Nietypowy problem ma ks. Andrzej Chruszcz, proboszcz parafii św. Barbary w bielskiej dzielnicy Mikuszowice Krakowskie. Powodem jest… alarm, który wyje, kiedy chce.

Zabytkowy kościółek pw. Św. Barbary z 1690 roku należy do jednych z ostatnich w tej części Beskidów drewnianych budowli sakralnych. Nic więc dziwnego, że jest też jedną z najlepiej chronionych świątyń w regionie – posiada system antywłamaniowy, monitoring i system przeciwpożarowy, który w ostatnim czasie sprawił wiele kłopotów.

- W czasie wakacji i teraz w ostatnim czasie kilka razy włączał się, choć nic się nie paliło - mówi ks. Andrzej Chruszcz, proboszcz parafii św. Barbary. Pierwszy raz nowy system zadziałał podczas liturgii Wielkiej Soboty. Zdaniem strażaków mogły go wywołać przyniesione przez parafian świece i unoszący się z nich dym. Ale w następnych przypadkach nie było mowy o udziale kogokolwiek. Po pierwsze – w kościele nie używa się w ogóle kadzidła, po drugi syreny zawyły, gdy kościół był zamknięty. Alarm włączał się napędzając strachu księżom.

- Najgorzej, gdy system włącza się w nocy. Człowiek zrywa się łóżka i pędzi do okna, by sprawdzić, czy się nie pali – opowiada ks. Andrzej.

System, kupiony za pieniądze przyznane na ten cel przez władze miejskie, spełnia wszystkie unijne wymogi. Identyczny znajduje się w Książnicy Beskidzkiej.  Tyle, że w przeciwieństwie do zabezpieczenia w kościele św. Barbary, nie stresuje ani czytelników, ani pracowników książnicy. Kłopotliwa nadwrażliwość systemu zmusiła proboszcza do wysłania pisma do bielskiej firmy  Elkomex – 98, która montowała system. Okazało się, że to efekt usterki, którą firma zobowiązała się usunąć, gdy nie pomogła wymiana kolejnych czujek. - . Zdarza się przecież, że nowe urządzenia czasem szwankują – przyznają pracownicy firmy zrzucając niejako winę na producenta alarmu.

Ks. Andrzej od lipca naliczył pięć alarmowych psikusów, jakie sprawił system. Za każdym razem zdążył wyłączyć alarm i uspokoić strażaków, by ci nie musieli niepotrzebnie interweniować.

/dk/

Fot: Ksiądz Andrzej Chruszcz przy systemie alarmowym,  który w ostatnim czasie sprawił kilka psikusów.