Sensacja w Czechowicach
Lider V ligi bielskiego podokręgu, MRKS Czechowice, zaledwie zremisował u siebie z dobrze spisującą się na wiosnę drużyną z Radziechów 0:0. Czy szansę doścignięcia lidera wykorzysta dziś Rekord Bielsko-Biała?
Swoją dobrą dyspozycję podopieczni Zbigniewa Skórzaka potwierdzili wywalczając cenny, wyjazdowy punkt w meczu 20. kolejki. - Uczulałem zawodników przed spotkaniem, że należy potraktować rywala poważnie, bo to zespół bardzo solidny, którego stać na niespodziankę - stwierdza Artur Toborek, grający trener ekipy lidera. Mecz miał wyrównany przebieg od samego początku, ale w 17. minucie gospodarze mieli znakomitą okazję na uzyskanie prowadzenia. W dogodnej sytuacji w poprzeczkę uderzył jednak Szymon Gilewicz. - Uważam, że mimo tej doskonałej okazji dla Czechowic, to my byliśmy w pierwszej połowie bliżsi strzelenia bramki, bo było kilka podbramkowych spięć - zauważa Z.Skórzak.
Drugie czterdzieści pięć minut przebiegało pod znakiem wyrównanej walki, lecz gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. W końcówce przycisnęli piłkarze lidera, ale mecz zakończył się ostatecznie wynikiem bezbramkowym. - Cieszy ten punkt, bo wszyscy chłopcy zostawili na boisku dużo zdrowia. Poza tym nasza gra nie polegała tylko i wyłącznie na obronie dostępu do własnej bramki, bo graliśmy otwarty futbol - nie ukrywa zadowolenia szkoleniowiec radziechowian. Z kolei lider bez wątpienia nieoczekiwanie stracił dwa punkty. - Mieliśmy dziś trochę problemów i szkoda straconych punktów, bo mogliśmy pokusić się o zwycięstwo. Taki kryzys musiał jednak kiedyś przyjść - ocenia A.Toborek.
Jeśli dzisiaj o godzinie 16:00 Rekord wygra mecz z Zabrzegiem, do MRKS-u tracił będzie zaledwie 1 punkt.
Źródło: własne oraz www.sportowebeskidy.pl
Swoją dobrą dyspozycję podopieczni Zbigniewa Skórzaka potwierdzili wywalczając cenny, wyjazdowy punkt w meczu 20. kolejki. - Uczulałem zawodników przed spotkaniem, że należy potraktować rywala poważnie, bo to zespół bardzo solidny, którego stać na niespodziankę - stwierdza Artur Toborek, grający trener ekipy lidera. Mecz miał wyrównany przebieg od samego początku, ale w 17. minucie gospodarze mieli znakomitą okazję na uzyskanie prowadzenia. W dogodnej sytuacji w poprzeczkę uderzył jednak Szymon Gilewicz. - Uważam, że mimo tej doskonałej okazji dla Czechowic, to my byliśmy w pierwszej połowie bliżsi strzelenia bramki, bo było kilka podbramkowych spięć - zauważa Z.Skórzak.
Drugie czterdzieści pięć minut przebiegało pod znakiem wyrównanej walki, lecz gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. W końcówce przycisnęli piłkarze lidera, ale mecz zakończył się ostatecznie wynikiem bezbramkowym. - Cieszy ten punkt, bo wszyscy chłopcy zostawili na boisku dużo zdrowia. Poza tym nasza gra nie polegała tylko i wyłącznie na obronie dostępu do własnej bramki, bo graliśmy otwarty futbol - nie ukrywa zadowolenia szkoleniowiec radziechowian. Z kolei lider bez wątpienia nieoczekiwanie stracił dwa punkty. - Mieliśmy dziś trochę problemów i szkoda straconych punktów, bo mogliśmy pokusić się o zwycięstwo. Taki kryzys musiał jednak kiedyś przyjść - ocenia A.Toborek.
Jeśli dzisiaj o godzinie 16:00 Rekord wygra mecz z Zabrzegiem, do MRKS-u tracił będzie zaledwie 1 punkt.
Źródło: własne oraz www.sportowebeskidy.pl
Artykuł wyświetlono 955 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›