Turpizm w literaturze


Odyln z Cluny, z XI wieku odsłania przed nami ludzką fizjologię w słowach: „Gdyby ktokolwiek zastanowił się, co ukrywa się w dziurkach od nosa, w gardle, w brzuchu, doszedłby do wniosku, że są tam tylko nieczystości (…). A jeśli nie możemy nawet czubkiem palca dotknąć flegmy czy kału, jak przeto możemy pragnąć, aby obejmować worek łajna?(1) To mocno humanistyczne stwierdzenie uświadamia nam nasze lęki przed fizycznym kontaktem z nieczystościami, którymi i tak jesteśmy przepełnieni, a uzewnętrzniającymi się z poza naszej powłoki jedynie podczas chorób, wykonywania potrzeb fizjologicznych czy rozkładu ciała po śmierci. Ową wizję literacko ujmuje Pierre de Nesson:

„Gdy umrzesz, bo twój czas przeminie,
Gdy będziesz leżał już nieżywy,
To ciało w śmierci twej godzinie
Smród wyda z siebie przenikliwy.”

Autor potęgując ohydę swej wizji pisze dalej w te słowy:

„Robaki, co się kryją w ziemi,
Nie dotkną ciała, choćby mogły.
Stamtąd robaki wypełzają
Zżerając wprzódy je do głębi.
Och ty cuchnąca z matki łona
Zarazo, brudem wykarmiona." (2)

Podobnie zainspirowane opisy tworzy Charles Baudelaire uprzystępniając nam w swym wierszu zatytułowanym Padlina, obraz zwierzęcego ścierwa jarzącego się na słońcu:

„Brzęczała na tym zgniłym brzuchu much orkiestra
I z wnętrza larw czarne zastępy
Wypełzały ściekając z wolna jak ciecz gęsta
Na te rojące się strzępy.”(3)

Według Philippea Aries takie stany jak poczęci, choroba, starość i śmierć tworzą kłębowisko wizji, które bardziej przejmują i ciekawią, a niżeli przerażają.(4)

Martyrologia II Wojny Światowej pozostawiła po sobie wiele bolesnych wspomnień i kaźni, jakich dokonywali ludzie wobec innych ludzi. Były to przede wszystkim niesamowicie okrutne działania mające na celu upodlenie ludzkiej godności, równej ze sprowadzeniem jej do zezwierzęcenia psychiki człowieka. Gustaw Herling-Grudziński w swych wspomnieniach z niewoli na Sybirze, opublikowanych pod tytułem Inny świat – zapiski sowieckie, opisuje złamane psychicznie kobiety, które za ochłapy żywności i nieco lepsze traktowanie biegały po zmroku do baraków swych oprawców niczym nieprzytomne kotki „(…) w okresie marcowego parzenia”.(6) „Tak czy owak prawdą jest, że głód najczęściej łamał kobiety, kiedy je zaś raz złamał, nie było już zapory na równi pochyłej, po której staczały się na samo dno upodlenia seksualnego.”(7) Nikt ze współwięźniów nie potępiał w żaden sposób owego faktu, każdy rozumiał z ubolewaniem, iż instynkt samozachowawczy wziął górę nad godnością, która i tak była szargana tak zwanymi „nocnymi łowami”, czyli gwałtami praktykowanymi z zamiłowaniem przez strażników. Hitlerowcy natomiast, traktowali więźniów gorzej niż bydło w ubojni. „Ani wody, ani możliwości wyjścia, wszystko tak na stojący po nogach. I tak spałyśmy na stojący, nie mogłyśmy usiąść z samej ciasnoty. I tak jechałyśmy siedem dni. (…) nogi miałyśmy ubabrane w gnoju. Więc zaczęłyśmy wyć jak zwierzęta.”(8) Tej podróży i innych jej podobnych z pewnością nie przeżyło wiele osób. Z wycięczenia, duchoty, pragnienia i głodu padało mnóstwo ludzi. Ból i głód były czynnikami najbardziej determinującymi do działań i myśli dalece posuniętych od normalności. Oba te bodźce trwające wspólnie lub z osobna przez dłuższy czas głęboko zmieniają psychikę, która jakkolwiek urojona panicznie poszukuje zaspokojenia. Jak wspomina Gustaw Herling-Grudziński: „W okresach najwyższego nasilenia głodu (głodni byliśmy w obozie zawsze, ale za „prawdziwy” głód uważaliśmy tylko taki stan, w którym na wszystko dokoła patrzy się jak na obiekty do zjedzenia) obie strony żyły w atmosferze zaostrzonej instynktownie czujności (…)”(9) Poprzez tak długotrwałe głodzenie ludzie wyglądali niczym „martwiaki”, mieli również rozliczne zmiany skórne wskutek nie leczenia ran, braku dostatecznej regeneracji organizmu, ohydnych warunków bytowania oraz ciągłego maltretowania (nie tylko fizycznego). W każdym razie nie wyglądali najlepiej jak opisuje Gustaw Herling-Grudziński jednego ze współwięźniów: „(…) puchł stopniowo, potem wracał na krótko do siebie, by wreszcie lec w „trupiarni” obok takich samych jak on szkieletów ludzkich obciągniętych skórą.”(10) W obozach godności pozbawiano nie tylko za życia, ale i po śmierci, mam tu na myśli plądrowanie zwłok. Oczywiście Niemcy nie brudzili sobie tym rąk, natomiast uważnie patrzyli na ręce tym, którzy wykonywali owe zabiegi. „(…) dwóch Żydów podawało trupy dwom Ukraińcom. Oni byli w ubraniu cywilnym. Wyrywali obcęgami złote zęby trupom, z szyi im ściągali woreczki z pieniędzmi, z rąk zegarki, obrączki z palców. Obszukiwali trupy bardzo, aż do obrzydliwości.”(11) Po II Wojnie Światowej „(…) wstrząs był tak okrutny, iż zdawało się, że nie ocalało nic prócz złudzeń. Z tego wstrząsu wywodzi się Różewicz i jego turpizm.”(12)

