Wiwat my, wiwat miasto, wiwat urzędnicy!
Mijający rok był czasem pomyślności dla miasta. Dzięki udanym przedsięwzięciom urzędników możemy radować się dziś odmienionym obliczem ulicy Partyzantów i mostu na Białej, perspektywą spacerowania schodami przy hotelu Prezydent i udziału w zawodach sportowych w nowej hali miejskiej. Z okazji zbliżających się imienin Mieczysława życzę odpowiedzialnym osobom samych sukcesów w pracy zawodowej!
Okres przełomu lat sprzyja wszelkim podsumowaniom. Korzystając z uprzejmości Redakcji portalu, chcę tedy dokonać własnego bilansu sukcesów władz naszego miasta w roku 2007. Ze względu na szczupłość tego miejsca i rozmiary przedmiotu analizy będzie to podsumowanie kulawe, tj. niepełne i przez to mało obiektywne. Dlatego jeśli ktoś planuje się na mnie obrazić, to z góry przepraszam.
Na początek trzeba podkreślić, iż w starym roku mieliśmy w Bielsku całe morze inwestycji o kluczowym znaczeniu dla mieszkańców. Znaczna ich część zakończyła się ku uciesze obserwatorów, w tym miejscowych mediów. Z dnia na dzień ujawnialiśmy fakty, na jakie stać tylko Podbeskidzie i rzadko kto w kraju może nam podskoczyć. To, co nieprawdopodobne okazywało się możliwe, choć urzędnicza skromność nie zezwalała chełpić się sukcesami. Bo co sobie o nas inni pomyślą?
Ot, choćby udrożnienie ulicy Partyzantów. Za sprawą głęboko przemyślanej decyzji naszej władzy udało się poszerzyć tę trasę do profilu czteropasmowego. Stało się to możliwe mimo, że nagle na terenie inwestycji budowniczowie odkryli zabytkowy budynek szkoły, korty tenisowe i park. Przeszkody zostały jednak pokonane i wkrótce – zapewne już podczas najbliższych ferii zimowych – będziemy mogli podziwiać niekończący się korowód aut z narciarzami i innymi amatorami wycieczek do Szczyrku. Dzięki zmotoryzowanym gościom bezrobocie nie grozi służbom oczyszczania miasta. Pozostawią też po sobie zwiększone wpływy w kasach stacji benzynowych.
Spacerując w czystym powietrzu bielskich ulic nie sposób nie zauważyć, że od kilku dni możemy pokonywać Białą odnowionym mostem w ciągu ulicy 11 Listopada. Może nie wygląda on przesadnie pięknie, jak zakładali historycy, miłośnicy starego Bielska i inni tego typu wydrwigrosze. Ale za to władzom udało się zaoszczędzić sporo publicznego grosza w wyniku rezygnacji z kosztownego odtwarzania rozwiązań architektonicznych, które wyróżniały przodka mostu z XIX wieku.
Nowy kosztował ledwie 3,7 mln zł. Kwota powyższa wystarczyła na wymianę płyty, wzmocnienie podpór i przebudowę przyczółków. Nade wszystko jednak ocaliła wspomnienia tych z nas, którzy cenią sukcesy architektoniczne okresu PRL. Przecież, tak na dobrą sprawę, nowa przeprawa wygląda tak samo, jak zdemontowana we wrześniu i w porównaniu z prowizoryczną kładką jest ucieleśnieniem komfortu. Do epoki Gomułki i Gierka nawiązuje nawet manewr z przełożeniem prac brukowych na moście na termin późniejszy. Dzięki temu ludzie dwa razy ucieszą się z ukończenia modernizacji.
W roku 2007 udało się wyremontować aż 70 proc. schodów pomiędzy ulicami 3 Maja i Barlickiego. Na budowę pozostałej części zostanie wkrótce ogłoszony przetarg i jeśli przegrani oferenci nie pomyślą o procesach z miastem – już za parę miesięcy ciężkie torby z zakupami nosić będziemy krótszą trasą z góry. Oczywiście, każdy kto tego zechce będzie też mógł chodzić w kierunku przeciwnym. Ale to wyłącznie jego wybór.
Na porzuceniu placu budowy schodów przez firmę Rogbud miasto nawet zarobi. Świadomi swoich obowiązków urzędnicy na bieżąco monitorowali przecież możliwości techniczne oraz stan finansowy tej firmy. Dlatego podpisali korzystną dla gminy umowę z towarzystwem ubezpieczeniowym w sprawie wypłaty odszkodowania z tytułu niesolidnego wykonania kontraktu. Myśląc o korzyściach finansowych dla kasy miejskiej, nie powinniśmy jednak zapominać o poprawie kondycji fizycznej przechodniów, którzy pokonywać będą rzeczoną trasę w daleko dłuższym czasie niż zakładaliśmy.
