Jaki finał będzie miało zamieszanie związane ze sprzedażą kopalni ''Silesia" w Czechowicach-Dziedzicach? Gibson nie spełnił warunków - mówią przedstawiciele Kompanii Węglowej. Inne zdanie mają związki zawodowe...

9 maja bieżącego roku Kompania Węglowa oraz szkocka firma Gibson Group podpisała wstępną umowę dotyczącą prywatyzacji czechowickiej kopalni. Sprawa trafiła do resortu gospodarki, który do dziś nie wydał zgody na transakcję. Kompania twierdzi, że szkocka firma nie spełniła  formalnych warunków do zakupu zakładu – m.in. nie złożyła dokumentów do MSWiA, UOKIK oraz nie zarejestrowała oddziału w Polsce, co jest niezbędne, by dostać koncesję na wydobycie. Zatem o sfinalizowaniu umowy sprzedaży do 30 czerwca można zapomnieć.

Boją się transakcji?

Zupełnie odmienne zdanie ma przewodniczący "Solidarności 80" Jerzy Zużałek, który odpiera ataki kompanii . - Obecnie w KW S.A. panuje bezkrólewie. Niby jest nowy prezes, a jakby go nie było. Niby jest stary prezes a już prezesem nie jest…Wszyscy boją się podjąć decyzję, więc szukają dziury w całym i wskazują Toma Gibsona, jako winnego ślimaczącej się transakcji. Według mnie sprawa jest bardzo dziwna. Był ogłoszony przetarg, wystartowała tylko jedna firma, wniosła wadium , została do przetargu dopuszczona i przetarg wygrała. Dlaczego teraz kupować kopalnię ma zupełnie inna spółka rejestrowana w Polsce? Może po prostu chodzi o to, że zarząd KW S.A., a także i minister gospodarki obawiają się, że ktoś im udowodni, że decyzja o zalaniu kopalni była chybiona, że warto w Silesię inwestować i można osiągnąć zysk?  - zastanawia się przewodniczący.

- Przecież doszło do prywatyzacji, to śladem Silesii mogą chcieć podążać inni, a wtedy i zarząd KW S.A. stanie się niepotrzebny, przez co minister gospodarki straci też swoją rangę. Dopóki stan kopalni jest jaki jest (czyli struktury KW S.A.) to można wiele ukryć. Mam na myśli wszelkiego rodzaju bałagan panujący w dokumentacjach np. geodezyjnych. Jeśli się sprzedaje, to trzeba przecież mieć dokładne informacje o danej działce.  Tom Gibson potwierdził na piśmie, że w dalszym ciągu zainteresowany jest kupnem Silesii i oferuje cenę wskazaną w ofercie przetargowej (250 mln zł), więc niektóre tytuły prasowe i ich treść są dla mnie szokujące. Z tego co również mi wiadomo, to termin 30 września został wspólnie ustalony z przedstawicielami zarządu KW SA ,a nie na prośbę Toma Gibsona! Jest on  tak odległy, aby być może nie ośmieszać Kompanii Węglowej, iż po raz kolejny nie jest przygotowana do transakcji.- kończy Jerzy Zużałek.

P.S. Z ostatniej chwili: Premier Pawlak na dzisiejszej konferencji prasowej oznajmił, iż do końca czerwca resort gospodarki odpowie na propozycję szkockiej grupy Gibson, która chce przedłużenia o trzy miesiące negocjacji w sprawie zakupu kopalni "Silesia" od Kompanii Węglowej.

Grzegorz Wieczorek