Podbeskidzie rozgromiło Odrę Wodzisław
Goście z Wodzisławia mogą tłumaczyć się, że niedawno wrócili z Turcji i nie zaaklimatyzowali się jeszcze w Polsce. Ale nic nie usprawiedliwi ich fatalnej postawy w dzisiejszym meczu z Podbeskidziem. „Górale" pokazali dzisiaj niebywałą wręcz klasę gromiąc pierwszoligowca 6:1. Oba zespoły zagrały na dwa składy i oba składy bielszczan były zdecydowanie lepsze od Odry. Czyżby na naszych zawodników tak mobilizująco i motywująco podziałała wczorajsza wizyta w Muzeum Browaru w Żywcu?
Spotkanie rozpoczęło się dość spokojnie, gra toczyła się głownie w środku pola. W 17 minucie pierwszą, składną akcję przeprowadzili gospodarze. Z głębi pola futbolówkę otrzymał Dariusz Kołodziej, który następnie wykorzystał błąd obrony i pognał w stronę pola karnego. Bez asysty obrońców oddał celny strzał i otworzył (jak się później okazało) worek z bramkami dla Podbeskidzia w tym meczu. Nie minęło 5 minut, a na 2:0 podwyższył Krzysztof Chrapek wykorzystując świetne podanie z lewej strony boiska Damiana Świerblewskiego. W 38 minucie nieporozumienie obrońców gości wykorzystał Paweł Żmudziński, który minął próbującego interweniować golkipera Odry i skierował piłkę do pustej bramki. 3:0 do przerwy z pierwszoligowcem – czy ktoś się tego spodziewał?
Druga połowa – drugi skład Podbeskidzia i na początku mogło wydawać się, że zupełnie inna gra. Bielszczanie zaczęli bojaźliwie dając się zepchnąć do obrony. Wykorzystali to goście, a dokładnie Jan Woś, który w 60 minucie meczu strzelił pięknego gola z rzutu wolnego. Zmuszony do kapitulacji Sebastian Szymański nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia. Nasz bramkarz i tak może zaliczyć ten występ do udanych, ponieważ dwa razy ratował nasz zespół w sytuacjach sam na sam z napastnikami Odry. Podbeskidzie po straconej bramce ostro zabrało się do roboty. Na efekty nie trzeba było czekać. Jeszcze przed bramką Wosia sytuację sam na sam zmarnował Krzysztof Zaremba, ale jego błędu nie popełnił Martin Matus. Powracający do gry po kontuzji słowacki napastnik pięknym uderzeniem umieścił piłkę w siatce. Minęły 4 minuty i Podbeskidzie znów pokazało klasę. Po rzucie z autu piłkę do Grzegorza Patera przedłużył Matus. Grzela wyskakując wyżej od obrońców Odry w polu karnym podwyższył rezultat sparingu na 5:1. Jednak to nie koniec. Jak fenomenalnie dysponowane było dzisiaj Podbeskidzie świadczy ostatnia bramkowa akcja meczu Górali. Na prawej stronie „piętką" piłkę do Patera zagrał Zaremba. Grzela fenomenalnie zacentrował futbolówkę na pierwszy słupek, a tam nabiegał już popularny „Colina", który potężnym uderzeniem głową ustalił wynik spotkania.
Warto odnotować również występ w drugiej połowie dwóch młodych juniorów Podbeskidzia - Damiana Byrtka oraz Piotra Urbańczyka, którzy bez kompleksów walczyli z wyżej notowanym rywalem. Bielszczanie rozbili dzisiaj rywali z Wodzisławia. Nie ukrywali tego zarówno piłkarze jak i trener Odry. Nasi dzisiejsi rywale mają się o co martwić, za dwa tygodnie rusza liga, a już za tydzień zmierzą się z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski, a Podbeskidzie? Nasi zawodnicy systematycznie realizują plan przygotowany na tą zimę. Forma rośnie, co widać w sparingach (10 bramek w dwóch spotkaniach). Oby za 3 tygodnie w Gdyni było jeszcze lepiej!
Podbeskidzie Bielsko-Biała: (I połowa) Łukasz Merda - Juraj Dančík, Marcin Hirsz, Maciej Szmatiuk, Jacek Paczkowski - Dariusz Kołodziej, Piotr Koman, Rafał Jarosz, Paweł Żmudziński - Krzysztof Chrapek, Damian Świerblewski. (II połowa) Sebastian Szymański - Sławomir Cienciała, Damian Byrtek (75 Piotr Urbańczyk), Paweł Odrzywolski, Tomasz Górkiewicz - Grzegorz Pater, Andrzej Maślorz, Łukasz Gorszkow, Adrian Pajączkowski - Krzysztof Zaremba, Martin Matúš.
