Sklejanie rodziny
Od dwóch lat bielska gałąź wielkiej rodziny Temidy jest skłócona. Zdaniem niektórych, w mętnej wodzie sporu miedzy prokuratorami i sędziami najpewniej czują się pospolici przestępcy. Nie przesądzając kto w tym konflikcie ma rację, chcemy powiedzieć jasno – rodzina powinna się pilniej zająć walką z lokalnymi bandytami. Wielka polityka sprawiedliwości tylko szkodzi!
Tuż przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi prokuratura okręgowa wystosowała do dostawców oficjalne zapytanie o cenę niszczarek. Nie wiemy czy procedura zakupu tego sprzętu została sfinalizowana. Osoby zorientowane w temacie zdumiał jednak ten passus komunikatu, w którym informowano o poszukiwaniu urządzeń służących do niszczenia papierów oznaczonych jako co najmniej ściśle tajne. Zgodnie z ustawą o ochronie informacji niejawnych, jest to najwyższa klauzula tajności. Z ogłoszenia wynika więc niedwuznacznie, że w prokuraturze w Bielsku-Białej mogą być dokumenty tajniejsze niż ustawa przewiduje.
Przedmiot tego konkursu w zestawieniu z terminem jego ogłoszenia był symboliczny. Sugerował, że oto dobiega końca czas, który oponenci polityczni ekipy Jarosława Kaczyńskiego nazwali ziobrzydzaniem prawa. To właśnie ów sposób zarządzania organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości wypromował nieznaną szerzej śląską prokurator, która otrzymała szybki awans i od razu została posłana na odpowiedzialne stanowisko prokuratora okręgowego w Bielsku – Białej.
Prok. Małgorzata Bednarek nie miała większego doświadczenia w kierowaniu ludźmi. A już w ogóle tak dużymi, jak powierzony jej w okręgu bielskim. Wcześniej przez trzy lata pracowała w wydziale śledczym Prokuratury Okręgowej w Katowicach, gdzie była referentem jednego ze śledztw w sprawie tzw. mafii paliwowej. Postępowanie to apelacja katowicka przeniosła następnie do Bielska.
Nowa prokurator zastąpiła na stanowisku doświadczonego Andrzeja Kózkę, choć oficjalnie był on dobrze oceniany przez przełożonych. Pani Bednarek wnieść miała jednak do pracy prokuratury nowe impulsy. Cieszyła się zaufaniem kierownictwa resortu sprawiedliwości. Była przecież członkiem zespołu rozpracowującego bielski wątek afery paliwowej, a śledztwa w tych sprawach min. Zbigniew Ziobro traktował priorytetowo.
Obiecywała ponadto poświęcić się realizacji innej idei ministra, jaką była walka z korupcją. Od początku narzekała na współpracę z bielską policją i na biegłych, była zwolennikiem podwyższenia kar za niektóre przestępstwa, zgodnie z tzw. społecznym odczuciem sprawiedliwości, a także entuzjastką utworzenia Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz sądów 24-godzinnych. Opowiadała się za szerokim informowanie opinii publicznej o działaniach prokuratury.
Lecz wbrew zapowiedziom, misja pani Bednarek na Podbeskidziu nie przyniosła jakiegoś specjalnego przełomu w walce ze zorganizowaną przestępczością. Jeden z największych sukcesów organa ścigania odniosły dopiero po jej zdymisjonowaniu. Ledwie kilka dni temu media poinformowały bowiem o rozbiciu dużego gangu wyposażonego w broń palną, który na wielka skalę kradł samochody, fałszował karty bankowe oraz handlował narkotykami. Z komunikatu w tej sprawie wynika jednak jasno, że rozpracowanie szajki jest wyłącznym dziełem policji – CBŚ oraz katowickiej i bielskiej.
O osiągnięciach w walce z groźnymi bandytami służby prasowe prok. Bednarek opowiadały oszczędnie. Z prośbą o przesyłanie comiesięcznych komunikatów opisujących ważniejsze postępowania prowadzone na szczeblu okręgu oraz w podległych jednostkach wystąpił nawet nasz portal. Bezskutecznie. Kierownictwo prokuratury najwyraźniej zlekceważyło argument o profilaktycznym oddziaływaniu informacji o zakończonych śledztwach na potencjalnych sprawców. A może po prostu nie było o czym pisać albo sprawy utajniono?
