Robota dla prokuratora
Wieść gruchnęła po mieście wczesnym rankiem niczym ogolona głowa komandosa podczas zatrzymania przez żandarmerię. „Sferę dwa” budują! Publiczność ucieszyła się, że ta ważna inwestycja rusza wreszcie z miejsca. Może teraz ktoś mądry z ratusza powie nam, dlaczego przez rok brodziliśmy w błocie w najbardziej prestiżowym rejonie miasta i kiedy definitywnie skończy się ten wstyd ukryty za ohydnym parkanem?
Plac jest cymes. Z jednej strony - reprezentacyjne dla miasta centrum handlowe, z drugiej zaś coraz bardziej europejski deptak ulicy 11 Listopada. Liczne biura, gastronomia i obiekty handlowe. Każdy inwestor z żyłką do robienia interesów chciałby mieć tę połać ziemi. Ale tylko jeden właściciel „Sfery jeden” grunt ma, bo wygrał wyścig o jego kupno.
Budowa nowej kopalni pieniędzy miała rozpocząć się przed rokiem. Dzisiaj zapewne widzielibyśmy już gotowe mury i postęp prac wykończeniowych, gdyby nie sprzeciw sąsiada. Był nim dysponent pobliskiego DH Wokulski, który obawiał się, że budowa utrudni dostęp klientów do jego posesji i w konsekwencji ucierpią na tym dochody spółki. Obecnie wygląda na to, że spór został rozstrzygnięty. Jeśli nie pojawi się żadna nowa przeszkoda, druga część „Sfery” zacznie prosperować w połowie 2009 roku.
Nie ulega kwestii, że każda strona tego przedsięwzięcia ma prawo chronić swoją własność w dowolny, przewidziany przepisami sposób. Problem w tym jednak, iż transakcja owa nie zabezpieczyła interesów wszystkich zainteresowanych. Należy do nich miasto i to niezależnie od tego, czy wcześniej rozporządzało rzeczonym gruntem. Jedno jest pewne. Przez rok leżała odłogiem atrakcyjna działka, nie przynosząc kasie gminy oraz państwu spodziewanych wpływów w formie podatków.
Dochodów pozbawieni zostali także przedsiębiorcy, którzy wynajęli - bądź nosili się z podobnym zamiarem – lokale w planowanym centrum handlowym. Miejsce jest prestiżowe, więc trudno się spodziewać, aby jego powierzchnia nie była rozdysponowana na długi czas przed oddaniem obiektu do użytku. Sprawą marginalną, choć nie pozbawioną znaczenia społecznego jest wstyd, jakim dla niemałego miasta z ambicjami turystycznymi było długotrwałe zeszpecenie centrum. Dziura w ziemi otoczona ohydnym parkanem nie może być źródłem studiów nad estetyką krajobrazu.
Powyższe aspekty sprawy powinny zostać zbadane przez prokuraturę. Jej ustawowym zadaniem jest przecież m.in. nadzór nad prawidłowym postępowaniem administracyjnym oraz wytaczanie powództw w sprawach cywilnych, jeśli wymaga tego interes społeczny lub prawo własności obywateli. Może ona ponadto występować do sądu administracyjnego o stwierdzenie nieważności uchwały organu samorządu terytorialnego.
Prokurator nie powinien mieć natomiast problemów z analizą decyzji władz bielskiego ratusza dotyczących likwidacji budynku Szkoły Podstawowej nr 5. Przed paroma laty włodarze naszego miasta postanowiły wyburzyć ten gmach, gdyż przeszkadzał w planowanej modernizacji sąsiedniej ulicy (Partyzantów). Wówczas ktoś przypomniał sobie o tym, że budynek szkoły jest zabytkiem i nie może być rozebrany. Nauczycieli i uczniów przeniesiono do innej placówki, a budynek zamknięto na kłódkę.
Dziś ocalały obiekt niszczeje i z każdym miesiącem traci na wartości. Urzędnicy miejscy przekonują, że nie opłaca się go wyremontować tak, aby przywrócić do stanu używalności. W tej sytuacji szkołę może uratować wyłącznie jakiś nadzwyczajny kupiec z niebanalnymi pomysłami w zakresie aranżacji ruin. W innym wypadku legnie w gruzach, przygnieciona ciężarem odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych.
Tymczasem prawo karne przewiduje ściganie całego katalogu przestępstw urzędniczych. Prokuratorzy prowadzący postępowania w tego typu sprawach najczęściej stosują artykuł dotyczący działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego wskutek przekroczenia uprawnień bądź nie dopełnienia obowiązków służbowych. Za podobny czyn sąd może skazać nawet na 10 lat więzienia. Publikacja prasowa powinna być potraktowana jako uwiarygodniona informacja o popełnieniu przestępstwa, po której trzeba wszcząć czynności z urzędu.
Plac jest cymes. Z jednej strony - reprezentacyjne dla miasta centrum handlowe, z drugiej zaś coraz bardziej europejski deptak ulicy 11 Listopada. Liczne biura, gastronomia i obiekty handlowe. Każdy inwestor z żyłką do robienia interesów chciałby mieć tę połać ziemi. Ale tylko jeden właściciel „Sfery jeden” grunt ma, bo wygrał wyścig o jego kupno.
