Kilka razy w miesiącu jest wypożyczany i ustawiany na ulicach Skoczowa. Jak się okazuje fotoradar to dobry biznes, bo do kasy miasta wpłynęło z nałożonych mandatów już kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wszystko wskazuje na to, że interes będzie jeszcze lepszy, bowiem najprawdopodobniej od nowego roku, urządzenie takie już na stałe będzie robiło zdjęcia przekraczającym prędkość w gminie.

"Takiej decyzji jeszcze nie ma, natomiast wyniki finansowe w straży wskazywałyby na to, że może warto się pokusić o zakup własnego urządzenia"- mówi Janina Żagan burmistrz Skoczowa. Jak jednak od razu dodaje nie o pieniądze chodzi a o bezpieczeństwo: "Żeby ludzie bojąc się tego fotoradaru, naciskali na hamulec. Ale ten zakup to sprawa przyszłorocznego budżetu, na pewno będzie taki projekt a jego los się okaże".

Mimo, że urządzenie na ulicach stoi kilka razy w miesiącu i tak znacznie udało się w niektórych miejscach ostudzić emocje kierujących: "Widzimy, że samochody jeżdżą już coraz wolniej, choć nadal skala zjawiska jakim jest przekraczanie prędkości jest dosyć duża. Kierowcy przekraczając prędkość muszą się liczyć tu w Skoczowie z tym, że zostaną zarejestrowani"- mówi Radiu 90 Artur Tyrna komendant skoczowskiej Straży Miejskiej. I dodaje: "Bez znaczenia czy jedziemy samochodem żony czy firmowym i tak zapłacimy mandat. Każdy właściciel samochodu, jeśli pożycza auto inne osobie, jest zobowiązany do wskazania komu powierzył pojazd w danym dniu i w czasie. Zdjęcia z tego fotoradaru są zresztą bardzo czytelne i właściciel bez cienia wątpliwości może stwierdzić kto na tym zdjęciu siedzi za kierownicą".

O tym czy fotoradar na stałe pojawi się na skoczowskich ulicach zadecydują radni. Jednak jak zapewniła nas burmistrz miasta, będzie wnioskowała o zarezerwowanie w przyszłorocznym budżecie pieniędzy na zakup urządzenia. Jego koszt to około 180 tysięcy złotych.

Źródło: www.radio90.pl