Szok przeżyli bliscy zmarłej bielszczanki, gdy zamiast trumny z ciałem odebrali w zakładzie pogrzebowym malutką urnę. - O tej strasznej pomyłce dowiedzieliśmy się na chwilę przed pogrzebem - opowiada rodzina. Po śmierci ciało pani Jadwigi zostało przewiezione do chłodni przy bielskim cmentarzu komunalnym. - Zgodnie z wolą naszego ojca mama miała mieć tradycyjny pogrzeb z otwartą trumną w kaplicy cmentarnej - opowiada córka. Jednak na dwie godziny przez ceremonią pogrzebową do rodziny zadzwonili z zakładu pogrzebowego z przerażającą informacją: najprawdopodobniej coś się stało z ciałem.


Roztrzęsione córki pojechały do chłodni. - Leżała w niej kobieta. Poproszono nas o identyfikację. To nie była nasza mama - mówi córka. Jak się potem okazało, była to kobieta o 20 lat młodsza od ich matki, której ciało, zgodnie z życzeniem rodziny, miało zostać skremowane. Doszło do pomyłki. Do krematorium w Rudzie Śląskiej zakład pogrzebowy wynajęty przez rodzinę tamtej kobiety zabrał ciało pani Jadwigi.

Rodzina zmarłej zdecydowała się zawiadomić prokuraturę. Ta odmówiła wszczęcia śledztwa, tłumacząc w uzasadnieniu, że choć taka pomyłka nie powinna nastąpić, czyn nie nosi znamion przestępstwa. Córki zmarłej złożyły zażalenie, bielska prokuratura okręgowa przekazała je do sądu grodzkiego. Ten jednak także uznał, że nie widzi podstaw do wszczęcia postępowania karnego. - Skoro nie ma winnych, trudno... Chcemy jednak nagłośnić sprawę, żeby ustrzec innych przed takimi strasznymi pomyłkami - tłumaczą córki.

Źr. Gazeta Wyborcza