Dlatego szeroka publiczność postrzega działalność pani Bednarek właściwie przez pryzmat jednego śledztwa – domniemanej korupcji w bielskim środowisku prawniczym. Koronnym dowodem obciążającym osoby z ugruntowanym dorobkiem i znacznym doświadczeniem zawodowym mają być zeznania jednego, skruszonego sędziego. W ten sposób zapasy o odebranie immunitetu lub zawieszanie w czynnościach służbowych doprowadziły do zakłóceń w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości na Podbeskidziu.
Przy pomocy przesłanek o podobnym ciężarze gatunkowym inne prokuratury w kraju próbowały obciążać zarzutami korupcyjnymi często osoby o dużych autorytetach lokalnych. Powstałe na takich podstawach akty oskarżenia zweryfikują wkrótce sądy, lecz wątpliwe czy metoda dochodzenia do prawdy przyjęta przez ekipę Zbigniewa Ziobro wzbogaci na stałe naszą naukę prawa. Mimo że bielskie postępowanie trwa już ponad rok, prokuraturze kierowanej przez panią Bednarek nie udało się zgromadzić na tyle solidnych dowodów, aby sporządzić akt oskarżenia.
Tuż przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi prokuratura okręgowa wystosowała do dostawców oficjalne zapytanie o cenę niszczarek. Nie wiemy czy procedura zakupu tego sprzętu została sfinalizowana. Osoby zorientowane w temacie zdumiał jednak ten passus komunikatu, w którym informowano o poszukiwaniu urządzeń służących do niszczenia papierów oznaczonych jako co najmniej ściśle tajne. Zgodnie z ustawą o ochronie informacji niejawnych, jest to najwyższa klauzula tajności. Z ogłoszenia wynika więc niedwuznacznie, że w prokuraturze w Bielsku-Białej mogą być dokumenty tajniejsze niż ustawa przewiduje.
Przedmiot tego konkursu w zestawieniu z terminem jego ogłoszenia był symboliczny. Sugerował, że oto dobiega końca czas, który oponenci polityczni ekipy Jarosława Kaczyńskiego nazwali ziobrzydzaniem prawa. To właśnie ów sposób zarządzania organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości wypromował nieznaną szerzej śląską prokurator, która otrzymała szybki awans i od razu została posłana na odpowiedzialne stanowisko prokuratora okręgowego w Bielsku – Białej.
Prok. Małgorzata Bednarek nie miała większego doświadczenia w kierowaniu ludźmi. A już w ogóle tak dużymi, jak powierzony jej w okręgu bielskim. Wcześniej przez trzy lata pracowała w wydziale śledczym Prokuratury Okręgowej w Katowicach, gdzie była referentem jednego ze śledztw w sprawie tzw. mafii paliwowej. Postępowanie to apelacja katowicka przeniosła następnie do Bielska.
Nowa prokurator zastąpiła na stanowisku doświadczonego Andrzeja Kózkę, choć oficjalnie był on dobrze oceniany przez przełożonych. Pani Bednarek wnieść miała jednak do pracy prokuratury nowe impulsy. Cieszyła się zaufaniem kierownictwa resortu sprawiedliwości. Była przecież członkiem zespołu rozpracowującego bielski wątek afery paliwowej, a śledztwa w tych sprawach min. Zbigniew Ziobro traktował priorytetowo.
Obiecywała ponadto poświęcić się realizacji innej idei ministra, jaką była walka z korupcją. Od początku narzekała na współpracę z bielską policją i na biegłych, była zwolennikiem podwyższenia kar za niektóre przestępstwa, zgodnie z tzw. społecznym odczuciem sprawiedliwości, a także entuzjastką utworzenia Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz sądów 24-godzinnych. Opowiadała się za szerokim informowanie opinii publicznej o działaniach prokuratury.
