się zaledwie kilkadziesiąt metrów od granicy polsko - słowackiej. Gdy po wejściu Polski i Słowacji do układu z Schengen zniknęła granica, nie ma już problemów, aby ją przekraczać w dowolnym miejscu. Korzystają z tego Słowacy, którzy chodzą do Zwardonia nie tylko na zakupy, ale i do kościoła na nabożeństwa.
- Z tego co zauważyłem i zasłyszałem od mieszkańców Zwardonia, to do naszego kościoła przychodzi regularnie około 30- osobowa grupa Słowaków. Mieszkają tuż przy granicy, w przysiółku Serafinov. Do swojego parafialnego kościoła w centrum Skalitego mają ponad osiem kilometrów. Dla nich kościół w Zwardoniu jest więc zdecydowanie bliżej. Wystarczy, że przejdą w dowolnym miejscu granicę. Mogę zdradzić, że Słowacy przychodzą także do naszego kościoła do spowiedzi. Rozumiem co mówią, bo posługują się łamaną polszczyzną albo gwarą, która jest niezwykle podobna do zwardońskiej. Niektórzy księża z innych rejonów śmieją się, że w Zwardoniu powstaje międzynarodowa parafia i będę musiał się uczyć języka słowackiego! Jak na razie Słowacy nie zgłaszali się z prośbą o udzielenie chrztu czy ślubu, ale gdy raz w miesiącu zbieramy na kościół, to dają pieniądze jak i nasi parafianie - mówi ksiądz Jan Kurdas, który od września 2007 roku jest administratorem parafii w Zwardoniu.
Sołtys Zwardonia Małgorzata Dziergas mówi, że Słowacy chodzili do kościoła w Zwardoniu jeszcze przed drugą wojną światową. - W Skalitem czy w Zwardoniu kontakty polsko-słowackie były bardzo żywe, było sporo mieszanych rodzin. Zaniknęło to po 1945 roku, gdy zamknięto granice. Tych kontaktów nie udało się do tej pory odbudować, pomimo otwarcia przejścia kolejowego w 1992 roku i drogowego trzy lata później. Słowacy chodzą do naszego kościoła już od kilku dobrych miesięcy, ale od chwili zniesienia granic przychodzi ich coraz więcej. Z tego powodu nasza Rada Sołecka stara się o to, aby na drodze koło granicy zamontować oświetlenie. Mieszkańcy Zwardonia widząc Słowaków reagują bardzo pozytywnie. Pozdrawiamy się nawzajem. Jednak pomimo przyjaznego nastawienia, jakoś nie nawiązujemy rozmów. Nie dlatego, żeby ktoś chciał pokazać, że jest lepszy. Wynika to bardziej z nieśmiałości ludzi.
Niewykluczone, że wiele osób boi się też bariery językowej. Nie ma się jednak czego obawiać, bo przecież oni i my mówimy prawie identyczną góralską gwarą. Myślę, że trzeba jeszcze czasu, aby te kontakty były takie jak przed wojną. W kościele podczas mszy siłą rzeczy obserwujemy zachowanie Słowaków. A oni uczą się naszych pieśni, dają swoje korony na tacę. Zachowują się jak nasi parafianie - mówi sołtys Małgorzata Dziergas.
Tekst i foto: Paweł Szczotka KRONIKA BESKIDZKA

Artykuł wyświetlono 3764 razy.
Oceń artykuł:
2 0
Średnia ocena 5/5 dla "Zwardoń: Słowacy mają bliżej do polskiego kościoła" bazuje na 2 głosach.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 6
Kowal swojego losu
Ja nie przeczę, że taka współpraca jest dobra. Niech tylko portal nie piszę, że jest taki apolityczny i nie wikłający się w spory. Skoro współpracuje z KB, a udziały w tej ma Izba, to trudno mówić o pełnej niezależności
mal
Dobrze że współpracują, gdyż wtedy te 4 sloty na aktualności lub artykuły by się wolniej zmieniały. Z drugiej strony trochę irytuje ta mania spotykana także na Onecie lub WP aby sztywno trzymać się projektu strony - przez co widzimy niewykorzystane obszary po bokach okna przeglądarki albo stała (i mała) ilość slotów na wspomniane artykuły. Chwała zaś za kanał RSS - choć jest bardziej użyteczny przy większym ruchu.
ajwen
w sumie to, ze wspolpracuje to jeszcxze niczego nie przesadza, zreszta media powionny ze soba wspolpracowac:)
Kowal swojego losu
Po nitce do kłębka... Bez komentarza, www.bielsko.biala.pl współpracuje z Kroniką Beskidzką, w której udziały ma, jak można przeczytać w innych środkach masowego przekazu, Izba Handlu i Rzemiosła, której prezesem jest dyrektor Miejskiego Zarządu Oświaty. Co trzeba coś jeszcze więcej dopowiadać?

Klauzula informacyjna ›