Stanisław Tokarz, dyrektor Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej tłumaczy, że o ile wcześniej było więcej pijanych chłopaków, to teraz płeć nie ma różnicy. - Oczywiście to czubek góry lodowej, bo zwykle są to dzieci, które przez przypadek zostały zauważone i przywiezione do szpitala. Potem są spotkania z ich rodzicami. Czasami rodzice od razu reagują pytaniami:co on znów narozrabiał? Większość przypadków to dzieci, które trafiają do nas po raz pierwszy, a wtedy rodzice są w szoku - mówi dyrektor.

Oddziałowa norma pijanych dzieciaków w bielskim szpitalu to co najmniej sześcioro miesięcznie. Więcej przyjmują w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach.

- Czasem w ciągu jednego dyżuru mamy nawet trzy takie przypadki, a kiedyś było to sporadyczne. Często są to dzieci, które mieszają alkohol z tabletkami - mówi Barbara Bochnia, ordynator oddziału ratunkowego Centrum. - Najmłodsze dzieci mają po 12-13 lat. Starsi piją więcej. Ostatnio mieliśmy siedemnastolatka z ponad 4 promilami alkoholu!

Źr. Dziennik Zachodni