Wymarzył i zdobył
Zdobywanie góry o wysokości prawie 6 tysięcy metrów trwało 5 dni. Krzysztof Cieślawski, pytany dlaczego wybrał się na tę górę mówi, że chciał spełnić swoje marzenie. - Było ciężko, opowiada bielszczanin - pomimo, że technicznie szczyt nie należy do trudnych. Jedyny problem, to kłopoty z chorobą wysokościową i brakiem tlenu. Te problemy dotyczyły właściwie każdego z nas.
Zdobywców w gorącej Afryce przywitał ulewny deszcz. - Ostatni raz taki deszcz widziałam w Polsce 10 lat temu, w czasie powodzi tysiąclecia. Na górze temperatura wynosiła minus 10-15 stopni.
- Wychodziliśmy nocą. Tam nie ma żadnego źródła światła w promieniu wielu kilometrów. Dla takich widoków nieba warto żyć - mówi Krzysztof Cieślawski.
Teraz chce pokazywać zdjęcia i wspominać swoją wyprawę na spotkaniach z młodzieżą. Zdobywca chce pokazać młodym ludziom, że kosztem pewnych wyrzeczeń można spełniać swoje najbardziej zwariowane marzenia.
Zdobywców w gorącej Afryce przywitał ulewny deszcz. - Ostatni raz taki deszcz widziałam w Polsce 10 lat temu, w czasie powodzi tysiąclecia. Na górze temperatura wynosiła minus 10-15 stopni.
- Wychodziliśmy nocą. Tam nie ma żadnego źródła światła w promieniu wielu kilometrów. Dla takich widoków nieba warto żyć - mówi Krzysztof Cieślawski.
Teraz chce pokazywać zdjęcia i wspominać swoją wyprawę na spotkaniach z młodzieżą. Zdobywca chce pokazać młodym ludziom, że kosztem pewnych wyrzeczeń można spełniać swoje najbardziej zwariowane marzenia.
Źr. Radio Bielsko
Artykuł wyświetlono 872 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›