Mimo, że jeszcze w 89 minucie drużyna Podbeskidzia prowadziła 2:1, ostatecznie zeszła z boiska pokonana, tracąc dwie bramki w ostatnich minutach spotkania.

Dla Arki, prowadzonej przez znanego wszystkim Wojciecha Stawowego, w tym sezonie liczy się tylko awans. Zresztą wystarczy  zobaczyć na skład gdyńskiego zespołu, by przekonać się o jego sile. Tacy zawodnicy jak Bledzewski, Ława, Moskalewicz, Karwan z powodzeniem występowali jeszcze niedawno na boiskach pierwszoligowych. Bielscy kibice liczyli jednak na sprawienie niespodzianki przez swoich ulubieńców.
Mecz zaczął się znakomicie dla podopiecznych trenera Marcina Brosza, bowiem już w 7 minucie za sprawą uderzenia Dariusza Kołodzieja z okolic 25 metra, bielszczanie objęli prowadzenie, które utrzymali przez pierwszą część meczu. Druga odsłona spotkania zaczęła się niemal identycznie jak pierwsza. Po 7 minutach gry, a więc w 52 minucie, Paweł Żmudziński zdobył dla Podbeskidzia drugą bramkę.
W 70 minucie goście zdobyli kontaktowe trafienie. W 89 minucie spotkania sędzia doliczył 4 minuty, w których gospodarze zdobyli dwie bramki,  z czego ta druga padła z rzutu karnego.

Bardzo szkoda tej porażki, ale trzeba być zadowolonym z faktu walki, determinacji i podjęcia równorzędnej gry bielskiej drużyny z murowanym kandydatem do awansu. Już za tydzień w Bielsku-Białej Podbeskidzie podejmować będzie Tura Turek. Trzymamy kciuki i wierzymy, że ta runda w wykonaniu piłkarzy bielskiego Klubu będzie początkiem drogi do sukcesów.

Grzegorz Wieczorek