To był strajk ostrzegawczy. Pracownicy fabryki akumulatorów "EnerSys"na dwie godziny przerwali pracę.

Chodzi o podwyżki. Związki domagają się 700 zł więcej, zarząd firmy proponuje- 280. "Nie możemy się na to zgodzić, pracując w tak trudnych warunkach"- mówi Zbigniew Mędrzak z Niezależnego Samorządowego Związku Zawodowego Pracowników EnerSys "Metalowcy". I wymienia szkodliwe warunki pracy: ołów, opary kwasu siarkowego, hałas, wysoka temperatura. Średnia płaca w zakładzie to nieco ponad 2100 zł.

Spór zbiorowy w fabryce akumulatorów trwa od połowy kwietnia. W referendum, w którym wzięło udział 74 proc. załogi większość opowiedziało się za zaostrzeniem protestu. "Może dojść nawet do strajku generalnego. Ludzie są bardzo zdeterminowani"- mówi Grzegorz Janoszek, szef zakładowej "Solidarności". Budynek fabryki przy ul. Leszczyńskiej jest oflagowany, pracownicy noszą biało-czerwone opaski.

Kolejne rozmowy z dyrekcją zakładu są zaplanowane na czwartek.

Fabryka akumulatorów istnieje w Bielsku-Białej od 1922 r. Produkuje się tu akumulatory do wózków widłowych.

Źródło: www.radio.bielsko.pl