Zakup i montaż sztucznego lodowiska kosztował miasto 560 tysięcy złotych. W Ratuszu przekonują, że nie są to pieniądze wyrzucone w błoto, bo takie lodowisko można rozłożyć w różnych obiektach, a nawet na otwartym terenie. Tory curlingowe, jakie wykonano w Bielsku-Białej, zostały zaakceptowane przez przedstawicieli światowych władz curlingowych i Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Dlatego władze Bielska-Białej zamierzają iść za ciosem. Pod Szyndzielnią chcą wybudować dwie hale - sportową i wystawienniczą.

- W hali wystawienniczej będzie miejsce, w którym można ulokować lodowisko i tam można byłoby trenować curling. W przypadku zawodów będziemy mogli je przenieść do hali obok, bo agregaty będą stały w tym samym miejscu - przekonuje Michniowski.

Kłopot w tym, że curling to wciąż sport elitarny. W Polsce istnieje raptem od sześciu lat. To także sport, którego uprawianie nie należy do najtańszych. Komplet kamieni, jakie zawodnicy puszczają na lód, kosztuje około 45 tysięcy zł.

Źr. Dziennik Zachodni