Pożar wybuchł w nocy z poniedziałku na wtorek na prywatnym terenie przy ul. Na Grapie. Zaparkowana tam była ciężarowa tatra wraz z dwiema przyczepami, wyładowanymi niewielkimi napędzanymi samochodzikami, jedną z ulubionych przez dzieci atrakcji w obwoźnych lunaparkach. Samochodziki, których właścicielem była osoba z Warszawy, stanęły tutaj po zakończeniu ubiegłorocznego sezonu, miały w Wiśle "przezimować". Tymczasem wszystko się spaliło. Straty to aż 350 tys. zł. Przyczyna pożaru jeszcze nie jest znana, sprawą zajmują się wiślańscy policjanci.

Źr. Gazeta Wyborcza