Rozmowa z prokuratorem okręgowym w Bielsku-Białej, Katarzyną Kuklis.

Na początku br. Minister Sprawiedliwości dokonał zmiany na stanowisku szefa Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej. Odeszła pani Małgorzata Bednarek, a nominację otrzymała Pani. Czy w ślad za tą decyzją wymieniono także innych prokuratorów funkcyjnych?

- Częściowo. Zmiana nastąpiła również na stanowisku zastępcy prokuratora okręgowego. W Prokuraturze Okręgowej odwołany ponadto został naczelnik wydziału organizacyjnego. Wcześniej naczelnik wydziału śledczego sam podał się do dymisji, w związku z czym zaszła konieczność obsadzenia tego stanowiska. Na jego miejsce powołano inną osobę. Na stanowisku pozostał natomiast naczelnik wydziału postępowania sądowego.
    
Czy rewolucja kadrowa objęła też podległe Pani prokuratury rejonowe w Cieszynie, Żywcu i Bielsku-Białej?
    
- Jest za wcześnie, aby mówić o zmianach personalnych na tym szczeblu. Obecnie analizuję wyniki pracy podległych jednostek. Nie są one – z różnych względów - zadawalające.
    
Pani poprzedniczka była przekonana, że prokuratura byłaby skuteczniejsza, gdyby potrafiła lepiej współpracować z policją. Podziela Pani ten pogląd?
    
- Niestety, policja nie pracuje tak, jakbyśmy tego chcieli. Wiem, że odpowiedzialność spoczywa po obu stronach. Kierownictwo bielskiej policji chce poprawy. Dlatego zaplanowaliśmy wspólne szkolenia prokuratorów i funkcjonariuszy. Część policjantów nie ma wykształcenia prawniczego, w dodatku - w obu środowiskach - jest duża rotacja kadrowa. Ale będzie lepiej. Proszę nam dać jednak trochę spokoju i czasu na zmiany.
    
W swoich publikacjach nasz portal stara    się nawiązywać do tradycyjnych zasad kultury debaty publicznej. Czy jesteśmy staromodni, uważając że używanie słowa „jełop” jest niegodne dżentelmena?

- Z pewnością jest to słowo obelżywe. Osoba, która poczuła się dotknięta takim sformułowaniem, może dochodzić swoich praw przed sądem – zarówno w trybie prywatnoskargowym, jak w postępowaniu cywilnym o ochronę dóbr osobistych. Dodatkowo każdy funkcjonariusz publiczny – a należą do tej grupy m.in. pracownicy samorządowi – korzysta z ochrony prawnej państwa, jeśli zostanie pomówiony lub znieważony w związku i podczas wykonywania obowiązków służbowych. Podkreślam jednak, że musi zachodzić koniunkcja tych przesłanek. Prokurator jest zobowiązany wszcząć sprawę, gdy uzyska wiarygodne przesłanki popełnienia takiego przestępstwa.
    
Czy artykuł prasowy jest przesłanką?

- Oczywiście. Prokuratura jednak nie ma możliwości dotarcia do wszystkich tytułów medialnych. Ale jeśli jakikolwiek funkcjonariusz publiczny czuje się pokrzywdzony, może o tym poinformować prokuratora. Zasada ta dotyczy także postronnych obywateli, którzy uważają, że naruszono prawo. Zapewniam, że na podstawie powiadomienia popartego dowodami zostanie wszczęte odpowiednie postępowanie sprawdzające. Natomiast autor nieprawdziwego doniesienia musi się liczyć z odpowiedzialnością karną.

Każda sprawa jest inna i wymaga m.in. zbadania jej kontekstu. W przypadku pomówienia poprzez artykuł prasowy prokurator musi również przeanalizować szkodliwość społeczną takiego pomówienia przez autora publikacji.
    
Mnie się wydaje, że penalizując czyn pomówienia oraz znieważenia funkcjonariusza publicznego, ustawodawca zmierzał do ochrony autorytetu władzy publicznej przed nieuprawnionymi oskarżeniami. Powielanie obelg prowadzi do kryzysu zaufania społecznego do instytucji państwa demokratycznego oraz obraża wyborców, których dana osoba reprezentuje.

- Dziennikarze powinni wystrzegać się używania ostrych, emocjonalnych określeń. To nie służy ani dobru debaty publicznej, ani rzeczowemu podejściu do sprawy. Jestem przekonana, że każdy kto tylko tego chce, może bez używania inwektyw wyrazić swój stosunek do pracy urzędnika.

A gdzie wolność prasy, gdzie wolność słowa?

- Funkcjonariusz publiczny jest osobą, która z racji swoich obowiązków jest poddawana surowej ocenie społecznej. Prawo do krytyki wiąże się jednak z odpowiedzialnością za słowo. Dziennikarz korzysta z przywileju publicznego wyrażania swoich opinii. Dlatego powinien w szczególny sposób dbać o kulturę wypowiedzi. Wolność słowa nie jest wartością bezwzględną. Ulega ograniczeniu zawsze wtedy, gdy wkracza w sferę wolności innego człowieka.

