Wszystko przez kobietę
Polscy kierowcy z PKS i MZK masowo wyjeżdżają do pracy za granicą, głównie do Anglii i Irlandii. Ale chyba w Polsce nie jest jeszcze tak źle, bo oto do pracy jako kierowca w PKS Żywiec zgłosił się... Anglik!
43-letni Paul Brannan pochodzi ze środkowej Anglii. I pewnie mieszkałby tam do dzisiaj, gdyby nie urocza żywczanka Kamila! - Trzy lata temu przyjechałem na Żywiecczyznę na zaproszenie moich znajomych, aby pojeździć na snowboardzie. Wtedy poznałem Kamilę. Pobraliśmy się dwadzieścia miesięcy temu i zdecydowaliśmy, że zamieszkamy w Żywcu. Wielu znajomych dziwiło się temu. Pytali nas jak to możliwe, że przecież to Polacy jeżdżą do Anglii? To prawda, że w Anglii są duże pieniądze, ale i życie dużo kosztuje. Uważam, że w Polsce da się żyć. Poza tym bardzo lubię Polskę i Żywiecczyznę - mówi Paul.
W maju tego roku zaczął starać się o pracę w żywieckim PKS-ie. Mimo że firma poszukiwała kierowców, jego zatrudnienie nie było takie proste. - Najpierw musiałem udowodnić swoje kwalifikacje jako kierowca w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Bielsku-Białej, co wymagało wypełnienia między innymi sporej sterty dokumentów. Gdy otrzymałem potwierdzenie, przez ponad dwa tygodnie musiałem jeździć z innymi kierowcami kursowych autobusów po Żywiecczyźnie, aby poznać trasy. Wreszcie z początkiem października podpisałem umowę - opowiada Paul. Podkreśla, że ma już kilkunastoletnie doświadczenie za kierownicą aut, autobusów i ciężarówek. - W Anglii jeździ się po lewej stronie, a w Polsce po prawej. Dlatego wiele osób mnie pytało, czy nie miałem problemu z przestawieniem się, czy to się nie myli? Wbrew pozorom nie jest to takie trudne i praktycznie od razu przyzwyczaiłem się do tej zmiany - dodaje.
Najczęściej można go spotkać na trasach do Kocierza Rychwałdzkiego, Suchej Beskidzkiej, Rychwałdu, Koszarawy czy Bielska-Białej. - Gdy pasażerowie dowiadują się, że kierowca to Anglik, najczęściej reagują zdziwieniem. Niektórzy mówią, że to szok! Ale wszyscy podchodzą do mnie z sympatią. To bardzo miłe! - śmieje się Paul.
Na pytanie o stan dróg na Żywiecczyźnie, po których jeździ, Paul wybucha śmiechem i zaraz dodaje: - W niektórych miejscach ich stan jest katastrofalny - są dziurawe i wąskie! Wielu przestrzegało mnie przed tutejszą zimą. Jednak pierwszy śnieg mnie nie przeraził. W swoim życiu jeździłem już nieraz w znacznie trudniejszych warunkach - podkreśla.
Prezes PKS Żywiec Stanisław Herbut nie kryje, że jest zadowolony z pracy angielskiego kierowcy. - Niezwykle szybko i znakomicie opanował obsługę kasy fiskalnej w autobusie. A z tym właśnie nie radzą sobie niektórzy polscy kierowcy. Paul szybko uczy się naszego języka i już sporo potrafi powiedzieć po polsku. Już prawie doskonale wypowiada nazwy miejscowości na Żywiecczyźnie, na których obcokrajowcy łamią sobie język, jak na przykład: Kocierz. Ciągle słyszę, że jest bardzo chętny do pracy. Wprost się do niej pali! Jest niezwykle przepisowy. Zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych i ich przepuszcza. Zatrudnienie obcokrajowca to dla nas nowe doświadczenie. Ale zawsze byliśmy otwarci na ludzi z zagranicy. A teraz, gdy pracuje u nas Paul, jesteśmy jeszcze bardziej przekonani do zagranicznych kierowców - twierdzi prezes Herbut.

