Górale rozbudowują swoją stację kosmiczną
Wielbiciele gwiazd z Beskidzkiego Klubu Astronomicznego "Polaris" w zeszłym roku zapragnęli mieć u siebie w Sopotni Wielkiej moduł kosmicznej stacji - laboratorium Destiny, takie jak to, które w 2001 roku zostało wyniesione na orbitę okołoziemską. Astronomowie postanowili zbudować jego replikę w skali 1:1 w... piwnicy swojej prowizorycznej bazy, czyli w domu prezesa klubu.
Nad urządzeniem stacji pracowali uczniowie i studenci z całej Polski, którzy tworzą Polaris, a także okoliczna młodzież. Kiedy wszystko było gotowe, kto chciał, mógł zamknąć się w module na 24 godziny, popracować jak naukowcy w prawdziwym Destiny i przeżyć kosmiczną awarię.
Projekt skończył się w marcu, od czerwca stacja jest otwarta dla wszystkich turystów. - Najlepiej przed wizytą napisać do nas na [email protected], [email protected] albo zadzwonić pod numer telefonu 033 863 46 93. Jeśli odwiedzi się stację z całą grupą, można liczyć na lot z awarią - obiecuje Nawalkowski.
Góralska Destiny ma się wzbogacić o prawdziwe komputery pokładowe podłączone do internetu, aby moduł mógł pełnić także rolę kafejki internetowej, generator zimnych ogni, który będzie udawał spięcie, skrzynkę do badań w sterylnych warunkach i... odkurzacz. - Zabudujemy go w ścianie. Kiedy go włączymy, będzie efekt jak w przypadku rozszczelnienia kadłuba - mówi prezes Polarisa.
Nad zbudowaniem systemu sterującego wszystkimi urządzeniami na stacji pracują studenci Politechniki Śląskiej. - Teraz każde urządzenie trzeba włączać ręcznie. Chcemy, żeby można było tym sterować za pomocą komputera. Mamy nadzieję, że ten sterownik będzie można potem wykorzystać przy obsłudze inteligentnych domów - mówi Tomek Wierzchowski, student III roku automatyki i robotyki, pomysłodawca zbudowania systemu.
Od lipca stacja będzie nie tylko naukowa, ale i literacka. "Polarisowcy" doszli do wniosku, że skoro dzieciaki z okolicy tłumnie odwiedzają moduł, to może chętniej będą czytać książki w kosmicznej bibliotece. - Chcemy w Destiny urządzić bibliotekę audiobooków. Większość dzieci stąd zna bibliotekę, w której zamiast książkowych nowości jest tylko starsza pani za biurkiem. Zobaczą coś innego - mówi Sylwia Thamm, koordynatorka tego projektu, studentka IV roku filologii polskiej na Akademii Jana Długosza w Częstochowie. Na przygotowanie biblioteki i warsztatów dostała z programu "Młodzież w działaniu" 7,5 tys. euro.
Nad urządzeniem stacji pracowali uczniowie i studenci z całej Polski, którzy tworzą Polaris, a także okoliczna młodzież. Kiedy wszystko było gotowe, kto chciał, mógł zamknąć się w module na 24 godziny, popracować jak naukowcy w prawdziwym Destiny i przeżyć kosmiczną awarię.
Projekt skończył się w marcu, od czerwca stacja jest otwarta dla wszystkich turystów. - Najlepiej przed wizytą napisać do nas na [email protected], [email protected] albo zadzwonić pod numer telefonu 033 863 46 93. Jeśli odwiedzi się stację z całą grupą, można liczyć na lot z awarią - obiecuje Nawalkowski.
Góralska Destiny ma się wzbogacić o prawdziwe komputery pokładowe podłączone do internetu, aby moduł mógł pełnić także rolę kafejki internetowej, generator zimnych ogni, który będzie udawał spięcie, skrzynkę do badań w sterylnych warunkach i... odkurzacz. - Zabudujemy go w ścianie. Kiedy go włączymy, będzie efekt jak w przypadku rozszczelnienia kadłuba - mówi prezes Polarisa.
Nad zbudowaniem systemu sterującego wszystkimi urządzeniami na stacji pracują studenci Politechniki Śląskiej. - Teraz każde urządzenie trzeba włączać ręcznie. Chcemy, żeby można było tym sterować za pomocą komputera. Mamy nadzieję, że ten sterownik będzie można potem wykorzystać przy obsłudze inteligentnych domów - mówi Tomek Wierzchowski, student III roku automatyki i robotyki, pomysłodawca zbudowania systemu.
Od lipca stacja będzie nie tylko naukowa, ale i literacka. "Polarisowcy" doszli do wniosku, że skoro dzieciaki z okolicy tłumnie odwiedzają moduł, to może chętniej będą czytać książki w kosmicznej bibliotece. - Chcemy w Destiny urządzić bibliotekę audiobooków. Większość dzieci stąd zna bibliotekę, w której zamiast książkowych nowości jest tylko starsza pani za biurkiem. Zobaczą coś innego - mówi Sylwia Thamm, koordynatorka tego projektu, studentka IV roku filologii polskiej na Akademii Jana Długosza w Częstochowie. Na przygotowanie biblioteki i warsztatów dostała z programu "Młodzież w działaniu" 7,5 tys. euro.
Źr. Gazeta Wyborcza
Artykuł wyświetlono 1177 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›