„Człowieka tak się zabija jak zwierzę
widziałem:
furgony porąbanych ludzi
którzy nie zostaną zbawieni.”(13)

Na tych, którzy przeżyli wojna wypaliła tak głębokie piętno strachu, iż do dziś można spotkać starszych ludzi gromadzących zapasy na wypadek wybuchu nowego konfliktu zbrojnego.

Biorąc pod uwagę przytoczone fakty historyczne i inne niewspomniane równie okrutne zdarzenia, czy znacznie bardziej nieludzkie zajścia oraz własne obserwacje, można by wnioskować, że człowiek z natury swej jest bytem złym. Twierdzenie to zaprzecza ogólnemu pojmowaniu, lecz człowiek musi mocno starać się, chcieć i pracować nad sobą, aby osiągnąć dobroć wewnętrzną. Być może rodzimy się czyści, ale bardzo szybko potrafimy wykreować swą naturę ku zepsuciu. Łatwiej jest nam nasiąknąć egoizmem, a niżeli podjąć postawę altruistyczną. Egoizm bardzo wyraźnie zauważyć możemy już w zachowaniach małych dzieci. Spostrzec jest go nam łatwiej, gdyż te istotki nie nauczyły się jeszcze formy pomocniczej, czyli fałszu, dwulicowości, obłudy, którą to dorosły osobnik tejże rasy potrafi opanować perfekcyjnie. Często może pojawić się wrażenie, że człowiekowi trudno jest wyzbyć się egoizmu wraz z jego nieodłączną siostrą manipulacją. Ludzie „szlifują” tę umiejętność przez całe życie. Ich cel jest przecież najważniejszy dla nich samych, więc nieustannie szukają sposobów by go osiągnąć, przez co manipulacja stale się mutuje i przeobraża, aby nie zostać wykrytą. Zdemaskowana nie pomoże w stu procentach w osiągnięciu celu. W przypadku, kiedy nie osiągamy zamierzonego celu i wszystko idzie nie po naszej myśli, łatwo możemy popaść w frustrację i agresję. Te z kolei doskonale rozładowuje destrukcja, która może dostarczać swoistego odprężenia. Z tej formy „relaksu” bliska już droga w kierunku sadyzmu, który jako niekontrolowany stan opętania psychicznego zionie straszliwą fascynacją przemocy. Jeżeli czasem kusi nas destrukcja, a po zrealizowaniu zamiaru mamy wrażenie zadowolenia, to wyobraźmy sobie co musi kłębić się w umyśle osoby „spatrzonej” przez sadyzm. Jakiego przeżycia może doznawać? Być może wprost proporcjonalnie rosnącego.

