Apel mieszkańców Chybia
Mieszkańcy Chybia mają dość hałasujących pociągów. Popiera ich cześć radnych. Postulują: niech PKP wybuduje wzdłuż torów ekrany dźwiękochłonne. - Uważam, że to jak najbardziej wykonalne - tłumaczy nam jeden z radnych.
Chybie na Śląsku Cieszyńskim ma pechowe położenie: przebiega przez nie ruchliwy, bo międzynarodowy szlak kolejowy z Zebrzydowic.
- Przejazd kolejowy w Chybiu jest zamknięty przez szesnaście godzin na dobę. To pokazuje, że ruch pociągów jest naprawdę bardzo duży - mówi Sebastian Strządała, przedsiębiorca i gminny radny.
Takich skarg jest coraz więcej. Kilka tygodni temu po interwencji jednego z mieszkańców PKP zrobiło tam pomiary natężenia hałasu. Zdaniem kolejarzy nie ma powodów do narzekań. Jednak mieszkańcy nie zgadzają się z wynikami badań przeprowadzonych przez kolejarzy. - Podczas pomiarów PKP ustawiło na bocznych torach wagony. Zadziałały jak ekrany dźwiękochłonne - twierdzi Strządała.
Podczas jednej z ostatnich sesji rady gminy zaproponował więc ponowne przeprowadzenie pomiarów natężenia dźwięku, jednak tym razem już w obecności pracowników urzędu gminy.
- Jestem przekonany, że dozwolony poziom hałasu przekroczony jest kilkakrotnie. Rzetelne badania na pewno to wykażą. A wtedy powinniśmy zwrócić się do PKP, by ustawiło wzdłuż torów ekrany dźwiękochłonne, takie, jakie stoją przy drogach. To wreszcie pozwoli ludziom normalnie żyć - uważa.
Pismo w tej sprawie zostało już wysłane do PKP. Okazuje się, że takie ekrany chronią już spokój kilku miejsc w Polsce.
- Ekrany znajdują się w kilku miejscowościach na trasie Opole - Wrocław, a także w rejonie Poznania i na linii Warszawa - Łódź. Projektowane są na kilku modernizowanych liniach, m.in. Warszawa - Gdynia - wylicza Krzysztof Łańcucki, rzecznik prasowy PKP.
Najdłuższy ekran ciągnie się przez prawie 1,5 km. Jego wysokość waha się od 3 do 5 metrów. Takie zabezpieczenie przed hałasem nie należy jednak do tanich. Postawienie metra kwadratowego to wydatek od tysiąca do 1,4 tys. zł.
- A kto mówi, że kolej ma wybudować nam ekrany z własnych pieniędzy? Przecież to także sprawa związana ze środowiskiem. Są unijne fundusze, z których można zdobyć na takie rzeczy pieniądze - przekonuje gminny radny.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Artykuł wyświetlono 1140 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›