To ogródek, to skwerek...
- Stanąłem do przetargu organizowanego przez miasto, wpłaciłem wadium, zgromadziłem wymagane dokumenty, zaoferowałem odpowiednią stawkę i wygrałem - mówi Zbigniew Dziadek, szef restauracji Rynek 29.
Kilka dni później przed jego lokalem pojawili się robotnicy i w miejscu, które wydzierżawił, zaczęli rozbierać bruk. Zdumionemu restauratorowi oznajmili, że na zlecenie miasta będą tu urządzać zieleniec z iglakami. Rabatka ma mieć powierzchnię 16 m kw. Gdyby rabatka powstała, zamiast 50 miejsc w ogródku Dziadek miałby najwyżej 16.
Zaniepokojeni są także inni restauratorzy. Zastanawiają się, czy w przyszłości ich również nie spotka podobna niespodzianka. Mieszkańcy zastanawiają się, po co na świeżo wyremontowanym rynku fundowane są kolejne "ozdobniki". Rynek miał przypominać ten sprzed wieku, a wtedy żadnego zieleńca na nim nie było.
Kilka dni później przed jego lokalem pojawili się robotnicy i w miejscu, które wydzierżawił, zaczęli rozbierać bruk. Zdumionemu restauratorowi oznajmili, że na zlecenie miasta będą tu urządzać zieleniec z iglakami. Rabatka ma mieć powierzchnię 16 m kw. Gdyby rabatka powstała, zamiast 50 miejsc w ogródku Dziadek miałby najwyżej 16.
Zaniepokojeni są także inni restauratorzy. Zastanawiają się, czy w przyszłości ich również nie spotka podobna niespodzianka. Mieszkańcy zastanawiają się, po co na świeżo wyremontowanym rynku fundowane są kolejne "ozdobniki". Rynek miał przypominać ten sprzed wieku, a wtedy żadnego zieleńca na nim nie było.
Źr. Gazeta Wyborcza
Artykuł wyświetlono 1372 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›