Biurokracja nowego typu
Od kilku dni ratusz w Bielsku-Białej należy do tych nielicznych urzędów w naszym kraju, gdzie o pozwolenie na sprzedaż wódki lub z inną ważną sprawą można występować bez zdejmowania domowych kapci. W magistracie przebyło nowe okienko i choć nie towarzyszy mu wianuszek nowych biurek – kosztowało grubą kasę. To zajefajne – mówią jedni. Inni kpią, że reżyser Witold Adamek mógłby teraz nakręcić bielską część filmu „Samotność w sieci”.
Gdyby porównać nasz ratusz do organizmu człowieka, można by powiedzieć, że zasilają go dwa krwioobiegi. Jeden pozostał niezmienny i tworzy go strumień papierów krążących miedzy petentami a urzędnikami zasiadającymi przy różnych biurkach. Ten tradycyjny będzie czynny jeszcze dość długo. Co najmniej do czasu, gdy internet stanie się powszechny, a tzw. elektroniczny podpis kwalifikowany trafi – jak chciał pewien poeta – pod każda strzechę. Zanim to nastąpi, kwity będą skanowane na centralnym stanowisku, po czym przez sieć trafią do twardego dysku właściwego urzędnika.
Drugi, nowoczesny krwioobieg został w tym tygodniu uruchomiony po w sumie kilkuletnich pracach przygotowawczych. Tylko w ub.r. kosztował budżet miasta ponad pół miliona złotych. Na kwotę tę złożył się m.in. zakup 90 stanowisk komputerowych oraz 100 terminali obsługujących podpis elektroniczny. Ponadto trzeba było podszkolić urzędników oraz wyrobić im taki osobisty autograf sieciowy. W Bielsku-Białej jest bodaj jedna firma, która posiada państwową koncesję na sporządzanie tzw. elektronicznych podpisów kwalifikowanych. Słyszeliśmy, że za sztukę trzeba zapłacić 200 zł.
Idea pomysłu jest taka, aby mieszkańcy województwa śląskiego posiadali bezpieczny elektroniczny dostęp do usług publicznych on-line, realizowanych przez różnego rodzaju urzędy i instytucje. Te zaś żeby miały możliwość wymiany dokumentów między sobą przy pomocy sieci informatycznej. W tym celu pod specjalnym adresem utworzony został w necie serwis zawierający m.in. formularze elektroniczne, które pozwalają na załatwianie spraw urzędowych przez całą dobę. W największym skrócie wygląda to tak – jeśli chcesz założyć firmę, ślesz mailem do urzędu odpowiednie dokumenty zaopatrzone w swój podpis elektroniczny, po czym tą sama drogą otrzymujesz potwierdzenie wpisu do ewidencji.
Bielski urząd jest jedną z 54 instytucji w sektorze administracji samorządowej w województwie, które weszły do projektu SEKAP. Jest on współfinansowany z europejskiego programu ZPORR. W naszym powiecie uczestniczy w nim wyłącznie gmina Jaworze. Z sąsiednich większych miejscowości – m.in. Żywiec, Ustroń i Cieszyn. Termin uruchomienia całego systemu regionalnego ustalono na 1 maja br., ale nasz ratusz został podłączony wcześniej.
W tym tygodniu specjalna komisja miejska pod przewodnictwem Grzegorza Tomaszczyka podpisała protokół zdawczo – odbiorczy urządzeń. Od tej chwili przez internet załatwiać można wszystkie sprawy, które wymagają decyzji administracyjnej. Są to m.in. koncesje na handel alkoholem, zgłoszenie działalności gospodarczej do ewidencji oraz kwestie meldunkowe i podatkowe, dotyczące ochrony środowiska, geodezji i kartografii, itd.
System zmierza do odbiurokratyzowania naszej administracji publicznej. Jej funkcjonowanie będzie bardziej transparentne. Dzięki elektronicznemu okienku petent korzysta z pełnego i całodobowego dostępu do informacji o swojej sprawie. Wie m.in. na jakim etapie załatwiania się znajduje i który urzędnik jest za to odpowiedzialny. Serwer znajduje się w Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach i tam też udzielają wszechstronnych informacji o całym systemie. Jest też dostępna strona internetowa Śląskiego Centrum Społeczeństwa Informacyjnego, na której znaleźć można wiele szczegółów na ów temat (www.sekap.pl).
Na razie trudno zgadnąć kiedy podobne sieci informatyczne uruchomione zostaną w pozostałych regionach kraju. Aby system był funkcjonalny, jego końcówki posiadać też muszą inne placówki podległe ratuszowi – szkoły, ośrodki kultury, przedsiębiorstwa. Na to jednak potrzeba dużych pieniędzy i przekonania, że warto inwestować w komputeryzację. Obecna sieć komunikacyjna nie działa jeszcze płynnie i bywa, że łączność pomiędzy miastami się rwie. Kpiarze mogą więc drwić, że bielscy urzędnicy są samotni w sieci. Najpóźniej w końcu kwietnia takie żarty jednak przestaną mieć rację bytu .
