NABICI W EKOGROSZEK

Stosunkowo tani, ekologiczny, łatwy w użyciu. Tak przed kilku laty zachęcano do ogrzewania domów węglem o nazwie ekogroszek. Na Podbeskidziu chętnych nie brakowało. Tym bardziej, że część samorządów postanowiła dołożyć sporo grosza osobom, które stare, zanieczyszczające środowisko, piece postanowiły wymienić na nowoczesne, spalające ekogroszek. Dziś amatorzy ekogroszku mają problem. I to spory.

- W 2006 roku skusiłem się na wymianę pieca grzewczego w moim domu. Stary, mało wydajny i potwornie kopcący piec postanowiłem wymienić na ekologiczne cacko spalające węgiel zwany ekogroszkiem. Piec tani nie był, ale ma duży plus. Wystarczy nasypać do niego węgla i na dłuższy czas jest po problemie. Piec sam steruje procesem dozowania i spalania węgla, a ja mam święty spokój. Pierwsze rozczarowanie przyszło szybko, lecz mojego nabytku dotyczyło jedynie pośrednio. Otóż władze mojej gminy zaczęły przygotowywać akcję dofinansowywania mieszkańcom wymiany starych pieców na nowe. Okazało się, że tacy pechowcy jak ja, którzy już piec wymienili, muszą obejść się smakiem, bo ta akcja nie jest dla nich. Trudno, jakoś to przebolałem. Ale teraz jestem wręcz przerażony tym, co dzieje się z ekogroszkiem. Gdy decydowałem się na wymianę pieca, tona tego węgla kosztowała około 360 złotych. Teraz, choć minęło zaledwie półtora roku, za tonę tego samego węgla trzeba płacić około 600 złotych! Jakby tego było mało, ekogroszek trudno kupić. W jednym ze składów opałowych usłyszałem ostatnio, że będzie dopiero pod koniec marca - mówi poirytowany mieszkaniec powiatu bielskiego. Jego zdenerwowaniu trudno się dziwić. Piece na ekogroszek są tak skonstruowane, że innym rodzajem węgla nie można w nich palić bez ryzyka poważnego uszkodzenia.

Dodatkowej pikanterii tej sytuacji dodaje fakt, że osoby, które wymieniając piec skorzystały z finansowej pomocy swojej gminy, w przypadku stosowania innego paliwa niż to, do którego dany piec jest przystosowany i spowodowania w ten sposób jego uszkodzenia, zobowiązane są do zwrotu otrzymanej dotacji. Kiedy nagle, w środku zimy zabraknie im ekogroszku, a na składach go nie będzie, pozostanie im marznąć albo palić innym węglem ryzykując utratę sporej kasy.

Informacje naszego czytelnika na temat cen ekogroszku znalazły pełne potwierdzenie w krótkiej sondzie, jaką „Kronika” przeprowadziła w kilku podbeskidzkich składach opałowych. Ceny ekogroszku w paczkach oscylowały w granicach 600 złotych. Ten sam węgiel luzem był tańszy o kilkadziesiąt złotych na tonie, ale nie wszyscy chcą taki węgiel kupować. Nie tylko dlatego, że w odróżnieniu od pakowanego, zabrudzi kotłownię. Bywa, że na drodze od kopalni do ostatecznego odbiorcy z ekogroszkiem dzieje się coś dziwnego. Ktoś nieuczciwy ale pazerny z tony dobrej jakości węgla robi półtorej tony bylejakiego paliwa. I potem są z nim kłopoty, bo piec przystosowany jest do spalania wyłącznie węgla o wysokiej jakości energetycznej. Część użytkowników ekogroszku uważa, że łatwiej jest oszukiwać na ekogroszku sprzedawanym luzem, niż na takim, który jest oryginalnie zapakowany i dlatego kupują towar droższy, ale pewniejszy.

Przedstawiciele składów opałowych pytani o przyczynę bardzo dużego wzrostu cen tego węgla w ciągu ostatnich dwóch lat zapewniają, że ich marże nie poszły w górę. - Ceny podnosi kopalnia. My nie mamy na to wpływu - mówi pracownik jednego z bielskich składów opałowych. Potwierdza jednocześnie wiadomość o zdarzających się kłopotach z dostępnością ekogroszku. Okazuje się bowiem, że składane obecnie, czyli w połowie lutego, zamówienia na większą ilość tego węgla, kopalnia będzie realizować w... kwietniu!

Zbigniew Madej, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej, trudności z nabyciem ekogroszku tłumaczy dużym i ciągle rosnącym popytem na ten rodzaj węgla oraz trwającym sezonem grzewczym. Zapewnia, że przed sezonem nie było problemów z kupnem ekogroszku i osoby przezorne, myśląc o nadchodzącej zimie, bez trudu mogły się w ten towar zaopatrzyć. Dla tych, którym węgla zabrakło marna to jednak pociecha. Rosnące ceny węgla rzecznik Kompanii Węglowej tłumaczy zaś rosnącymi kosztami jego produkcji. - Nie tylko węgiel idzie w górę. Rosną ceny prądu, wyrobów hutniczych, stali. To odbija się na naszych kosztach i musi znaleźć odbicie w cenie naszych produktów - mówi Zbigniew Madej, podkreślając, że mimo tych podwyżek ogrzewanie domu węglem i tak jest znacznie tańsze niż ogrzewanie innym rodzajem paliwa, na przykład gazem. Rzecznik Kompanii Węglowej ma też dla użytkowników pieców na ekogroszek dobrą wiadomość: w spółce trwają prace nad nowym tego typu paliwem, które będzie można produkować taniej i szybciej niż dotąd. Pytaniem pozostaje, czy zakończą się one sukcesem...

Sławomir Horowski KRONIKA BESKIDZKA