Finansowana przez UE grupa przedstawicieli związków zawodowych z europejskich zakładów General Motors, nie została wpuszczona na teren zakładu FIAT-GM Powertrain w Bielsku-Białej.

- W Rumunii, a nawet w Rosji nikt nie robił nam problemów. Nie spodziewaliśmy, że w Polsce spotka nas coś takiego - kręci głową Klaus Franz, przewodniczący EEF.

- Jest mi wstyd. Przecież chcieliśmy tylko spotkać się w naszej siedzibie - mówi Wanda Stróżyk, przewodnicząca zakładowej Solidarność.

Marek Ramczewski, rzecznik spółki Fiat GM Powertrain, był zaskoczony. - Przecież kilka dni temu odpisaliśmy związkowcom, że obowiązują nas określone procedury. W sprawie przyjazdu zagranicznych delegacji, należy zwracać się do naszych władz centralnych w Turynie - mówi.

Przedstawiciele pracowników z zakładów General Motors w Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii, Belgii, Niemiec, Austrii i Węgier przyjechali do Polski w ramach projektu wzmacniania dialogu społecznego między związkami zawodowymi i kierownictwem zakładów branży samochodowej. Wcześniej byli w FSO w Warszawie i ISUZU w Tychach.

- Te spotkania odbywają się co rok. Siedziba Solidarności jest na terenie zakładu, a nasi goście chcieli ją zobaczyć. Już wcześniej docierały do nas sygnały, że nie dyrekcja wpuści tej delegacji - przekonuje Witold Jamroż z rady pracowników Fiat-GM Powertain.

Zagraniczni goście przybyli pod zakład o godz. 11. Wanda Stróżyk próbowała się skontaktować z dyrekcją, ale bez skutku, więc delegaci po kilkunastu minutach odjechali.

- Było sporo czasu, by załatwić te sprawy formalnie lub odwołać wizytę delegatów - uważa Ramczewski.

Związkowcy przed bramą zakładu odczytali oświadczenie, w którym wyrażają rozczarowanie zachowaniem dyrekcji Fiat-GM Powertrain, spółki typu joint-venture, w której obie korporacje mają 50 procent udziałów.

Źródło: www.bielskobiala.naszemiasto.pl