Kierowco STOP
Tablice zakazujące wjazdu autem do parku w centrum Żywca stoją od lat. Tyle że kierowcy niewiele sobie z nich robili. - W parku parkowali turyści, a nawet mieszkańcy, którzy nie mieli gdzie zostawić auta w drodze po zakupy. Wielu osobom udawało się nie dostać za to mandatu - mówi pracownica sąsiadującego z parkiem sklepu.
Część mieszkańców Żywca mogła w parku parkować oficjalnie i bez żadnych konsekwencji. Należeli do nich pracownicy instytucji znajdujących się na terenie obiektu: zamku, muzeum, wydziału komunikacji, Zespołu Szkół Drzewnych i Leśnych. Wszyscy posiadali specjalne zezwolenia, które od soboty przestały jednak być ważne.
Teraz, częściej niż zwykle, można się będzie natknąć w parku na straż miejską. Na początku kierowcy będą jeszcze upominani, później zacznie się wypisywanie mandatów. Mieszkańcom pomysł się podoba. - Często zamiast kwiatów czuć tu było spaliny, a zamiast ptaków słyszałam silniki. Matki z małymi dziećmi i wózkami musiały manewrować między autami. Taki zakaz jest bardzo korzystny dla spacerowiczów - mówi Maria Lędzka z Żywca.
Część mieszkańców Żywca mogła w parku parkować oficjalnie i bez żadnych konsekwencji. Należeli do nich pracownicy instytucji znajdujących się na terenie obiektu: zamku, muzeum, wydziału komunikacji, Zespołu Szkół Drzewnych i Leśnych. Wszyscy posiadali specjalne zezwolenia, które od soboty przestały jednak być ważne.
Teraz, częściej niż zwykle, można się będzie natknąć w parku na straż miejską. Na początku kierowcy będą jeszcze upominani, później zacznie się wypisywanie mandatów. Mieszkańcom pomysł się podoba. - Często zamiast kwiatów czuć tu było spaliny, a zamiast ptaków słyszałam silniki. Matki z małymi dziećmi i wózkami musiały manewrować między autami. Taki zakaz jest bardzo korzystny dla spacerowiczów - mówi Maria Lędzka z Żywca.
Źr. Gazeta Wyborcza
Artykuł wyświetlono 774 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›