Lecz wbrew zapowiedziom, misja pani Bednarek na Podbeskidziu nie przyniosła jakiegoś specjalnego przełomu w walce ze zorganizowaną przestępczością. Jeden z największych sukcesów organa ścigania odniosły dopiero po jej zdymisjonowaniu. Ledwie kilka dni temu media poinformowały bowiem o rozbiciu dużego gangu wyposażonego w broń palną, który na wielka skalę kradł samochody, fałszował karty bankowe oraz handlował narkotykami. Z komunikatu w tej sprawie wynika jednak jasno, że rozpracowanie szajki jest wyłącznym dziełem policji – CBŚ oraz katowickiej i bielskiej.
O osiągnięciach w walce z groźnymi bandytami służby prasowe prok. Bednarek opowiadały oszczędnie. Z prośbą o przesyłanie comiesięcznych komunikatów opisujących ważniejsze postępowania prowadzone na szczeblu okręgu oraz w podległych jednostkach wystąpił nawet nasz portal. Bezskutecznie. Kierownictwo prokuratury najwyraźniej zlekceważyło argument o profilaktycznym oddziaływaniu informacji o zakończonych śledztwach na potencjalnych sprawców. A może po prostu nie było o czym pisać albo sprawy utajniono?
Dlatego szeroka publiczność postrzega działalność pani Bednarek właściwie przez pryzmat jednego śledztwa – domniemanej korupcji w bielskim środowisku prawniczym. Koronnym dowodem obciążającym osoby z ugruntowanym dorobkiem i znacznym doświadczeniem zawodowym mają być zeznania jednego, skruszonego sędziego. W ten sposób zapasy o odebranie immunitetu lub zawieszanie w czynnościach służbowych doprowadziły do zakłóceń w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości na Podbeskidziu.
Przy pomocy przesłanek o podobnym ciężarze gatunkowym inne prokuratury w kraju próbowały obciążać zarzutami korupcyjnymi często osoby o dużych autorytetach lokalnych. Powstałe na takich podstawach akty oskarżenia zweryfikują wkrótce sądy, lecz wątpliwe czy metoda dochodzenia do prawdy przyjęta przez ekipę Zbigniewa Ziobro wzbogaci na stałe naszą naukę prawa. Mimo że bielskie postępowanie trwa już ponad rok, prokuraturze kierowanej przez panią Bednarek nie udało się zgromadzić na tyle solidnych dowodów, aby sporządzić akt oskarżenia.
Trudno zgadnąć, jakie będą losy przedmiotowego śledztwa pod nowym kierownictwem. Można je umorzyć, kolejny raz przedłużyć lub spróbować szczęścia w sądzie z dotychczas zebranym materiałem dowodowym. Jedno jest pewne. Sprawiedliwość cierpi, gdy osobowość szefa zaczyna dominować nad indywidualnościami podwładnych. W trosce o interesy państwa oraz bezpieczeństwo obywateli rodzina Temidy powinna żyć ze sobą w zgodzie. W sądach i prokuraturze jest to jedyna dopuszczalna polityka.
Autor: Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 4971 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 12
Ewa
Korupcja w bielskim sądzieZorganizowana grupa przestępcza działała w bielskim wymiarze sprawiedliwości. Kierował nią sędzia, a do grupy należeli między innymi prokurator oraz strażnicy więzienni. Członkowie gangu, w zamian za korzystne wyroki brali łapówki.
Do sądu dyscyplinarnego trafiły wnioski o uchylenie immunitetu sędziemu i prokuratorowi z rejonu Bielska-Białej. Sędziemu prokuratura chce postawić m.in. zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. To pierwszy tego typu przypadek w Polsce.
Możemy już dzisiaj zapowiedzieć, że to postępowanie będzie dotyczyło znacznie szerszej grupy osób - co najmniej 10 prokuratorów i sędziów oraz 20 innych osób - powiedział w Katowicach zastępca prokuratora generalnego Jerzy Engelking.
