- To prowokacja dyrekcji, która w ten sposób chce nas upokorzyć. Przecież żaden złodziej nie będzie kradł flag, których i tak nigdzie nie sprzeda. Kierownik ochrony zakładu stwierdził, że w nocy ktoś przyjechał i zdjął flagi na polecenie Zarządu Regionu Solidarność Podbeskidzie. Rozmawiałem z zarządem. Nic takiego nie miało miejsca - opowiada Rajmund Pollak, wiceprzewodniczący Solidarności w Fiacie Auto Poland.

Przewodnicząca Międzyzakładowej Organizacji Związkowej w FAP Wanda Stróżyk również jest przekonana, że flagi zniknęły na polecenie dyrekcji.
- Można odnieść wrażenie, że powtarza się stan wojenny, kiedy prowadzenie działalności związkowej było zabronione. Załoga jest tym oburzona. Przyniesie to odwrotny skutek od zamierzonego. Flag Solidarności będzie pełno w całym zakładzie. W ten sposób dyrekcja prowokuje nas do strajku - mówi Stróżyk.

Poseł PiS Stanisław Szwed mówi, że zgodnie z prawem związki, które są w sporze zbiorowym z pracodawcą, a taki właśnie spór trwa w Fiacie, mają prawo wywieszać flagi i pracodawca nie może im tego zabronić.

Z kolei Marek Ramczewski, rzecznik prasowy spółki Fiat GM Powertrain, mówi, że dyrekcja nie wydała polecenia, by usunąć flagi czy jakiekolwiek inne emblematy Solidarności .
- Kategorycznie temu zaprzeczam. Związki zawodowe mają wyznaczone miejsca, gdzie mogą prowadzić działalność i korzystają z tych miejsc - twierdzi Marek Ramczewski.


Źródło: www.bielsko.biala.naszemiasto.pl