Już sporo wody upłynęło w Białce od czasu wyborów, już stołki podzielone i nominacje przyznane. Niestety wzorem ostatnich lat nie potrafimy poradzić sobie z powyborczymi śmieciami. Miałem nadzieje, że tym razem nauczeni poprzednimi latami komitety wyborcze wezmą sobie za punkt honoru  „posprzątanie po sobie” i zdjęcie ze słupów plakatów ze zdjęciami przystojnych                    Fot. źr. epoznan.pl                           delegatów.

Rozczarowałem się, gdy wczoraj przechodząc ulicą Stojałowskiego zauważyłem na plakacie uśmiechniętą minę jednego ze znanych założycieli Partii i towarzyszącego mu przedstawiciela tej partii z naszego okręgu. Możliwe, że uzyskanie w tych wyborach do sejmu jedynie 0,91 % głosów i nie wprowadzenie swoich kandydatów na Wiejską może implikować brak wolnych środków pieniężnych na usunięcie swoich materiałów propagandowych, w tym wypadku jednak nieprzekroczenie progu wyborczego jest raczej tożsame z brakiem konsekwencji kampanii wyborczej. Taki wniosek to efekt dość szybkiego zniknięcia banerów innych partii. Zgodnie z informacją PAP „W Samoobronie - jak zapewnił rzecznik partii Mateusz Piskorski - sprawa została ustalona już wcześniej. Za usunięcie materiałów będą odpowiedzialni kandydaci tej partii. Według zapewnień Piskorskiego również Samoobrona nie zamierza czekać, aż samorządy posprzątają po wyborach za nią i obciążą ją kosztami ”.

Nie jest to zresztą wyjątek, przez parę ostatnich lat dojeżdżając autobusem linii ”13” z Dolnego Lipnika mogłem oglądać profil pewnego pana uwieczniony na plakacie wyborczym naklejonym na rozdzielni telefonicznej. Oglądając go prawie codziennie, widziałem jak powoli blednie i przybiera kolor tej szafy, stając się z czasem mniej widocznym. W świetle prawa plakaty powinny być usuwane przez komitety wyborcze, zgodnie z Ordynacją Wyborczą (rozd.11;art.90;pkt7) mają na to 30 dni licząc od dnia wyborów na ich usunięcie. Jeśli one tego nie zrobią, do usuwania plakatów powinny przystąpić miejskie służby porządkowe, a kosztem usuwania powinno się obarczyć wspomniane komitety.

Pojawia się pytanie, czy należy wszcząć dyskusję na ten temat, czy jest to jedynie efekt niedopatrzenia zainteresowanych służb. Z drugiej strony, może i one nauczone doświadczeniem ostatnich lat nie kwapią się do sprzątania. “Po zeszłorocznej kampanii parlamentarnej ZOM musiał posprzątał wyborcze afisze po ośmiu komitetach wyborczych. Koszt powyborczego sprzątania wyniósł 90 tysięcy złotych. Do dziś ZOM nie otrzymał zwrotu pieniędzy (razem 4 tysiące złotych) od Socjaldemokracji Polskiej, Polskiej Partii Pracy i Partii Demokratycznej ”.  Na razie wniosek jest tylko jeden, nie powinno tak być, nie ma to związku z europejskim podejściem, a fruwające plakaty, bądź częściowo przylepione i trzepoczące na wietrze dla mnie kojarzą się raczej z antyreklamą. Najgorsze jednak jest to, że działa ona po czasie. Kiedy mandaty już są rozdane. Czekając na następne wybory, życzę  sobie i mieszkańcom Podbeskidzia  czystych murów i czytelnych znaków drogowych.

BC