Sędzia miał m.in. przyjmować łapówki - 25 tys. i 3 tys. zł - za korzystny wyrok i uchylanie środków zapobiegawczych w sprawach gospodarczych. Prokurator miał się dopuścić przestępstwa powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych. Jak dokładnie działała ta sędziowsko-prokuratorska grupa przestępcza posłuchaj w relacji katowickiej reporterki RMF Anety Goduńskiej:
JAN NIEUW
Sąd wyrzucił sędziego07.08.2008
Znany z korupcyjnego śledztwa sędzia Grzegorz W. z Bielska-Białej został wczoraj definitywnie usunięty z zawodu. Nie za to, że w sądzie brał łapówki, do czego się przyznał, ale za to, że spał z podsądną. Wczorajszy wyrok Sądu Najwyższego jest prawomocny.
Sprawa toczyła się od blisko roku przed sądami dyscyplinarnymi, a kara złożenia sędziego z urzędu jest w tym wypadku najsurowsza. Sędzia Tomasz Grzegorczyk uzasadniał ją tym, że Grzegorz W. naruszył zasady etyki i Prawo o ustroju sądów powszechnych. Prawo to mówi, że sędzia powinien strzec powagi swojego zawodu i unikać wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego lub osłabiać zaufanie do jego bezstronności.
Grzegorz W. rozpoznawał sprawę oskarżonej o liczne oszustwa i wymierzył jej karę zaledwie roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata (wyrok ten został potem uchylony). Przed sądem dyscyplinarnym jak dżentelmen mówił przede wszystkim o głębokim uczuciu do kobiety.
ZZC
Odwołana szefowa prokuratury WOT | 04.01.2008 (269)Zobacz więcej >>
Małgorzata Bednarek została odwołana ze stanowiska szefowej Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej – podało radio RMF. – Nie dostałam żadnego dekretu do ręki – powiedziała „Super-Nowej” prokurator.
Radio podało, że Małgorzata Bednarek została odwołana przez prokuratora generalnego Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Sławomir Świderek, zastępca prokuratora okręgowego i jednocześnie rzecznik prasowy bielskiej prokuratury, powiedział, że kiedy wychodził z pracy o godz. 15.30 Małgorzata Bednarek normalnie pełniła obowiązki. O godz. 20 sama prokurator przyznała natomiast, że nie dostała dziś żadnego pisma odwołującego ją ze stanowiska.
– Skoro taką informację podało radio RMF, to pewnie jest prawdziwa. To najlepiej poinformowane radio przy obecnej ekipie rządzącej – skomentowała w rozmowie z „Super-Nową”.
Najbardziej prawdopodobnym powodem dymisji jest śledztwo w sprawie korupcji w bielskim wymiarze sprawiedliwości. Szefowa Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, przełożona Bednarek, zwracała uwagę na niewielkie wyniki śledztwa.
– Tyle, że nie zapoznała się wnikliwie z dokumentacją na ten temat – powiedziała na gorąco Małgorzata Bednarek.
Do tematu wrócimy w poniedziałek.
Czytane 969 razy
Kopiowanie materiałów dozwolone pod warunkiem podania źródła: www.super-nowa.pl
Drukuj >>>
Regulamin komentarzy >>
--------------------------------------------------------------------------------
Liczba komentarzy: 7
>>22000~Anonim | 07.01.2008 13:25:34
AN. podaj chociaż jeden przykład czegoś dobrego ,co zrobiła ta kobieta. Potrafiła tylko pisać wnioski o tymczasowy areszt...a po roku okazywało sie ze areszt był bezzasadny...siedziałeś kiedyś niewinnie w pace?? Być może ktoś kiedyś rozliczy panią prokurator ze spraw, które prowadziła...
>>21891~orange | 05.01.2008 22:35:00
On jak twierdzisz nadaje się na nadzrocę prokuratury? Chyba prokuratura powinna się zająć nadzorem nad nim!
>>21790~Kto następny? | 04.01.2008 22:42:04
To może teraz miejsce dla pana Handzlika? Z oświaty może go rzucą na nadzór Prokuratury? Gość sprawdzony...