Turpizm, czym jest istotnie? Według Stanisława Grochowiaka jest upartym szukaniem „(…) nowej, realistycznej formuły dla poezji. Realistycznej to znaczy takiej, która da człowiekowi przede wszystkim wiedzę o samym sobie, wiedzę nieupiększoną, niekiedy okrutną, ale tylko w tym układzie ocalającą. A więc człowiek, który zabija – i człowiek jako materiał do zabijania, turpistycznie somatyczny, słaby i bezradny, wzniosły i okrutny.”(14) gumentując wybór w swym wierszu pod tytułem Czyści:

„Wolę brzydotę
Jest bliżej krwiobiegu
Słów gdy prześwietlać
Je i udręczać

Ona ukleja najbogatsze formy
Ratuje kopciem
Ściany kostnicowe”(15)

W wierszu Introdukcja dopełnia wypowiedź i prezentuje się nam jako grabarz-ogrodnik:

„A ja zbieram tylko te owoce
Co – że są krwawe – zbiera się przez płótno”(16)

Jedną z ciekawszych form ekspozycji estetyki turpistycznej posługuje się Andrzej Bursa. Często tworzy on wiersze pozornie miłe, wręcz przyjazne w odbiorze. Po czym kończy je lapidarnym, dosadnym i brutalnym stwierdzeniem, które burzy całą piękną otoczkę wykreowaną wcześniej.

„Jak oddać zapach w poezji…
na pewno nie przez proste nazwanie
ale cały wiersz musi pachnieć
i rym
i rytm
muszą mieć temperatury miodowej polany
a każdy przeskok rytmiczny
coś z powiewu róży
przerzuconej nad ogrodem

rozmawialiśmy w jak najlepszej symbiozie
aż do chwili gdy powiedziałem:

„
wynieś proszę to wiadro
bo potwornie tu śmierdzi szczyną

możliwe że to było nietaktowne
ale już nie mogłem wytrzymać.”(17)

Ten zabieg oparty na kontraście i gwałtownym zatrzymaniu płynnie spowitej beztrosko myśli jest doskonałym przykładem na to, że turpizm najczytelniej odbieramy właśnie w takim zestawieniu, słodyczy z ohydą.

„Za darmo nie dostaniesz nic ładnego
zachód słońca jest za darmo
a więc nie jest piękny
ale żeby rzygać w klozecie lokalu prima sorta
trzeba zapłacić za wódkę
ergo
klozet w tancbudzie jest piękny
a zachód słońca nie
a ja wam powiem że bujda

widziałem zachód słońca
i wychodek w nocnym lokalu

nie znajduje specjalnej różnicy.”(18)

Kolejnym przykładem na obecność turpizm w literaturze jest Pierwszy krok w chmurach Marka Hłaski. „W sobotę centrum miasta wygląda tak samo jak i w każdy inny dzień tygodnia. Jest tylko więcej pijanych; w knajpach i barach, autobusach i bramach – wszędzie unosi się zapach przetrawionego alkoholu. W sobotę miasto traci swoją pracowitą twarz – w sobotę miasto ma pijaną mordę.”(19) „Czyż w istocie tego rodzaju autentyczne „realia lingwistyczne” nie są bardziej zaskakujące niż najbardziej wysublimowany kreacjonizm w dziedzinie słowa?”(20)

– "Zamknij swojej pani mordę (…) bo inaczej ja jej zamknę. I sam też nie pajacuj. Mówię ci, zamknij jej mordę.”(21)

Hłasko tak jak wielu innych turpistów lingwistycznych uprawia bezpośrednie zapożyczenia z języka potocznego, co potęguje wrażenie autentyczności opisywanego zjawiska.

Autor: Patryk Janczukowski www.janczukowski.com


W kolejnych częściach z cyklu "Turpizm w sztuce": 
część 4. Turpizm w muzyce 
część 5. Turpizm w fotografii 

część 6. Początki komiksu
część 7. Komiks w Polsce do roku 1939
część 8. Rozwój komiksu i jego kulturowy awans
część 9. Komiks w Polsce po wojnie

część 10. Lobo
część 12. Melting Pot, Szninkiel, Maus
część 13. La Survivante 
część 14. Ranxerox, Pajacyk 
część 15. Osiedle Swoboda i inni



Źródło:

P. Aries: Człowiek…,
C. Baudelaire: Padlina w: Kwiaty zła
G. Herling-Grudziński: Inny świat – zapiski sowieckie
Z. Nałkowska: Medaliony.
S. Grochowiak: Turpizm…,
T. Różewicz: Ocalony w: Od Staffa…,
S. Grochowiak: Czyści w: Rzeczy na wersety i głosy.
S. Grochowiak: Introdukcja w: Rzeczy…,
A. Bursa: Dyskurs z poetą w: Aniołek spuszcza główkę.
M. Hłasko: Pierwszy krok w chmurach.
M. Gołaszewska: Estetyka rzeczywistości.
M. Hłasko: Pierwszy…,
K. Staszewski: Jeszcze Polska …
K. Staszewski: Historia pewnej miłości