Już dzisiaj o dość niezwykłej godzinie, bo o 11:15 TS Podbeskidzie zmierzy się z ostatnią drużyną drugoligowej tabeli.

Spotkanie z Pelikanem Łowicz do łatwych z pewnością należeć nie będzie. „Ptaki” u siebie spisują się w tej rundzie wyjątkowo dobrze. Nad naszymi niedzielnymi rywalami krąży widmo spadku do trzeciej ligi, co świadczy o tym, że gospodarze łatwo skóry nie sprzedadzą. Będzie to zapewne niezwykle zacięta, pełna walki i zaangażowania potyczka dwóch ekip walczących o dwa różne cele.

Najbliżsi rywale bielszczan odnotowali na własnym stadionie remis z czołowymi ekipami walczącymi o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej: Arką, Piastem i Lechią. Popisali się także wygraną z Odrą Opole 3:1. W meczach „u siebie” uznali jedynie wyższość GKS-u Jastrzębie, przegrywając w stosunku 0:1.

Pelikan Łowicz zajmuje obecnie ostatnie 18. miejsce w tabeli i ma już tylko cień nadziei na utrzymanie się na drugoligowym froncie. Jednak tylko w lidze polskiej nie wiadomo do końca ile zespołów ostatecznie wywalczy sobie miejsca w Orange Ekstraklasie, a ile będzie musiało się pogodzić z grą o jedną klasę rozgrywkową niżej. Po karnej degradacji Zagłębia Sosnowiec i Widzewa Łódź pewne jest, że z ligi spadną dwa zespoły, ale czy nic nie zmieni się w niedzielne popołudnie? Równorzędnie do meczu Podbeskidzie – Pelikan Łowicz będą trwały obrady PZPN, które miejmy nadzieje ostatecznie wyjaśnią zasady awansów i spadków w drugiej lidze.

W rundzie jesiennej bielszczanie wygrali na własnym stadionie z Pelikanem 2:0. Prowadzenie dla naszego zespołu zdobył w 58 minucie gry Grzegorz Pater, a wynik ustalił dziesięć minut później Dariusz Kołodziej. W zespole naszego rywala próżno szukać znanych nazwisk. Jedynym godnym uwagi piłkarzem jest prawdziwa gwiazda zespołu z Łowicza Robert Wilk, który ma za sobą występy w drużynach takich jak Widzew Łódź, Górnik Zabrze czy Lech Poznań. Nasi zawodnicy będą musieli zwrócić na niego szczególną uwagę gdyż w obecnym sezonie trafiał do bramki rywala jedenastokrotnie.

Nasz zespół do Łowicza wyjedzie w sobotnie popołudnie. Niestety trener Marcin Brosz nie mógł ze sobą zabrać wszystkich zawodników, których chciałby wystawić w meczu. Nadal kontuzjowani są Piotr Koman oraz Sławomir Cieniała. Obu zawodników już najprawdopodobniej nie zobaczymy w tym sezonie na boisku. Dobra wiadomość jest taka, że do Łowicza być może pojedzie Jacek Paczkowski, który trenuje z zespołem i czuje się coraz lepiej.

Źródło: www.ts.podbeskidzie.pl