>>21781~Obserwator | 04.01.2008 22:11:27
Najwyższy czas na wykopki w tej instytucji gdyż nie cierpię i nie uważam aby ludzie przywiezieni w teczkach byli warci funta kłaków a do nich należą obaj wymienieni w komentarzach.Robić dużo szumu wokół siebie zarazem nie robiąc nic w sprawach to domena tak prok Bednarek , Zmysłowskiego...
>>21769~Anonim | 04.01.2008 20:58:08
Szkopuł w tym, że za czasów prokurator Bednarek, oprócz korupcji w wymiarze sprawiedliwości i mafii paliwowej (bielski odprysk) nie było ważnych i kluczowych śledztw.
>>21767lusil1 | 04.01.2008 20:45:10
Mam nadzieję że równie jak przyniosła tak i wyniesie w walizce prok. Zmysłowskiego ..bay, bay maszkaro...
>>21765~AN | 04.01.2008 20:34:04
Dziękujemy Pani prokurator Bednarek za to co zrobiła dla oczyszczenia naszego miasta z korupcji. Oto cała polityka PO: usunąć prokuratorów, którzy prowadzili ważne śledztwa i wypuścić aresztowanych mafiozów. Chłopcy od pana G. mogą odetchnąć. Pan minister Ćwiąkalski co to pomagał Stokłosie...
ZZCCCC
Czystki w prokuraturach05.01.2008
Piotr Gojny, zastępca prokuratora apelacyjnego w Katowicach oraz Małgorzata Bednarek, szefowa okręgu bielskiego, zostali wczoraj odwołani ze swoich stanowisk. Taką decyzję podjął prokurator generalny Zbigniew Ćwiąkalski.
Gojny nadzorował pracę wydziału postępowania sądowego. Reprezentował też apelację w pracach zespołu wojewody śląskiego do spraw utrzymania bezpieczeństwa i porządku publicznego.
Małgorzatę Bednarek zapamiętano z walki z korupcją w bielskim wymiarze sprawiedliwości. Sprawa zakończona nie została. W ciągu roku śledztwa immunitet uchylono tylko jednemu prokuratorowi i jednemu sędziemu. Tymczasem ów patologiczny układ: przestępca, naganiacz oraz prokurator i sędzia chętni za pieniądze udzielić stosownej pomocy, miał liczyć nawet kilkadziesiąt osób. Ogłoszono to w świetle jupiterów na konferencji w katowickiej Prokuraturze Apelacyjnej.
::: Reklama :::
Zaraz potem prokuratorzy z bielskiej "rejonówki", gdzie zdaniem śledczych miał istnieć ów układ, zaapelowali w liście do swoich przełożonych, by powrócić do dobrego zwyczaju ujawniania informacji mediom dopiero po postawieniu zarzutów, a jeszcze lepiej po zakończeniu śledztwa i sporządzenia aktu oskarżenia. Twierdzili, że sugestia, aby rozwiązać prokuraturę oraz nazwanie osób pracujących tam członkami zorganizowanej grupy przestępczej to zniewaga. Zapewniali też, że nie boją się wyników śledztwa. Sugerowali, by rozważyć, jak naprawić wyrządzoną im krzywdę.
Małgorzata Bednarek skomentowała to w naszej gazecie, że jest zniesmaczona wymową pisma. - Jestem zwolennikiem informowania o wszystkich nieprawidłowościach dotyczących wymiaru sprawiedliwości. Nie będę utrzymywać w tajemnicy wstydliwych dla prokuratury zdarzeń - mówiła. Twierdziła, że po ukazaniu się publikacji prasowych na temat korupcji rozmawiała osobiście z wszystkimi pracownikami bielskiej prokuratury. - Tam są osoby uczciwe, to większość z tam zatrudnionych. Wiem, że to trudny czas. Oni własną pracą mogą pokazać, że może być inaczej - podkreślała prok. Bednarek.
Jeden z podejrzanych prokuratorów twierdził, że on i inni posądzeni o korupcję zostali potraktowani jak banda głupków i przestępców. - Nasza koleżanka została ukarana za to, że jest żoną swojego męża. Sprawa jest oparta na zeznaniach osoby znanej w naszym środowisku. To mężczyzna, który przewijał się w prowadzonych tu sprawach. Raz jako podejrzany, raz jako poszkodowany.