Władza gotowa jest zaoszczędzić nasze pieniądze także przy budowie hali sportowo – wystawienniczej. W chwili obecnej trwa trzeci z kolei przetarg na projekt tego obiektu. Ratusz nie zgadza się bowiem zapłacić takiej góry kasy, jakiej żądają pazerni wykonawcy. Urzędnicy - w uzasadnieniu swojego szlachetnego uporu - opowiadają o kosztach podobnej inwestycji, jakie kilka lat temu ponieśli mieszkańcy odległego miasteczka. Powszechnie przecież wiadomo, że psim obowiązkiem firm projektowo – budowlanych jest nieustannie obniżanie kosztów wewnętrznych, a tym samym ceny usług. Gdy o tym zapomną – ucierpieć może ich opinia jako poważnego kontrahenta na rynku.
W pasji oszczędzania wpływów z naszych podatków funkcjonariusze miejscy nie obawiają się nawet możliwości odwołania zawodów sportowych w ramach europejskiego festiwalu młodzieży, zaplanowanych na zimę 2009 roku. Uroda Beskidów i ich stolicy jest sprawą powszechnie znaną na starym kontynencie i jeśli ktoś zrezygnuje z przyjazdu do nas, to tylko na tym straci. Zysk należy się tylko nam i naszym reprezentantom w Ratuszu. Do Siego Roku, kochani!
Okres przełomu lat sprzyja wszelkim podsumowaniom. Korzystając z uprzejmości Redakcji portalu, chcę tedy dokonać własnego bilansu sukcesów władz naszego miasta w roku 2007. Ze względu na szczupłość tego miejsca i rozmiary przedmiotu analizy będzie to podsumowanie kulawe, tj. niepełne i przez to mało obiektywne. Dlatego jeśli ktoś planuje się na mnie obrazić, to z góry przepraszam.
Na początek trzeba podkreślić, iż w starym roku mieliśmy w Bielsku całe morze inwestycji o kluczowym znaczeniu dla mieszkańców. Znaczna ich część zakończyła się ku uciesze obserwatorów, w tym miejscowych mediów. Z dnia na dzień ujawnialiśmy fakty, na jakie stać tylko Podbeskidzie i rzadko kto w kraju może nam podskoczyć. To, co nieprawdopodobne okazywało się możliwe, choć urzędnicza skromność nie zezwalała chełpić się sukcesami. Bo co sobie o nas inni pomyślą?
Ot, choćby udrożnienie ulicy Partyzantów. Za sprawą głęboko przemyślanej decyzji naszej władzy udało się poszerzyć tę trasę do profilu czteropasmowego. Stało się to możliwe mimo, że nagle na terenie inwestycji budowniczowie odkryli zabytkowy budynek szkoły, korty tenisowe i park. Przeszkody zostały jednak pokonane i wkrótce – zapewne już podczas najbliższych ferii zimowych – będziemy mogli podziwiać niekończący się korowód aut z narciarzami i innymi amatorami wycieczek do Szczyrku. Dzięki zmotoryzowanym gościom bezrobocie nie grozi służbom oczyszczania miasta. Pozostawią też po sobie zwiększone wpływy w kasach stacji benzynowych.
Spacerując w czystym powietrzu bielskich ulic nie sposób nie zauważyć, że od kilku dni możemy pokonywać Białą odnowionym mostem w ciągu ulicy 11 Listopada. Może nie wygląda on przesadnie pięknie, jak zakładali historycy, miłośnicy starego Bielska i inni tego typu wydrwigrosze. Ale za to władzom udało się zaoszczędzić sporo publicznego grosza w wyniku rezygnacji z kosztownego odtwarzania rozwiązań architektonicznych, które wyróżniały przodka mostu z XIX wieku.
Nowy kosztował ledwie 3,7 mln zł. Kwota powyższa wystarczyła na wymianę płyty, wzmocnienie podpór i przebudowę przyczółków. Nade wszystko jednak ocaliła wspomnienia tych z nas, którzy cenią sukcesy architektoniczne okresu PRL. Przecież, tak na dobrą sprawę, nowa przeprawa wygląda tak samo, jak zdemontowana we wrześniu i w porównaniu z prowizoryczną kładką jest ucieleśnieniem komfortu. Do epoki Gomułki i Gierka nawiązuje nawet manewr z przełożeniem prac brukowych na moście na termin późniejszy. Dzięki temu ludzie dwa razy ucieszą się z ukończenia modernizacji.
