Beskidzcy górale sprzedający pamiątki nie mają w tym roku powodów do narzekania. Wszystkie gadżety związane z górami oraz lokalną kulturą sprzedają się, jak ciepłe bułeczki.

- Pierwszy raz od paru lat można dobrze na tym zarobić - stwierdza Włodzimierz Gieroń, twórca ludowy, handlujący pamiątkami na Żywiecczyźnie. - Najwięcej kupujących mam podczas różnych festynów - dodaje. To dobry znak, ponieważ jeszcze w ubiegłym roku drobni handlarze pamiątek narzekali, że w Beskidach nastał niepokojący trend kupowania tandetnych wyrobów z Chin za kilka, czy kilkanaście złotych.

W krótkim czasie okazało się, że nie sama cena odgrywa rolę, lecz również jakość. Ludzie zaczęli w końcu doceniać wartość autentycznych pamiątek nawiązujących do kultury i tradycji regionu. Zainteresowaniem cieszą się też gadżety związane z największą imprezą folklorystyczną w Beskidach, czyli Tygodniem Kultury Beskidzkiej. - Kupiliśmy sobie ładne, miniaturowe koniki. Są symbolem TKB, a my tę imprezę uwielbiamy - opowiadają Ilona i Marcin Brodzińscy, turyści z Gliwic.


Źródło: www.bielskobiala.naszemiasto.pl