Wszystkim, którzy mają daleko do bankomatu lub cenią sobie radosne zakupy odradzamy wizytę w nowo otwartym markecie „Aldi” przy ul. Cieszyńskiej. Po beztroskich harcach miedzy regałami z towarem, klientów bez gotówki czeka niemiła niespodzianka przy kasach.

Sklep jest pierwszą w Bielsku-Białej placówką światowej sieci „Aldi”. Został otwarty dwa tygodnie temu w zupełnej ciszy marketingowej. Jego właściciele najwyraźniej uznali, że znana Polakom głównie z Niemiec marka sprzeda się sama, bez nakładów na promocję. Jest to typowy dyskont, w którym można kupić podstawowe artykuły żywnościowe, przemysłowe i alkohol. Podobnie  jak np. w „Lidlu” nie ma szerokiego wyboru towaru. Co ważne, brak jest markowych artykułów znanych z innych bielskich sklepów. „Aldi” oferuje klientom krajowe oraz zagraniczne produkty występujące pod szerzej nieznanymi znakami towarowymi.

Wszystkich klientów bez gotówki, którzy zaryzykują i po wnikliwej lekturze etykiet dokonają zakupów czeka przy kasach niemiła niespodzianka. Dopiero w tym miejscu umieszczono informację, że zapłata za towar nie jest możliwa przy użyciu kart płatniczych. Jest to szczególnie kłopotliwe, gdy klient zdołał zgromadzić pełen wózek zakupów i stracił na to mnóstwo czasu. U „Aldiego” w Niemczech żaden pieniądz nie śmierdzi. Także ten plastikowy.

rok