Kradzieże kieszonkowe to już niemal plaga. Mimo naszych ostrzeżeń w dalszym ciągu odnotowujemy podobne przypadki. Scenariusz kradzieży jest zwykle taki sam. Kieszonkowcy działają wszędzie tam, gdzie panuje tłok i można kogoś niespostrzeżenie okraść - w sklepach, hipermarketach, autobusach i pociągach, a także na targowiskach.

Wczoraj nieznany sprawca wykorzystał chwilową nieuwagę kobiety, która handlowała odzieżą na ulicy 11 Listopada i skradł jej saszetkę z pieniądzmi w kwocie 11 tysięcy złotych. Z kolei w Urzędzie Miejskim przy Placu Ratuszowym z torebki bielszczanki zginął portfel z dokumentami i kartą bankomatową. Kilka dni wcześniej z pomieszczenia kuchennego winiarni przy ulicy Stojałowskiego zginęła kosmetyczka, a wraz z nią gotówka w kwocie 2200 złotych. Nocą z 14/15 czerwca br. w lokalu przy ulicy Mickiewicza złodziej skradł z kieszeni kurtki bielszczanina portfel z dokumentami i kartą bankomatową. Kieszonkowcy grasują też w okolicy bielskich dworców PKP i PKS. Wczoraj trzej nieznani sprawcy usiłowali okraść starszą kobietę, która wsiadała do autobusu wycieczkowego na ulicy Warszawskiej w Bielsku-Białej.

Ostrzegaliśmy także przed sprawcami, którzy wykorzystując otwarte drzwi mieszkań, kradną z przedpokoi wartościowe przedmioty. Wczoraj, w samo południe z otwartego mieszkania przy ulicy Solskiego zginęła torebka z dokumentami i pieniędzmi w kwocie 300 złotych.

Źródło: www.policja.bielsko.pl