Polski i Czeski Cieszyn choć podzielone granicą od zawsze funkcjonowały jak jedno miasto. Zarówno jedni jak i drudzy chętnie podróżują taksówkami. I tu pojawia się problem. Grzegorz Litmanowski, taksówkarz z Cieszyna, wozi w samochodzie uszyty na miarę czarny pokrowiec zapinany na rzepy. - Zakrywam nim koguta z napisem taxi, gdyby któryś z klientów zażyczył sobie podwiezienia na lotnisko w Ostrawie czy choćby na dworzec w Czeskim Cieszynie - mówi Litmanowski.

Jego taksówka może wjechać do Czech tylko jako zwykły samochód osobowy, nie może mieć tam włączonego taksometru. Powód? Licencja naszych taksówkarzy jest ważna tylko w Polsce, a nie na terenie Unii Europejskiej. Gdyby czescy policjanci złapali ich na jeździe z włączonym taksometrem lub odkrytym napisem taxi, groziłaby im kara do 5 tys. zł, a nawet odebranie licencji.

Źr. Gazeta Wyborcza