Gdyby porównać nasz ratusz do organizmu człowieka, można by powiedzieć, że zasilają go dwa krwioobiegi. Jeden pozostał niezmienny i tworzy go strumień papierów krążących miedzy petentami a urzędnikami zasiadającymi przy różnych biurkach. Ten tradycyjny będzie czynny jeszcze dość długo. Co najmniej do czasu, gdy internet stanie się powszechny, a tzw. elektroniczny podpis kwalifikowany trafi – jak chciał pewien poeta – pod każda strzechę. Zanim to nastąpi, kwity będą skanowane na centralnym stanowisku, po czym przez sieć trafią do twardego dysku właściwego urzędnika.
Drugi, nowoczesny krwioobieg został w tym tygodniu uruchomiony po w sumie kilkuletnich pracach przygotowawczych. Tylko w ub.r. kosztował budżet miasta ponad pół miliona złotych. Na kwotę tę złożył się m.in. zakup 90 stanowisk komputerowych oraz 100 terminali obsługujących podpis elektroniczny. Ponadto trzeba było podszkolić urzędników oraz wyrobić im taki osobisty autograf sieciowy. W Bielsku-Białej jest bodaj jedna firma, która posiada państwową koncesję na sporządzanie tzw. elektronicznych podpisów kwalifikowanych. Słyszeliśmy, że za sztukę trzeba zapłacić 200 zł.
Idea pomysłu jest taka, aby mieszkańcy województwa śląskiego posiadali bezpieczny elektroniczny dostęp do usług publicznych on-line, realizowanych przez różnego rodzaju urzędy i instytucje. Te zaś żeby miały możliwość wymiany dokumentów między sobą przy pomocy sieci informatycznej. W tym celu pod specjalnym adresem utworzony został w necie serwis zawierający m.in. formularze elektroniczne, które pozwalają na załatwianie spraw urzędowych przez całą dobę. W największym skrócie wygląda to tak – jeśli chcesz założyć firmę, ślesz mailem do urzędu odpowiednie dokumenty zaopatrzone w swój podpis elektroniczny, po czym tą sama drogą otrzymujesz potwierdzenie wpisu do ewidencji.
Bielski urząd jest jedną z 54 instytucji w sektorze administracji samorządowej w województwie, które weszły do projektu SEKAP. Jest on współfinansowany z europejskiego programu ZPORR. W naszym powiecie uczestniczy w nim wyłącznie gmina Jaworze. Z sąsiednich większych miejscowości – m.in. Żywiec, Ustroń i Cieszyn. Termin uruchomienia całego systemu regionalnego ustalono na 1 maja br., ale nasz ratusz został podłączony wcześniej.
W tym tygodniu specjalna komisja miejska pod przewodnictwem Grzegorza Tomaszczyka podpisała protokół zdawczo – odbiorczy urządzeń. Od tej chwili przez internet załatwiać można wszystkie sprawy, które wymagają decyzji administracyjnej. Są to m.in. koncesje na handel alkoholem, zgłoszenie działalności gospodarczej do ewidencji oraz kwestie meldunkowe i podatkowe, dotyczące ochrony środowiska, geodezji i kartografii, itd.
System zmierza do odbiurokratyzowania naszej administracji publicznej. Jej funkcjonowanie będzie bardziej transparentne. Dzięki elektronicznemu okienku petent korzysta z pełnego i całodobowego dostępu do informacji o swojej sprawie. Wie m.in. na jakim etapie załatwiania się znajduje i który urzędnik jest za to odpowiedzialny. Serwer znajduje się w Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach i tam też udzielają wszechstronnych informacji o całym systemie. Jest też dostępna strona internetowa Śląskiego Centrum Społeczeństwa Informacyjnego, na której znaleźć można wiele szczegółów na ów temat (www.sekap.pl).
Na razie trudno zgadnąć kiedy podobne sieci informatyczne uruchomione zostaną w pozostałych regionach kraju. Aby system był funkcjonalny, jego końcówki posiadać też muszą inne placówki podległe ratuszowi – szkoły, ośrodki kultury, przedsiębiorstwa. Na to jednak potrzeba dużych pieniędzy i przekonania, że warto inwestować w komputeryzację. Obecna sieć komunikacyjna nie działa jeszcze płynnie i bywa, że łączność pomiędzy miastami się rwie. Kpiarze mogą więc drwić, że bielscy urzędnicy są samotni w sieci. Najpóźniej w końcu kwietnia takie żarty jednak przestaną mieć rację bytu .
Autor: Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 1909 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 8
achilles
ludzie wolą narzekać na urzędy zamiast wydać raz parę paczek żeby już nieoglądać znudzonej buźki pańci z okienka masakra
mal
Firm jest więcej (co prawda nie w samym Bielsku) i istnieją dłużej - dowcip w tym że zainteresowanie oraz możliwości wykorzystania podpisu dopiero teraz rosną - pomimo tylu lat od podpisania stosownej ustawy. Jeszcze chwila a wejdą nowe technologie.
fabrykant_onucy
Firma która robi te podpisy to duży biznes.konkurencja mała i zbyt zapewniony na lata
j
przeczytałem i jest ok. no i co teraz mówić?! gdzie ten spisek?
Ania29
Czasami coś dobrego się dzieje w BB. Ostatnio tylko me i be a tu proszę...
bas
przeczytajcie to samo w SN przeciez nie może byc zeby wszystko było oki

Klauzula informacyjna ›