Sąd w Żywcu ponownie rozpatrzy sprawę wójta, oskarżonego o nieprawidłowości w usuwaniu skutków powodzi z 1997 roku.

Według oskarżenia - wydał za dużo pieniędzy na remonty szkół, przedszkoli i dróg.

Wójt Koszarawy został półtora roku temu skazany na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu, ale nie zgodził się z tą decyzją. Wniósł apelację a Sąd apelacyjny podzielił jego stanowisko. Władysław P. twierdzi, że usuwanie skutków powodzi, to nie tylko wypompowanie wody czy uprzątniecie terenu, ale przywrócenie budynkom wyglądu do stanu sprzed powodzi. "Bez sensu jest pomalować jedną ścianę, która została zalana, a trzy zostawić. Przecież będą miały inny odcień. Tak samo nie ma sensu wytynkować ściany na nowo do półtora metra, a wyżej, gdzie woda nie dotarła zostawić stary tynk - przecież to brzydko wygląda. Jak już robić, to robić" - twierdzi.

Władysław P. uważa zresztą, że cała sprawa ma podtekst polityczny i została rozdmuchana przez opozycję. "Media wietrzą sensację więc malują mnie w czarnych barwach a ja jestem przekonany, że zrobiłem słusznie" - tłumaczy wójt i zapewnia że gdyby dziś znów miał podejmować decyzje, to zrobiłby to samo.

Sąd w Żywcu ponownie zajmie się sprawą wójta w najbliższym czasie.

Źródło: www.radio.bielsko.pl