Pogratulował prowadzącym śledztwo w sprawie korupcji wiarygodnego świadka.
AAAAAAA
Kto okrada biednych i chorych ludzi którzy przeszli Wojnę a teraz Piekło ???Czy to strona jest Bielskiego Stowarzyszenia Ofiar Wojny ? Które po raz kolejny wyłudza na chorych ludziach i w podeszłym wieku , często już niedołężnych pieniądze ? A prokuratorzy i czy mą głowę w piasku . Od x czasu obiecuje się ludziom pieniądze – odszkodowania za prace w Niemczech pobiera się od nich co roku składki które są niczym jak okradaniem tych ludzi .
Nieuwrzny
Mam Pytanie do NOWA - Proponuje sprawdzić i przeprowadzić śledztwo co to ma znaczyć następujący artykuł :( Czy często w woj: Śląskim w Wymiarze Sprawiedliwości – u Prokuratorów Sędziów stwierdza się zażywanie leków psychotropowych ,a następnie stwierdzają psychiatrzy u tych osób chorobę psychiczną ) ?
SN: nie ma dowodów, by sędzia Borowski z Bielska brał łapówkę
Nie wykazano, by sędzia Miłosz Borowski z Bielska-Białej przyjmował łapówki w zamian za niearesztowanie gangstera Ryszarda Niemczyka - orzekł w czwartek Sąd Najwyższy, odmawiając uchylenia sędziemu immunitetu.
Cała sprawa tzw. bielskiej ośmiornicy - jak określiły to media - ma swój początek w listopadzie 2006 r., gdy ówczesny wiceprokurator generalny Jerzy Engelking na specjalnej konferencji prasowej z kierownictwem bielskiej prokuratury ogłosił, że w tamtejszym sądzie rejonowym funkcjonowała korupcyjna grupa sędziów i prokuratorów.
Mówił o tym śledczym bielski sędzia Grzegorz W., który sam jest podejrzany o przyjmowanie łapówek i po pozbawieniu go immunitetu był nawet aresztowany (obecnie jest w dyspozycji CBA). To jego zeznania obciążyły kilkunastu sędziów i prokuratorów, którym sędzia W. przypisuje udział w korupcyjnej grupie kierowanej rzekomo przez przewodniczącego wydziału karnego w bielskim sądzie i przyjmowanie łapówek w zamian za pozytywne decyzje dla dających pieniądze.
W toku śledztw wychodzi na jaw, że Grzegorz W. przyjmował leki psychotropowe, miał problemy z alkoholem, a także przez pewien czas utrzymywał intymne kontakty z oskarżoną, którą sądził, a następnie za kilkadziesiąt oszustw wymierzył jej karę w zawieszeniu. Bada to już sąd dyscyplinarny.
W dotychczasowych sprawach o pozbawienie immunitetu bielskich sędziów zapadają rozbieżne decyzje sądów. Niekiedy sędziów pozbawia się immunitetu z uzasadnieniem, by dochodzili swych racji w postępowaniu karnym, innym razem sąd mówi, że słowa sędziego W. to za mało i nie można na podstawie jego niekonsekwentnych pomówień narażać sędziego na postępowanie karne. Tak uczynił w czwartek SN w sprawie Miłosza Borowskiego.
Sędzia W. twierdzi, że przekazał Borowskiemu 20 tys. zł łapówki od Niemczyka w zamian za to, że sąd nie aresztuje gangstera, podejrzanego wtedy o rozbój. W. twierdził, że przewodniczący wydziału, który otrzymał 30 tys. zł łapówki, zachował dla siebie 10 tys. zł, a następnie 20 tys. zł dał Grzegorzowi W., bo to on miał orzekać w tej sprawie.
