Biuro terenowe, które siedzibę ma w budynku starostwa bielskiego obsługuje całe Podbeskidzie (miasto Bielsko-Biała oraz powiaty: bielski, żywiecki i cieszyński). "To 40 tysięcy firm! Część upada, część tworzy się na nowo. Pracownicy przechodzą z jednego przedsiębiorstwa do drugiego. To nie będzie tylko jeden wyjazd do Katowic"- mówi starosta bielski, Andrzej Płonka.

Rozporządzenie o likwidacji oddziałów terenowych funduszu jest sprzed 5 lat. "Do tej pory udało nam się przekonywać, że biuro jest tu potrzebne. Teraz otrzymaliśmy 3-miesięczne wypowiedzenie, nie ma dyskusji"- dodaje starosta.

Zdaniem Marcina Tyrny z podbeskidzkiej "Solidarności", decyzja rządzących uderza w najbiedniejszych. "Wiadomo, że bywa różnie: pracodawca płaci nierówno, czy zalega z pensjami. Fundusz jest od tego, żeby pomagać takim pracownikom. Ktoś, kto właśnie stracił pracę i nie ma wypłaconych zaległych pieniędzy będzie musiał dodatkowo jeszcze zapłacić za przejazdy do Katowic"- mówi Tyrna.

Źr. Radio Bielsko