43-letni Paul Brannan pochodzi ze środkowej Anglii. I pewnie mieszkałby tam do dzisiaj, gdyby nie urocza żywczanka Kamila! - Trzy lata temu przyjechałem na Żywiecczyznę na zaproszenie moich znajomych, aby pojeździć na snowboardzie. Wtedy poznałem Kamilę. Pobraliśmy się dwadzieścia miesięcy temu i zdecydowaliśmy, że zamieszkamy w Żywcu. Wielu znajomych dziwiło się temu. Pytali nas jak to możliwe, że przecież to Polacy jeżdżą do Anglii? To prawda, że w Anglii są duże pieniądze, ale i życie dużo kosztuje. Uważam, że w Polsce da się żyć. Poza tym bardzo lubię Polskę i Żywiecczyznę - mówi Paul.
W maju tego roku zaczął starać się o pracę w żywieckim PKS-ie. Mimo że firma poszukiwała kierowców, jego zatrudnienie nie było takie proste. - Najpierw musiałem udowodnić swoje kwalifikacje jako kierowca w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Bielsku-Białej, co wymagało wypełnienia między innymi sporej sterty dokumentów. Gdy otrzymałem potwierdzenie, przez ponad dwa tygodnie musiałem jeździć z innymi kierowcami kursowych autobusów po Żywiecczyźnie, aby poznać trasy. Wreszcie z początkiem października podpisałem umowę - opowiada Paul. Podkreśla, że ma już kilkunastoletnie doświadczenie za kierownicą aut, autobusów i ciężarówek. - W Anglii jeździ się po lewej stronie, a w Polsce po prawej. Dlatego wiele osób mnie pytało, czy nie miałem problemu z przestawieniem się, czy to się nie myli? Wbrew pozorom nie jest to takie trudne i praktycznie od razu przyzwyczaiłem się do tej zmiany - dodaje.
Najczęściej można go spotkać na trasach do Kocierza Rychwałdzkiego, Suchej Beskidzkiej, Rychwałdu, Koszarawy czy Bielska-Białej. - Gdy pasażerowie dowiadują się, że kierowca to Anglik, najczęściej reagują zdziwieniem. Niektórzy mówią, że to szok! Ale wszyscy podchodzą do mnie z sympatią. To bardzo miłe! - śmieje się Paul.
Na pytanie o stan dróg na Żywiecczyźnie, po których jeździ, Paul wybucha śmiechem i zaraz dodaje: - W niektórych miejscach ich stan jest katastrofalny - są dziurawe i wąskie! Wielu przestrzegało mnie przed tutejszą zimą. Jednak pierwszy śnieg mnie nie przeraził. W swoim życiu jeździłem już nieraz w znacznie trudniejszych warunkach - podkreśla.
Prezes PKS Żywiec Stanisław Herbut nie kryje, że jest zadowolony z pracy angielskiego kierowcy. - Niezwykle szybko i znakomicie opanował obsługę kasy fiskalnej w autobusie. A z tym właśnie nie radzą sobie niektórzy polscy kierowcy. Paul szybko uczy się naszego języka i już sporo potrafi powiedzieć po polsku. Już prawie doskonale wypowiada nazwy miejscowości na Żywiecczyźnie, na których obcokrajowcy łamią sobie język, jak na przykład: Kocierz. Ciągle słyszę, że jest bardzo chętny do pracy. Wprost się do niej pali! Jest niezwykle przepisowy. Zatrzymuje się przed przejściem dla pieszych i ich przepuszcza. Zatrudnienie obcokrajowca to dla nas nowe doświadczenie. Ale zawsze byliśmy otwarci na ludzi z zagranicy. A teraz, gdy pracuje u nas Paul, jesteśmy jeszcze bardziej przekonani do zagranicznych kierowców - twierdzi prezes Herbut.
Autor: Paweł Szczotka - KRONIKA BESKIDZKA

Artykuł wyświetlono 2983 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›