W. twierdził raz, że to sam sędzia Borowski chciał orzekać w sprawie aresztu Niemczyka, więc przekazał mu tę sprawę z 20 tys. zł, a innym razem W. mówił śledczym, że po sygnale z prokuratury, iż Niemczyk jest łączony z zabójstwem "Pershinga" "wystraszył się tej sprawy" i przekazał ją sędziemu Borowskiemu, wraz z pieniędzmi. Ten zaś zdecydował o aresztowaniu Niemczyka, ale wyznaczył też 100 tys. zł kaucji, które ewentualnie Niemczyk mógłby wpłacić w zamian za wolność - ale dopiero po zbadaniu sprawy przez sąd odwoławczy. Odwołanie złożył prokurator, a wyższa instancja uchyliła decyzję o kaucji, pozostawiając sam areszt.
Bielska prokuratura wystąpiła o zgodę na aresztowanie sędziego Borowskiego, chcąc zarzucić mu udział w grupie przestępczej i przyjęcie łapówki. W I instancji sąd dyscyplinarny nie zgodził się na aresztowanie, odrzucił też zarzut udziału w gangu. Śledczy odwołali się do Sądu Najwyższego. Odwołali się też obrońcy sędziego, wnosząc o niewyrażenie zgody na uchylenie immunitetu.
Obrońcy i sam sędzia wskazywali na wszystkie te rozbieżności w pomówieniach sędziego W., który - ich zdaniem - mając samemu problemy z "rozliczeniem" przyjętych łapówek, próbuje przypisać je innym sędziom, a także wmówić, że sam brał dlatego, bo wszyscy wokół niego robili to samo.
Sąd Najwyższy w czwartkowej uchwale orzekł, że sędzia Borowski pozostanie pod ochroną immunitetu, bo zarzuty, jakie śledczy usiłują mu postawić, nie są odpowiednio udokumentowane i - mimo że akta sprawy liczą kilkadziesiąt tomów - nie zawierają przekonujących dowodów, które uprawdopodabniałyby, że sędzia Borowski istotnie przyjął łapówkę, czy działał w grupie przestępczej, co SN uznał za "oczywiście bezzasadne".
Sędzia SN Roman Sądej uzasadniał, że cała sprawa rzekomej korupcji w bielskim sądzie słusznie jest w zainteresowaniu opinii publicznej. "Gdyby było prawdą to, co się mówi, byłoby to przerażające. Ale nawet jeśli ktoś coś takiego mówi, to nie znaczy, że coś takiego było" - dodał. Pomówienia sędziego W. SN uznał za "niekonsekwentne i nieprzekonujące".
Gdy przewodniczący składowi SN sędzia Marek Pietruszyński odczytał treść uchwały, na twarzy Miłosza Borowskiego widać było ulgę. Po posiedzeniu padł w objęcia swych obrońców i kolegów z sądu, "kibicujących" mu w ławach dla publiczności. "Zawiadomiłem już prokuraturę o składaniu fałszywych zeznań przez sędziego W. Byłem w tej sprawie przesłuchiwany" - powiedział PAP sędzia Borowski. Po ponad rocznym okresie zawieszenia w czynnościach wróci on teraz do orzekania. (PAP)
???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
R.K.
Do pana(pani)?!?!-Z całą pewnością wiem o czym piszę.Dlatego staram się unikać procesów wytoczonych przez rozgorączkowane strony konfliktu.Stówę proszę przesłać na adres redakcji.
bolek
Do rzeczy,panie Lolek!Korekta połknęła jedno słowo,a Pan chyba cały język...
lolek
"Prok. Małgorzata Bednarek nie miała większego doświadczenia w kierowaniu ludźmi. A już w ogóle tak dużymi, jak powierzony jej w okręgu bielskim." Tak... w bielsku to są strasznie DUZI ludzie, a ten "powierzony jej" pewnie był szczególnie dużym człowiekiem ;D
Piotr
No niestety polityka poprzedniej ekipy burzyło zamiast budować, ich interes i bezpieczeństwo był najważniejszy. Wszystkich prokuratorów poprzedniej ekipy do wora z wymienioną panią na czele
?!?!
Boże ale to naiwne, stawiam stówę, że autor nie ma pojęcia o czym pisze

Klauzula informacyjna ›