Wygląda na to, że plany przejęcia czechowickiej kopalni przez szkockiego inwestora są zdecydowane i właściwie przemyślane. Gibson ma zamiast wywiązać się ze wszystkich złożonych zobowiązań.

A zobowiązania są niemałe. W prywatnej już kopalni górnicy mają zachować obecne uprawnienia, w tym tak dla nich korzystne prawo do emerytury po 25 latach pracy na dole, a także 14. pensję i barbórkę. Inwestor zapowiedział też, że przyzna załodze premię prywatyzacyjną: 1000 zł dla górnika dołowego za każdy rok pracy w kopalni i 600 zł za każdy rok pracy na powierzchni.

W pakiecie znalazł się również punkt o pierwszeństwie przy przyjęciach dla spokrewnionych z obecną załogą. Zatrudnienie ma zaś wzrosnąć o 500 osób, do 1500. Po sprzedaży większość obecnej załogi chce zostać w Silesii, ale kilkadziesiąt osób zadeklarowało, że przeniesie się do innych kopalń Kompanii. - To wynika ze strachu przed prywatyzacją - przyznaje przewodniczący Dudek.

Na sprzedaż kopalni zgodził się już zarząd i rada nadzorcza Kompanii Węglowej. Do finalizacji brakuje już tylko podpisu ministra skarbu. Szkoci mają zapłacić 205 mln zł plus VAT. To dużo więcej niż cena wywoławcza, którą ustalono na 111 mln zł. Transakcja ma zostać zamknięta z końcem czerwca, gdy cała suma wpłynie na konto Kompanii.

Tom Gibson zapewnił w czwartek, że ma pieniądze na inwestycje i na terenie Silesii wybuduje elektrociepłownię o mocy 120 megawatów. Chce też wykorzystywać metan, którego kopalnia ma w nadmiarze. Dodajmy, że zasoby węgla w Silesii ocenia się na co najmniej 100 mln ton. By go wydobyć, konieczne są jednak szacowane na 350-400 mln zł inwestycje.

Źródło: www.czecho.pl