Po raz kolejny pogranicznicy skonfiskowali sprzęt elektrotechniczny handlarzom, którzy nie potrafili wskazać źródła jego pochodzenia.

Tym razem podrabiany sprzęt trafił na Żywiecczyznę z Budapesztu. - W czwartek w Rajczy nieznane osoby oferowały elektronarzędzia do sprzedaży wprost z bagażnika samochodu - mówi Marek Jarosiński ze Straży Granicznej.

Strażnicy graniczni wylegitymowali pięciu mężczyzn narodowości romskiej, którzy przyjechali do Rajczy samochodem. Czterech z nich to obywatele Rumunii, którzy towarzyszyli kierowcy i właścicielowi samochodu, 36-letniemu obywatelowi Węgier. Ten ostatni bez wahania przyznał się do tego, że jest właścicielem towaru zapełniającego bagażnik jego samochodu - sześciu młotów udarowo-wiertniczych i dwóch szlifierek kątowych ze sfałszowanymi znakami renomowanych firm branży elektrotechnicznej o czarnorynkowej wartości ponad 19 tysięcy złotych.
Na potwierdzenie okazał nawet imienny dowód zakupu tego sprzętu w Budapeszcie i nie zaprzeczał, że nim handluje.

Elektronarzędzia ze sfałszowanymi znakami firmowymi zostały zatrzymane.
O tego rodzaju zdarzeniach każdorazowo informowane są działające w Polsce przedstawicielstwa firm, których markowe wyroby są fałszowane. Informacja o zakupieniu tego sprzętu w Budapeszcie zostanie przekazana policji węgierskiej oraz przedstawicielom firm, których marka została sfałszowana.

Źródło: Radio Bielsko