Spacerek
Ostatnie dni w rejonie Podbeskidzia są bardzo ciepłe, jak na początek Stycznia. Już wkrótce zawita do nas Wiosna. Cieszy mnie to bardzo, bo zimy nie lubię. Jednak z punktu widzenia mieszkańca Bielskiego osiedla, zima jest lepsza. Dlaczego? Śnieg nie tylko przykrywa szare chodniki osiedlowe, ale służy również jako swoistego rodzaju koc, przykrywający nieczystości.
Wraz z topniejącym śniegiem, na światło dzienne wychodzą „niespodzianki” zostawiane przez naszych milusińskich na trawnikach, a towarzyszy im „sympatyczny” zapaszek unoszony przez wiatr. Nie jest to na pewno powiew wiosny. Pomimo ustawionych na osiedlach znaków o konieczności posprzątania po swoim piesku – nie zauważyłem żeby ktokolwiek się do nich stosował. Nie dziwi mnie to jednak, bo ustawienie znaków nie rozwiązuje sprawy. Logicznym byłoby umieszczenie w ich pobliżu stosownych śmietników. To ich brak utrudnia utrzymanie czystości, nie wyobrażam sobie wyjścia na spacer z pieskiem i noszenia ze sobą „pakunku” przez parę minut poszukując śmietnika. Powinny by one łatwo dostępne z jednoznacznym przeznaczeniem. Niech wspomnę również o braku świadomości społecznej dotyczącej konieczności sprzątnięcia po pupilu, wiele osób uważa to za „dziwne” i niepotrzebne. Po co sprzątać skoro przyroda poradzi sobie z odpadami naturalnymi – rozkładając je. Myślę, że nikt nigdy nie brał pod uwagę sytuacji drastycznego wzrostu liczby czworonogów, która wraz z ograniczeniem ilości terenów zielonych prowadzi nas do obecnej sytuacji. Teraz, gdy prawie każdy mieszkaniec bloku ma psa, efekty są bardzo widoczne. Zmierzając w jednym kierunku, w końcu zbliżymy się do momentu, w którym trudno będzie wychodzić z dziećmi do parku, nie trafiając co chwilę butem w jakąś przykrą niespodziankę. Już teraz nie jest możliwe spacerowanie chociażby po osiedlu Beskidzkim, bez uważnego patrzenia pod nogi. Problem ten nie jest jedynie widoczny w regionie Bielskim, taka sytuacja jest łatwa do zauważenia w całym kraju. Zostało to zresztą jasno zilustrowane w filmie „Dzień Świra”, szkoda jednak, że scenariusz filmowy staje się rzeczywistością również w Bielsku.
Czekam na stosowną akcję ratunkową dla naszych trawników i parków, która w konsekwencji uratuje nas samych. Może ta egoistyczna myśl spowoduje jakieś celowe działanie. Na razie wierzę, że trawniki zostaną zauważone z okien Ratusza, a śmietniki będą wzięte pod uwagę w planie zagospodarowania terenu. Równie konieczną byłaby kampania uświadamiająca, która uwidoczniłaby rangę tego problemu. Bo choć każdy się z nim na co dzień spotyka, widzimy go raczej krótkowzrocznie. Przecież każdy chciałby mieszkać w czystym i schludnym miejscu, rozkoszując się niedzielnym spacerem.
Wraz z topniejącym śniegiem, na światło dzienne wychodzą „niespodzianki” zostawiane przez naszych milusińskich na trawnikach, a towarzyszy im „sympatyczny” zapaszek unoszony przez wiatr. Nie jest to na pewno powiew wiosny. Pomimo ustawionych na osiedlach znaków o konieczności posprzątania po swoim piesku – nie zauważyłem żeby ktokolwiek się do nich stosował. Nie dziwi mnie to jednak, bo ustawienie znaków nie rozwiązuje sprawy. Logicznym byłoby umieszczenie w ich pobliżu stosownych śmietników. To ich brak utrudnia utrzymanie czystości, nie wyobrażam sobie wyjścia na spacer z pieskiem i noszenia ze sobą „pakunku” przez parę minut poszukując śmietnika. Powinny by one łatwo dostępne z jednoznacznym przeznaczeniem. Niech wspomnę również o braku świadomości społecznej dotyczącej konieczności sprzątnięcia po pupilu, wiele osób uważa to za „dziwne” i niepotrzebne. Po co sprzątać skoro przyroda poradzi sobie z odpadami naturalnymi – rozkładając je. Myślę, że nikt nigdy nie brał pod uwagę sytuacji drastycznego wzrostu liczby czworonogów, która wraz z ograniczeniem ilości terenów zielonych prowadzi nas do obecnej sytuacji. Teraz, gdy prawie każdy mieszkaniec bloku ma psa, efekty są bardzo widoczne. Zmierzając w jednym kierunku, w końcu zbliżymy się do momentu, w którym trudno będzie wychodzić z dziećmi do parku, nie trafiając co chwilę butem w jakąś przykrą niespodziankę. Już teraz nie jest możliwe spacerowanie chociażby po osiedlu Beskidzkim, bez uważnego patrzenia pod nogi. Problem ten nie jest jedynie widoczny w regionie Bielskim, taka sytuacja jest łatwa do zauważenia w całym kraju. Zostało to zresztą jasno zilustrowane w filmie „Dzień Świra”, szkoda jednak, że scenariusz filmowy staje się rzeczywistością również w Bielsku.
Czekam na stosowną akcję ratunkową dla naszych trawników i parków, która w konsekwencji uratuje nas samych. Może ta egoistyczna myśl spowoduje jakieś celowe działanie. Na razie wierzę, że trawniki zostaną zauważone z okien Ratusza, a śmietniki będą wzięte pod uwagę w planie zagospodarowania terenu. Równie konieczną byłaby kampania uświadamiająca, która uwidoczniłaby rangę tego problemu. Bo choć każdy się z nim na co dzień spotyka, widzimy go raczej krótkowzrocznie. Przecież każdy chciałby mieszkać w czystym i schludnym miejscu, rozkoszując się niedzielnym spacerem.
B.C.
Artykuł wyświetlono 1931 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 10
Addi
Szkoda że nikt nie widzi że nawet gdyby ktoś chciał wyrzucić TO do koszy to są one z reguły zapełnione jakimiś śmieciami od kogoś z domu. Ludziom sie nawet za wywóz nie chce płacić pare groszy a co dopiero sprzątać po psach
banal
no to zrób coś z tym zmień to chłopie a nie tylko narzekaj!!!!
banan.eu
masz jeszcze ulice..a nóż coś nadjedzie za rogu...na moim osiedlu nie ma koszy...nawet tych zwykłych...
banal
to tylko nam chodniki zostana?????-marna perspektywa

Klauzula informacyjna ›