Spotkanie rozpoczęło się dość spokojnie, gra toczyła się głownie w środku pola. W 17 minucie pierwszą, składną akcję przeprowadzili gospodarze. Z głębi pola futbolówkę otrzymał Dariusz Kołodziej, który następnie wykorzystał błąd obrony i pognał w stronę pola karnego. Bez asysty obrońców oddał celny strzał i otworzył (jak się później okazało) worek z bramkami dla Podbeskidzia w tym meczu. Nie minęło 5 minut, a na 2:0 podwyższył Krzysztof Chrapek wykorzystując świetne podanie z lewej strony boiska Damiana Świerblewskiego. W 38 minucie nieporozumienie obrońców gości wykorzystał Paweł Żmudziński, który minął próbującego interweniować golkipera Odry i skierował piłkę do pustej bramki. 3:0 do przerwy z pierwszoligowcem – czy ktoś się tego spodziewał?
Druga połowa – drugi skład Podbeskidzia i na początku mogło wydawać się, że zupełnie inna gra. Bielszczanie zaczęli bojaźliwie dając się zepchnąć do obrony. Wykorzystali to goście, a dokładnie Jan Woś, który w 60 minucie meczu strzelił pięknego gola z rzutu wolnego. Zmuszony do kapitulacji Sebastian Szymański nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia. Nasz bramkarz i tak może zaliczyć ten występ do udanych, ponieważ dwa razy ratował nasz zespół w sytuacjach sam na sam z napastnikami Odry. Podbeskidzie po straconej bramce ostro zabrało się do roboty. Na efekty nie trzeba było czekać. Jeszcze przed bramką Wosia sytuację sam na sam zmarnował Krzysztof Zaremba, ale jego błędu nie popełnił Martin Matus. Powracający do gry po kontuzji słowacki napastnik pięknym uderzeniem umieścił piłkę w siatce. Minęły 4 minuty i Podbeskidzie znów pokazało klasę. Po rzucie z autu piłkę do Grzegorza Patera przedłużył Matus. Grzela wyskakując wyżej od obrońców Odry w polu karnym podwyższył rezultat sparingu na 5:1. Jednak to nie koniec. Jak fenomenalnie dysponowane było dzisiaj Podbeskidzie świadczy ostatnia bramkowa akcja meczu Górali. Na prawej stronie „piętką" piłkę do Patera zagrał Zaremba. Grzela fenomenalnie zacentrował futbolówkę na pierwszy słupek, a tam nabiegał już popularny „Colina", który potężnym uderzeniem głową ustalił wynik spotkania.
Warto odnotować również występ w drugiej połowie dwóch młodych juniorów Podbeskidzia - Damiana Byrtka oraz Piotra Urbańczyka, którzy bez kompleksów walczyli z wyżej notowanym rywalem. Bielszczanie rozbili dzisiaj rywali z Wodzisławia. Nie ukrywali tego zarówno piłkarze jak i trener Odry. Nasi dzisiejsi rywale mają się o co martwić, za dwa tygodnie rusza liga, a już za tydzień zmierzą się z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski, a Podbeskidzie? Nasi zawodnicy systematycznie realizują plan przygotowany na tą zimę. Forma rośnie, co widać w sparingach (10 bramek w dwóch spotkaniach). Oby za 3 tygodnie w Gdyni było jeszcze lepiej!
15 lutego 2008, 11:30 - Bielsko-Biała (boisko przy ul. Młyńskiej)
Podbeskidzie Bielsko-Biała 6-1 Odra Wodzisław Śląski
1:0 Dariusz Kołodziej 17
2:0 Krzysztof Chrapek 21
3:0 Paweł Żmudziński 38
3:1 Jan Woś 60
4:1 Martin Matúš 66
5:1 Grzegorz Pater 70
6:1 Martin Matúš 75
Podbeskidzie Bielsko-Biała 6-1 Odra Wodzisław Śląski
1:0 Dariusz Kołodziej 17
2:0 Krzysztof Chrapek 21
3:0 Paweł Żmudziński 38
3:1 Jan Woś 60
4:1 Martin Matúš 66
5:1 Grzegorz Pater 70
6:1 Martin Matúš 75
Podbeskidzie Bielsko-Biała: (I połowa) Łukasz Merda - Juraj Dančík, Marcin Hirsz, Maciej Szmatiuk, Jacek Paczkowski - Dariusz Kołodziej, Piotr Koman, Rafał Jarosz, Paweł Żmudziński - Krzysztof Chrapek, Damian Świerblewski. (II połowa) Sebastian Szymański - Sławomir Cienciała, Damian Byrtek (75 Piotr Urbańczyk), Paweł Odrzywolski, Tomasz Górkiewicz - Grzegorz Pater, Andrzej Maślorz, Łukasz Gorszkow, Adrian Pajączkowski - Krzysztof Zaremba, Martin Matúš.
więcej o meczu na www.ts.podbeskidzie.pl
Artykuł wyświetlono 1168 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 7
RemikS
A może coś w tym piwie jest takiego, że chłopaki mają kopa ;-)...
Rozwalony Satelita
Ładnie się chłopcy spisali, naprawdę nieźle.
greg
uwazam ze powinni odebrac tsp punkty w meczach ktorych gral ten pater niewinnych nie zakuwaja w kajdany
góral
odwal sie od Patera, nie ma żadnych zarzutów wobec niego!

Klauzula informacyjna ›