Tradycyjny napitek z tataraku nawiązujący do starych zwyczajów miał być symbolem Skoczowa, podobnie jak śliwowica jest symbolem Łącka. Ale urzędnicy uznali, że to wbrew ustawie o wychowaniu w trzeźwości, i odcięli się od skoczowskiej tatarczówki.

Członkowie Towarzystwa Miłośników Skoczowa uznali, że napitek będzie wspaniałym produktem regionalnym. - Chcemy, żeby promował nasze miasto wśród turystów, tak jak śliwowica jest symbolem Łącka - tłumaczyli.

Do współpracy udało się namówić pobliską wytwórnię tradycyjnych alkoholi. Za wzór trunku posłużyło kilka butelek tatarczówki własnej roboty, które przekazał były burmistrz Skoczowa. Premiera Skoczowskiej Tatarczówki odbyła się w marcu zeszłego roku. 50-procentowy napitek ma specyficzny, mocny korzenny smak. Jest rozlewany do numerowanych buteleczek o pojemności 200 ml zatykanych dębowym korkiem.

Janina Żagan, burmistrz Skoczowa, przyznaje, że tatarczówka byłaby świetnym elementem promocyjnym. - Niestety, prawo jest prawem. Nie możemy reklamować alkoholu, ale będziemy promować sam zwyczaj wytwarzania tatarczówki. A turyści będą ją mogli kupić w sklepach, także przy rynku - mówi Żagan.

Źr. Gazeta Wyborcza