Od  dwóch lat bielska gałąź wielkiej rodziny Temidy jest skłócona. Zdaniem niektórych, w mętnej wodzie sporu miedzy prokuratorami i sędziami najpewniej czują się pospolici przestępcy. Nie przesądzając kto w tym konflikcie ma rację, chcemy powiedzieć jasno – rodzina powinna się pilniej zająć walką z lokalnymi bandytami. Wielka polityka sprawiedliwości tylko szkodzi!

Tuż przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi prokuratura okręgowa wystosowała do dostawców oficjalne zapytanie o cenę niszczarek. Nie wiemy czy procedura zakupu tego sprzętu została sfinalizowana. Osoby zorientowane w temacie zdumiał jednak ten passus komunikatu, w którym informowano o poszukiwaniu urządzeń służących do niszczenia papierów oznaczonych jako co najmniej ściśle tajne. Zgodnie z ustawą o ochronie informacji niejawnych, jest to najwyższa klauzula tajności. Z ogłoszenia wynika więc niedwuznacznie, że w prokuraturze w Bielsku-Białej mogą być dokumenty tajniejsze niż ustawa przewiduje.

Przedmiot tego konkursu w zestawieniu z terminem jego ogłoszenia był symboliczny. Sugerował, że oto dobiega końca czas, który oponenci polityczni ekipy Jarosława Kaczyńskiego nazwali ziobrzydzaniem prawa. To właśnie ów sposób zarządzania organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości wypromował nieznaną szerzej śląską prokurator, która otrzymała szybki awans i od razu została posłana na odpowiedzialne stanowisko prokuratora okręgowego w Bielsku – Białej.

Prok. Małgorzata Bednarek nie miała większego doświadczenia w kierowaniu ludźmi. A już w ogóle tak dużymi, jak powierzony jej w okręgu bielskim. Wcześniej przez trzy lata pracowała w wydziale śledczym Prokuratury Okręgowej w Katowicach, gdzie była referentem jednego ze śledztw w sprawie tzw. mafii paliwowej. Postępowanie to apelacja katowicka przeniosła następnie do Bielska.

Nowa prokurator zastąpiła na stanowisku doświadczonego Andrzeja Kózkę, choć oficjalnie był on dobrze oceniany przez przełożonych. Pani Bednarek wnieść miała jednak do pracy prokuratury nowe impulsy. Cieszyła się zaufaniem kierownictwa resortu sprawiedliwości. Była przecież członkiem zespołu rozpracowującego bielski wątek afery paliwowej, a śledztwa w tych sprawach min. Zbigniew Ziobro traktował priorytetowo.

Obiecywała ponadto poświęcić się realizacji innej idei ministra, jaką była walka z korupcją. Od początku narzekała na współpracę z bielską policją i na biegłych, była zwolennikiem podwyższenia kar za niektóre przestępstwa, zgodnie z tzw. społecznym odczuciem sprawiedliwości, a także entuzjastką utworzenia Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz sądów 24-godzinnych. Opowiadała się za szerokim informowanie opinii publicznej o działaniach prokuratury.

Lecz wbrew zapowiedziom, misja pani Bednarek na Podbeskidziu nie przyniosła jakiegoś specjalnego przełomu w walce ze zorganizowaną przestępczością. Jeden z największych sukcesów organa ścigania odniosły dopiero po jej zdymisjonowaniu. Ledwie kilka dni temu media poinformowały bowiem o rozbiciu dużego gangu wyposażonego w broń palną, który na wielka skalę kradł samochody, fałszował karty bankowe oraz handlował narkotykami. Z komunikatu w tej sprawie wynika jednak jasno, że rozpracowanie szajki jest wyłącznym dziełem policji – CBŚ oraz katowickiej i bielskiej.

O osiągnięciach w walce z groźnymi bandytami służby prasowe prok. Bednarek opowiadały oszczędnie. Z prośbą o przesyłanie comiesięcznych komunikatów opisujących ważniejsze postępowania prowadzone na szczeblu okręgu oraz w podległych jednostkach wystąpił nawet nasz portal. Bezskutecznie. Kierownictwo prokuratury najwyraźniej zlekceważyło argument o profilaktycznym oddziaływaniu informacji o zakończonych śledztwach na potencjalnych sprawców. A może po prostu nie było o czym pisać albo sprawy utajniono?

 Dlatego szeroka publiczność postrzega działalność pani Bednarek właściwie przez pryzmat jednego śledztwa – domniemanej korupcji w bielskim środowisku prawniczym. Koronnym dowodem obciążającym osoby z ugruntowanym dorobkiem i znacznym doświadczeniem zawodowym mają być zeznania jednego, skruszonego sędziego. W ten sposób zapasy o odebranie immunitetu lub zawieszanie w czynnościach służbowych doprowadziły do zakłóceń w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości na Podbeskidziu.

Przy pomocy przesłanek o podobnym ciężarze gatunkowym inne prokuratury w kraju próbowały obciążać zarzutami korupcyjnymi często osoby o dużych autorytetach lokalnych. Powstałe na takich podstawach akty oskarżenia zweryfikują wkrótce sądy, lecz wątpliwe czy metoda dochodzenia do prawdy przyjęta przez ekipę Zbigniewa Ziobro wzbogaci na stałe naszą naukę prawa. Mimo że bielskie postępowanie trwa już ponad rok, prokuraturze kierowanej przez panią Bednarek nie udało się zgromadzić na tyle solidnych dowodów, aby sporządzić akt oskarżenia.

Trudno zgadnąć, jakie będą losy przedmiotowego śledztwa pod nowym kierownictwem. Można je umorzyć, kolejny raz przedłużyć lub spróbować szczęścia w sądzie z dotychczas zebranym materiałem dowodowym. Jedno jest pewne. Sprawiedliwość cierpi, gdy osobowość szefa zaczyna dominować nad indywidualnościami podwładnych. W trosce o interesy państwa oraz bezpieczeństwo obywateli rodzina Temidy powinna żyć ze sobą w zgodzie. W sądach i prokuraturze jest to jedyna dopuszczalna polityka.

Autor: Robert Kowal