Przypomnijmy: wodzenie Judosza to Wielkanocny zwyczaj, który na Podbeskidziu zachował się tylko w Skoczowie. Słomiany Judosz ze srebrnikami na szyi chodzi po ulicach miasta w Wielki Piątek i Wielką Sobotę, na rynku kłania się ratuszowi, a pod kościołem proboszczowi. Na końcu kukła zostaje spalona.

Awantura wokół zwyczaju wodzenia Judosza wybuchła w zeszłym roku, kiedy delegalizacji obyczaju zażądali Maria Nowak z miejscowego koła LPR-u i Tadeusz Malejka, były członek LPR-u dziś reprezentujący Trzeci Zakon Franciszkański. Uznali, że to okultystyczny zwyczaj, który nie licuje z powagą Wielkiego Piątku. Sprawa szybko ucichła. Towarzystwo Miłośników Skoczowa i strażacy, którzy wspólnie organizują pochód, postanowili w tym roku kontynuować tradycję. Jednak w Niedzielę Palmową we wszystkich kościołach katolickich w mieście odczytano list skoczowskiego dziekana i proboszcza miejscowej parafii św. Piotra i Pawła.

Źr. Gazeta Wyborcza