Curling wypromuje miasto?
Zakup i montaż sztucznego lodowiska kosztował miasto 560 tysięcy złotych. W Ratuszu przekonują, że nie są to pieniądze wyrzucone w błoto, bo takie lodowisko można rozłożyć w różnych obiektach, a nawet na otwartym terenie. Tory curlingowe, jakie wykonano w Bielsku-Białej, zostały zaakceptowane przez przedstawicieli światowych władz curlingowych i Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Dlatego władze Bielska-Białej zamierzają iść za ciosem. Pod Szyndzielnią chcą wybudować dwie hale - sportową i wystawienniczą.
- W hali wystawienniczej będzie miejsce, w którym można ulokować lodowisko i tam można byłoby trenować curling. W przypadku zawodów będziemy mogli je przenieść do hali obok, bo agregaty będą stały w tym samym miejscu - przekonuje Michniowski.
Kłopot w tym, że curling to wciąż sport elitarny. W Polsce istnieje raptem od sześciu lat. To także sport, którego uprawianie nie należy do najtańszych. Komplet kamieni, jakie zawodnicy puszczają na lód, kosztuje około 45 tysięcy zł.
- W hali wystawienniczej będzie miejsce, w którym można ulokować lodowisko i tam można byłoby trenować curling. W przypadku zawodów będziemy mogli je przenieść do hali obok, bo agregaty będą stały w tym samym miejscu - przekonuje Michniowski.
Kłopot w tym, że curling to wciąż sport elitarny. W Polsce istnieje raptem od sześciu lat. To także sport, którego uprawianie nie należy do najtańszych. Komplet kamieni, jakie zawodnicy puszczają na lód, kosztuje około 45 tysięcy zł.
Źr. Dziennik Zachodni
Artykuł wyświetlono 898 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 3
RemikS
Może po wybudowaniu powstaną jeszcze jakieś inne sporty w Bielsku... hokej... łyżwiarstwo...

Klauzula informacyjna ›