Budowa nowej kopalni pieniędzy miała rozpocząć się przed rokiem. Dzisiaj zapewne widzielibyśmy już gotowe mury i postęp prac wykończeniowych, gdyby nie sprzeciw sąsiada. Był nim dysponent pobliskiego DH Wokulski, który obawiał się, że budowa utrudni dostęp klientów do jego posesji i w konsekwencji ucierpią na tym dochody spółki. Obecnie wygląda na to, że spór został rozstrzygnięty. Jeśli nie pojawi się żadna nowa przeszkoda, druga część „Sfery” zacznie prosperować w połowie 2009 roku.
Nie ulega kwestii, że każda strona tego przedsięwzięcia ma prawo chronić swoją własność w dowolny, przewidziany przepisami sposób. Problem w tym jednak, iż transakcja owa nie zabezpieczyła interesów wszystkich zainteresowanych. Należy do nich miasto i to niezależnie od tego, czy wcześniej rozporządzało rzeczonym gruntem. Jedno jest pewne. Przez rok leżała odłogiem atrakcyjna działka, nie przynosząc kasie gminy oraz państwu spodziewanych wpływów w formie podatków.
Dochodów pozbawieni zostali także przedsiębiorcy, którzy wynajęli - bądź nosili się z podobnym zamiarem – lokale w planowanym centrum handlowym. Miejsce jest prestiżowe, więc trudno się spodziewać, aby jego powierzchnia nie była rozdysponowana na długi czas przed oddaniem obiektu do użytku. Sprawą marginalną, choć nie pozbawioną znaczenia społecznego jest wstyd, jakim dla niemałego miasta z ambicjami turystycznymi było długotrwałe zeszpecenie centrum. Dziura w ziemi otoczona ohydnym parkanem nie może być źródłem studiów nad estetyką krajobrazu.
Powyższe aspekty sprawy powinny zostać zbadane przez prokuraturę. Jej ustawowym zadaniem jest przecież m.in. nadzór nad prawidłowym postępowaniem administracyjnym oraz wytaczanie powództw w sprawach cywilnych, jeśli wymaga tego interes społeczny lub prawo własności obywateli. Może ona ponadto występować do sądu administracyjnego o stwierdzenie nieważności uchwały organu samorządu terytorialnego.
Prokurator nie powinien mieć natomiast problemów z analizą decyzji władz bielskiego ratusza dotyczących likwidacji budynku Szkoły Podstawowej nr 5. Przed paroma laty włodarze naszego miasta postanowiły wyburzyć ten gmach, gdyż przeszkadzał w planowanej modernizacji sąsiedniej ulicy (Partyzantów). Wówczas ktoś przypomniał sobie o tym, że budynek szkoły jest zabytkiem i nie może być rozebrany. Nauczycieli i uczniów przeniesiono do innej placówki, a budynek zamknięto na kłódkę.
Dziś ocalały obiekt niszczeje i z każdym miesiącem traci na wartości. Urzędnicy miejscy przekonują, że nie opłaca się go wyremontować tak, aby przywrócić do stanu używalności. W tej sytuacji szkołę może uratować wyłącznie jakiś nadzwyczajny kupiec z niebanalnymi pomysłami w zakresie aranżacji ruin. W innym wypadku legnie w gruzach, przygnieciona ciężarem odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych.
Tymczasem prawo karne przewiduje ściganie całego katalogu przestępstw urzędniczych. Prokuratorzy prowadzący postępowania w tego typu sprawach najczęściej stosują artykuł dotyczący działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego wskutek przekroczenia uprawnień bądź nie dopełnienia obowiązków służbowych. Za podobny czyn sąd może skazać nawet na 10 lat więzienia. Publikacja prasowa powinna być potraktowana jako uwiarygodniona informacja o popełnieniu przestępstwa, po której trzeba wszcząć czynności z urzędu.
Autor: Robert Kowal
Artykuł wyświetlono 2498 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 11
niezarejestrowany -
Panie Robercie, Z tego co wiem, to w Szkole nr 5 prężnie działa klub sportowy, więc budynek nie jest zamknięty na kłódkę, dlatego też pisząc jakiś materiał prasowy powinno się go dobrze sprawdzać co się pisze. Dodatkowo klub z własnych małych środków przeprowadza drobne remonty wewnętrz budynku.
Krzysztof
Zburzyc. Tak !!!!!!!!!!!! A co dalej, bedzie ladniej, lepiej? Pomysleli?
nec
Czy kupcy zapłacili z góry za wynajem lokali w nie zbudowanej Sferze II?Kto zyskał a kto stracił na wstrzymaniu budowy?
RemikS
A ja proponuje aby "szkieletora" też wpisać jako zabytek...
lope
zabytek?-to zupełny idiotyzm, gdyby wszędzie takie budynki uznawać za zabytki, to mieszkalibyśmy dzisiaj w czworakach.
redbus
Przestańcie w końcu mówić, że to zabytkowa szkoła. To była noclegownia dla bezdomnych, później dopiero zamieniona na szkołę. Rudera zabytkiem została jako noclegownia. I jako zabytkowi powinna być pierwotna rola. Ale kto będzie chciał i kto się na to zgodzi? Bo ja nie!
niezarejestrowany -
żaden kupiec w "piątce" się nie pojawi bo nikt nie chce jej sprzedać :-)
troskliwy
Bielska prokuratura zajęta jest wojną z sądem.Prok.Bednarek jest spadochroniarzem z awansu Ziobry i nie czuje miasta.Pani Małgorzato,pora wracać do domu!

Klauzula informacyjna ›