Czesi odbiorą pijakom butelki
W ten sposób władze Karwiny chcą uniknąć problemów, jakie po wprowadzeniu zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznym pojawiły się w Czeskim Cieszynie. Okazało się bowiem, że mandaty to niewystarczający straszak i pijacy jak przesiadywali, tak nadal przesiadują na ulicach. - Jest ich mniej, ale ciągle są - mówi Gazeciecodziennej.pl burmistrz Vit Slovacek. Niestety, prym nadal wiodą Polacy...
Wprowadzając zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych Czeski Cieszyn wzorował się na polskich doświadczeniach. W Cieszynie taki przepis obowiązuje od lat i jest skutecznie egzekwowany, dlatego pijacy bardzo często przechodzą na czeską stronę i tam na wolnym powietrzu raczą się piwem, winem lub wódką. Tamtą stronę wolą również dlatego, bo czeski alkohol jest tańszy.
Władze Czeskiego Cieszyna długo tolerowały lumpów z Polski, ale w końcu powiedziały dość i wprowadziły zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Obowiązuje on na ulicach, w parkach, skwerach, na placach zabaw oraz na przystankach autobusowych za wyjątkiem dni, kiedy miasto organizuje imprezy plenerowe, np. Sylwestra na Rynku czy Święto Trzech Braci.
- Nie tylko będziemy wystawiać mandaty, ale zabierać ludziom alkohol - mówi Petr Bicej, szef miejskiej policji w Karwinie. Liczy, że w ten sposób skruszy nawet najbardziej opornych.
Burmistrz Czeskiego Cieszyna nie ma wątpliwości, że wprowadzenie nawet nieco ułomnego zakazu miało sens. - Wizerunek naszego miasta na pewno uległ poprawie - przekonuje Vit Slovacek. - Poza tym wzór biorą inni. Ostatnio podobny zakaz wprowadził Bogumin.
Wprowadzając zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych Czeski Cieszyn wzorował się na polskich doświadczeniach. W Cieszynie taki przepis obowiązuje od lat i jest skutecznie egzekwowany, dlatego pijacy bardzo często przechodzą na czeską stronę i tam na wolnym powietrzu raczą się piwem, winem lub wódką. Tamtą stronę wolą również dlatego, bo czeski alkohol jest tańszy.
Władze Czeskiego Cieszyna długo tolerowały lumpów z Polski, ale w końcu powiedziały dość i wprowadziły zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Obowiązuje on na ulicach, w parkach, skwerach, na placach zabaw oraz na przystankach autobusowych za wyjątkiem dni, kiedy miasto organizuje imprezy plenerowe, np. Sylwestra na Rynku czy Święto Trzech Braci.
- Nie tylko będziemy wystawiać mandaty, ale zabierać ludziom alkohol - mówi Petr Bicej, szef miejskiej policji w Karwinie. Liczy, że w ten sposób skruszy nawet najbardziej opornych.
Burmistrz Czeskiego Cieszyna nie ma wątpliwości, że wprowadzenie nawet nieco ułomnego zakazu miało sens. - Wizerunek naszego miasta na pewno uległ poprawie - przekonuje Vit Slovacek. - Poza tym wzór biorą inni. Ostatnio podobny zakaz wprowadził Bogumin.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Artykuł wyświetlono 959 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›