Czy bielska prokuratura prowadzi jakieś postępowania dotyczące urzędników miejskich?

- Nie. Wszystkie tego typu sprawy są obecnie na etapie postępowania sądowego. Na początku marca br. do ponownego rozpoznania wróciła sprawa b. prezydenta miasta, Zbigniewa Traczyka i innych osób, których prokuratura oskarżyła o działanie na szkodę gminy przy zbyciu pakietu akcji spółki „Aqua”. W pierwszej instancji sąd uniewinnił oskarżonych, lecz na skutek naszej apelacji wyrok został uchylony i proces zacznie się od nowa.

Podobne są losy innej sprawy z udziałem b. włodarzy miasta, m.in. pana Traczyka oraz jego zastępcy, Jerzego Krawczyka. Oskarżono ich w związku z nieprawidłowościami przy zamianie nieruchomości pomiędzy gminą i spółką Consulting. Zostali uniewinnieni, ale proces wróci do sądu pierwszej instancji. Ponadto pan Krawczyk występuje jako oskarżony w kolejnej sprawie dotyczącej nieprawidłowości przy zamianie nieruchomości. Tym razem między gminą i osoba fizyczną.

Jak dotąd, Jerzy Krawczyk jest jedynym urzędnikiem miejskim, wobec którego zapadł prawomocny wyrok skazujący. Była to głośna sprawa dotycząca zawarcia umowy na obsługę parkomatów ze spółką, która posługiwała się taką samą nazwą, co zwycięzca przetargu na ich eksploatację.

Na jakim etapie znajduje się śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy rozstrzyganiu przetargu na sprzedaż terenów po zakładach „Finex”?

- Zostało ostatnio po raz kolejny przedłużone. W toku śledztwa badany jest dodatkowo wątek zniszczenia obiektu zabytkowego położonego na terenie b. zakładów. Sprawa znajduje się na etapie postępowania dowodowego. Jest więc zbyt wcześnie, aby mówić czy i komu przedstawimy zarzuty.

Wcześnie? Tę sprawę badacie od końca 2006 roku...

- Ale jest to złożona materia. Oprócz tego prokuratura potrzebuje wzmocnienia kadrowego. Brakuje nam w szczególności osób specjalizujących się w problematyce gospodarczej. W tej kwestii możemy tylko prosić przełożonych o pomoc. Przypominam Panu, że o przydziale etatów decyduje Minister Sprawiedliwości.

Po intensywnej krytyce medialnej ustąpił niedawno ze stanowiska przewodniczący Rady Miejskiej, Wiesław Handzlik. Czy popełnił przestępstwo, inkasując z kasy miasta ogromne pieniądze za nadzór nad szkołą publiczną?

- W tej sprawie wydano postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa ze względu na brak danych wystarczająco uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa. Doniesienie złożył prezes Stowarzyszenia Przeciwko Bezprawiu w Bielsku-Białej. Postanowienie prokuratury jest nieprawomocne. O istnieniu ewentualnych przesłanek do wszczęcia śledztwa zdecyduje więc teraz sąd.

A inne nagłaśniane nieprawidłowości w gospodarowaniu mieniem bielskiej oświaty? Publicznie mówi się wynajmowaniu lokali na niejasnych warunkach finansowych.

- Nic nam o tym nie wiadomo. Najpierw problem powinny zbadać uprawnione organa kontrolne, np. Rada Miejska oraz nadzór z urzędu wojewódzkiego. Do nich w pierwszej kolejności należy ocena, czy wszystko jest prawidłowe, czy też sprawa kwalifikuje się do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego lub karnego. Po dokonaniu kontroli, obowiązkiem tych instytucji jest zawiadomienie nas o możliwości popełnienia przestępstwa w wypadku, gdyby ujawniono określone nieprawidłowości.

Jako dziennikarz zajmujący się swego czasu problematyką prawną byłem przeświadczony, że Pani poprzedniczka faworyzuje niektóre śledztwa. Czy nadal zajmujecie się mafią paliwową?

- Śledztwo trwa. Aby je przyśpieszyć, zmierzamy do wyłączenia kolejnych wątków i skierowania do sądu spraw dotyczących mniejszych grup oskarżonych. Łącznie w tym śledztwie podejrzanych jest ponad 200 osób. Większość opuściła areszt po ustaniu okoliczności uzasadniających tymczasowe aresztowanie. Ostatnio przesłaliśmy do sądu akty oskarżenia wobec 25 osób.

Może się wydawać, że równie ślamazarnie prowadzicie śledztwa przeciwko kolegom z bielskich środowisk prawniczych, którzy są podejrzewani o korupcję...

- Decyzją prokuratora krajowego, na początku lutego br. sprawę tę przekazaliśmy do Biura ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Robert Kowal