W roku 2007 udało się wyremontować aż 70 proc. schodów pomiędzy ulicami 3 Maja i Barlickiego. Na budowę pozostałej części zostanie wkrótce ogłoszony przetarg i jeśli przegrani oferenci nie pomyślą o procesach z miastem – już za parę miesięcy ciężkie torby z zakupami nosić będziemy krótszą trasą z góry. Oczywiście, każdy kto tego zechce będzie też mógł chodzić w kierunku przeciwnym. Ale to wyłącznie jego wybór.
Na porzuceniu placu budowy schodów przez firmę Rogbud miasto nawet zarobi. Świadomi swoich obowiązków urzędnicy na bieżąco monitorowali przecież możliwości techniczne oraz stan finansowy tej firmy. Dlatego podpisali korzystną dla gminy umowę z towarzystwem ubezpieczeniowym w sprawie wypłaty odszkodowania z tytułu niesolidnego wykonania kontraktu. Myśląc o korzyściach finansowych dla kasy miejskiej, nie powinniśmy jednak zapominać o poprawie kondycji fizycznej przechodniów, którzy pokonywać będą rzeczoną trasę w daleko dłuższym czasie niż zakładaliśmy.
Władza gotowa jest zaoszczędzić nasze pieniądze także przy budowie hali sportowo – wystawienniczej. W chwili obecnej trwa trzeci z kolei przetarg na projekt tego obiektu. Ratusz nie zgadza się bowiem zapłacić takiej góry kasy, jakiej żądają pazerni wykonawcy. Urzędnicy - w uzasadnieniu swojego szlachetnego uporu - opowiadają o kosztach podobnej inwestycji, jakie kilka lat temu ponieśli mieszkańcy odległego miasteczka. Powszechnie przecież wiadomo, że psim obowiązkiem firm projektowo – budowlanych jest nieustannie obniżanie kosztów wewnętrznych, a tym samym ceny usług. Gdy o tym zapomną – ucierpieć może ich opinia jako poważnego kontrahenta na rynku.
W pasji oszczędzania wpływów z naszych podatków funkcjonariusze miejscy nie obawiają się nawet możliwości odwołania zawodów sportowych w ramach europejskiego festiwalu młodzieży, zaplanowanych na zimę 2009 roku. Uroda Beskidów i ich stolicy jest sprawą powszechnie znaną na starym kontynencie i jeśli ktoś zrezygnuje z przyjazdu do nas, to tylko na tym straci. Zysk należy się tylko nam i naszym reprezentantom w Ratuszu. Do Siego Roku, kochani!
Autor: Robert Kowal



Artykuł wyświetlono 2801 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 10
Robert Kowal
Dziękuję wszystkim krytykom.To miłe,że nie piszę w pustkę.Panie Krzysztofie."Całkiem sprawnie" pisałem wówczas,gdy zaczynałem swą przygodę z mediami.Od tamtej pory minęło ponad dwadzieścia lat i ręka dziś inna.Ufam,że Pańskie słowa nie wyszydzają mojego wieku,lecz są życzliwym skrótem myślowym.Dziekuję za zaproszenie na piwo.Obiecuję,że zapłacę za drugi kufel.
S*
Panie Kowal - wstęp z imieninami marniuchny, ale reszta całkiem, całkiem - widzę, że pióro sie panu poprawiło, czego z całego serca panu zyczę w nadchodzącym roku
ben
No panie Oremus, bez takich nerwów. Ja też miałem takie skojarzenie, bo u pana na Supernowej pisze felietony KOWAL i też są bardzo niepochlebne dla władz miasta. Tu kowal i tu kowal, ale - jak to mówią - niejednemu psu burek. Albo: cygan zawinił, a kowala powiesili. Po prostu coś się kowale na Krywulta uwzięli :-)
celt
Też mi supertemat!! Wyszydzanie kreślone brukowym językiem. Autor tekstu jest chyba zwolennikiem stagnacji i "nicnierobienia" w mieście, bo każda nowa inwestycja budzi w nim tylko wstręt i obrzydzenie...
maks
dla rafi/ zgadzam się z tobą co do meritum, tylko nie podzielam twojego zdziwienia że portal bielsko.biala.pl upodabnia sie do super-nowej. To całkowicie zrozumiałe, przecież gwiazdą obu portali jest ten sam Krzysztof Oremus ps. Robert Kowal. Czyżby bielsko.biala.pl też już się dał kupić super-nowej, tak jak reszta dziennikarskiego światka?

Klauzula informacyjna ›