Urodziłam się o wschodzie słońca. Miałam tatę i mamę, i niezliczoną liczbę przyjaciół - tak zaczyna się historia, którą złota rybka opowiadała w środę mieszkańcom Bielska-Białej.

Przy moście na ul. 11 listopada Klub Gaja zorganizował happening w obronie ryb bałtyckich.

- Miałam piękny dom. Czasami spotykałam Rybaka, który opowiadał mi swoje przygody. Przynosiłam mu szczęście. Pewnego dnia Rybak zapragnął więcej i złowił nas wszystkie. Teraz nie ma ryb i nie ma Rybaka. Jest smutno - kontynuowała swą historię rybka, którą odgrywał Jacek Bożek, szef Klubu Gaja.

- Chodzi o pokazanie współzależności między człowiekiem a przyrodą - mówił Bożek. I tłumaczył, że w Bałtyku, z powodu zbyt dużych połowów, zagrożona jest populacja dorsza. Z powodu zanieczyszczenia wody i budowy tam wymiera zaś bałtycki łosoś. A przecież to my, jako konsumenci, decydujemy, co zjeść i które ryby łowić. - Jedzmy gatunki, które nie są zagrożone - mówili ekolodzy.

Źródło: Gazeta Wyborcza